Wiśniowski: Resovia to moja miłość

Rozmawiał Tomasz Ryzner
Grzegorz Wiśniowski
Grzegorz Wiśniowski DARIUSZ DELMANOWICZ
Rozmowa z Grzegorzem Wiśniowskim, nowym trenerem pierwszoligowej Resovii.

- Praca w Resovii to pewnie spełnienie twoich marzeń.

- Można tak powiedzieć. Resovia to dla mnie szczególny klub. Od zawsze jej kibicowałem, byłem jej zawodnikiem, więc gdy zająłem się trenerką marzyłem, że kiedyś poprowadzę ten zespół.

- Bardzo szybko dostałeś szansę.

- Możliwe, że wszystko dzieje za wcześnie, ale to się okaże. Nie podjąłem decyzji bez namysłu. Do tej pracy kandydowało czterech trenerów. Ja byłem na ostatnim miejscu, ale miałem czas, żeby przeanalizować wszystkie za i przeciw. Gdy dostałem ofertę wiedziałem, jaką dać odpowiedź. Podejmuję duże wyzwanie, ale uznałem, że trzeba chwytać szansę.

- Miałeś szansę, żeby do I ligi awansować na boisku, jako trener MOSiR-u Krosno.

- Bardzo tego chciałem. Nie wyszło, ale w Krośnie wykonałem sporo dobrej pracy i mam stamtąd wiele dobrych wspomnień. Na działaczy nie mogę powiedzieć złego słowa. To poukładany klub i końcu doczeka się pierwszej ligi.

- Wróćmy do Resovii. Na ile lat opiewa umowa?

- Na rok, ale jest w niej zapis, że gdy mi nie pójdzie, rozstajemy się bez żadnych roszczeń. Klub nie będzie mi płacić do końca sezonu, jak to ma zwykle miejsce.

- Nie jest to dobre dla twoich interesów.

- Resovia to moja miłości i zamierzam być dla niej ciężarem. Będę pobierał zarobki tylko wtedy, gdy będę normalnie pracował.

- Co można powiedzieć o finansowych możliwościach Resovii?

- Będą na podobnym poziomie, jak w poprzednim sezonie.

- Czyli szczyt marzeń to play-off.

- Miejsce w ósemce nas zadowoli, a pozycja 9 lub 10 dająca spokojne utrzymanie też nie będzie tragedią. Na bardziej ambitne przyjdzie czas w kolejnych latach.

- Kogo zobaczymy w składzie "Bieszczadzkich Wilków".

- Chciałbym oprzeć skład na graczach miejscowych. Na razie niewiele mogę powiedzieć. Przygodę z Resovią kończy Adam Rajkowski. Dostał ultimatum od żony i musi szukać pracy najdalej 100 kilometrów od Bełchatowa. Chciałem Darka Oczkowicza, ale został w MOSiRze. Możliwe stamtąd trafi do nas Darek Rusin. To solidny gracz, do tego dobry duch zespołu, potrafi integrować zespół.

- Skaczesz na głęboką wodę. Jest trema?

- Nie patrzę na to w ten sposób. Dotąd pracowałem tylko w drugiej lidze, ale pomiędzy nią a pierwszą ligą nie widzę przepaści. A jak coś pójdzie nie tak, to świat się nie zawali. Jestem młodym trenerem, mam czas. Na razie myślę pozytywnie. Jeśli będę miał tych koszykarzy, których chcę, to dam sobie radę.

- Kiedy do Rzeszowa wróci koszykarska ekstraklasa?

- Jak wszystko dobrze pójdzie, za dwa trzy lata może się to zdarzyć.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie