Zgodnie z najnowszymi informacjami, Partia Republikańska utraciła na rzecz Demokratów większość w niższej izbie Kongresu Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie, Republikanie cały czas kontrolują Senat. Wyniki okazały się zbliżone do wskazań sugerowanych przez sondaże i zgodne z oczekiwaniami rynku.

Mimo, iż prezydent Trump zdążył na Twitterze obwieścić „olbrzymi sukces”, wyniki wyborów to cios dla Partii Republikańskiej, która przez ostatnie 4 lata kontrolowała obie izby Kongresu. Zwycięstwo Demokratów w Izbie Reprezentantów może wpłynąć na spowolnienie zmian legislacyjnych, które będzie chciał wprowadzić prezydent USA.

Z uwagi na fakt, iż wynik wyborów jest zgodny z oczekiwaniami, reakcja rynku walutowego nie jest bardzo dramatyczna. Mimo to, wyraźnie da się zaobserwować słabość dolara amerykańskiego, który w relacji do euro zbliża się do psychologicznego poziomu 1,15. Słabość amerykańskiej waluty sprzyja jednocześnie złotemu, który zarówno w parze z euro, jak i dolarem amerykańskim jest obecnie najsilniejszy od dwóch tygodni.

Przeczytaj także:

Środa nie będzie obfitowała w istotne publikacje makroekonomiczne, nie oznacza to jednak, że kalendarz jest pusty. Dziś bowiem odbędzie się spotkanie Rady Polityki Pieniężnej. O ile nikt nie oczekuje zmian stóp procentowych, o tyle warto będzie obserwować dzisiejszą konferencję prasową po spotkaniu, aby zobaczyć, czy w kontekście ostatnich negatywnych sygnałów płynących z krajowej gospodarki i z zewnątrz, NBP zdecyduje się na rewizję w dół szacunków dynamiki PKB i inflacji.

Spojrzenie na główne waluty

Euro

Kurs EUR/PLN we wtorek zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,30-4,31. W ostatnim czasie euro zyskuje w relacji do dolara amerykańskiego, charakteryzuje się jednak również słabością w parze z funtem brytyjskim, który odrabia wcześniejsze straty.

Wczorajsza rewizja pokazała, że w październiku aktywność biznesowa w sektorze usług była nieco lepsza niż wstępnie sądzono. Szczególnie pozytywnie zaskoczyły dane z Niemiec, gdzie indeks znalazł się na poziomie 54,7, a nie 53,6, jak wstępnie sądzono. W konsekwencji rewizji, zbiorczy ważony indeks dla usług i przemysłu strefy euro w październiku znalazł się na poziomie 53,1. Nieznaczna poprawa w stosunku do wstępnych szacunków nie zmienia jednak faktu, iż zbiorczy indeks opisujący aktywność w obu sektorach pozostaje najniżej od końcówki 2016 r. Inne dane, które poznaliśmy wczoraj, również były nieco lepsze od oczekiwań, jednak podobnie, jak rewizja indeksów PMI, nie miały zbyt dużego przełożenia na handel. Dynamika cen PPI we wrześniu pokazała wzrost na poziomie 4,5% w ujęciu rocznym. Tym samym, inflacja producentów w ostatnim miesiącu pomiarów była najwyższa od lutego 2017 r.

Dzisiejsze dane o sprzedaży detalicznej w strefie euro we wrześniu nie przyniosły bardzo dużych zaskoczeń. W ujęciu rocznym sprzedaż zaskoczyła na niewielki plus, rosnąc o 0,8%. Cieszyć może fakt, że w górę zrewidowane zostały dane za poprzedni miesiąc (z 1,8% do 2,2%). W ujęciu kwartalnym dynamika sprzedaży we wrześniu wyniosła natomiast okrągłe zero.

Funt Brytyjski

Kurs GBP/PLN we wtorek wzrósł o 0,2%, wahając się w widełkach 4,92-4,94. Wtorek przyniósł kontynuację umocnienia funta brytyjskiego w relacji do głównych walut i polskiego złotego. Walucie sprzyja wzrost optymizmu w kwestii negocjacji dotyczących Brexitu oraz słabość dolara amerykańskiego. Dzisiejsze dane Halifax o dynamice cen nieruchomości w Zjednoczonym Królestwie w październiku pokazały wzrost nieco wyższy od oczekiwanego. Nadal jednak ceny nieruchomości w Wielkiej Brytanii rosną kilkukrotnie mniej niż przed referendum ws. Brexitu. Dane nie miały istotnego przełożenia na handel.

Dolar

Kurs USD/PLN we wtorek spadł o 0,2%, wahając się w widełkach 3,77-3,79. Amerykańska waluta nie radzi sobie ostatnio zbyt dobrze, podobnie jak poniedziałek, tak i wtorek zakończyła osłabieniem w relacji do głównych walut i złotego. Dziś to osłabienie ulega dodatkowemu pogłębieniu.

Oprócz wyborów w USA warto zwrócić uwagę na wczorajsze dane JOLT z amerykańskiego rynku pracy. Mimo spadku kluczowego wskaźnika, w ujęciu ogólnym raport był bardzo dobry i potwierdza siłę amerykańskiego rynku pracy. Liczba ofert pracy spadła wprawdzie z poziomu 7,293 mln do 7,009 mln, jednak po pierwsze, był to spadek z rekordowego poziomu w historii statystyk (które prowadzone są od grudnia 2000 r.), a po drugie, wygląda on na znaczący jedynie dlatego, iż w górę mocno zrewidowano dane za poprzedni miesiąc. Co więcej, inne wskaźniki z raportu potwierdzają, iż sytuacja na amerykańskim rynku pracy jest bardzo dobra. O tym, że pracownicy czują się pewniej może świadczyć indeks mierzący dobrowolne zwolnienia z pracy, który wzrósł do poziomu 2,4%, tym samym znalazł się na najwyższym poziomie od 2001 r. Mniej pewnie czują się natomiast pracodawcy, o czym może świadczyć fakt, iż mniej chętnie zwalniają oni pracowników – indeks opisujący to zjawisko spadł do poziomu 1,1%. Na każdy wakat w USA przypada obecnie 0,9 osoby bezrobotnej, stosunek ten jest niemal dwukrotnie niższy (korzystniejszy dla pracowników) niż w momencie rozpoczęcia ostatniej recesji w USA.

Obejrzyj wideo:

Jeżeli chcemy bogatego i rozwiniętego państwa, to nie możemy wyganiać swoich pracowników