Za koncerty zawsze płacili darczyńcy

Rozmawiał Andrzej Piątek
Wergiliusz Gołąbek
Wergiliusz Gołąbek Krystyna Baranowska
Udostępnij:
Rozmowa z Wergiliuszem Gołąbkiem, odchodzącym 31 bm. dyrektorem naczelnym Filharmonii Rzeszowskiej

- Ile to już minęło lat, dyrektorze?

WERGILIUSZ GOŁĄBEK - doktor nauk humanistycznych. Od 27 lat w instytucjach artystycznych. W latach 1988-90 dyrektor Orkiestry Wojciecha Rajskiego w Gdańsku. Od 16 lat dyrektor naczelny Filharmonii Rzeszowskiej i Muzycznego Festiwalu w Łańcucie. Wiceprezydent Konferencji Dyrektorów Filharmonii Polskich. Dwukrotny laureat nagrody ministra kultury, jednokrotny Nagrody m. Rzeszowa. Współredagował Kartę Kultury Polskiej. Był stypendystą rządu USA. W ciągu 27 lat zorganizował kilkanaście tysięcy koncertów, ponad 250 w ramach Muzycznego Festiwalu w Łańcucie. Wykładowca filozofii w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzanie w Rzeszowie oraz gościnnie na Uniwersytecie Warszawskim.

- Samej pracy w filharmonii 25 lat, z czego 16 lat byłem jej dyrektorem.

- I postanowił pan odejść?

- Zawsze, nawet w wieku takim, jak mój, przychodzi chwila zastanowienia się nad wyborem nowej drogi.

- A czy nie wpłynęła na to atmosfera w orkiestrze, która od kilku koncertów gra w strajkowych opaskach manifestując niezadowolenie z powodu niskich płac?

- W jakimś stopniu, tak. Muzycy pensje zasadnicze mają w granicach 1200-1300 złotych miesięcznie. Ale otrzymują jeszcze drugi składnik płacowy wynikający z ilości koncertów.

- Słyszy się, że o ile pan dbał o poziom orkiestry i wystrój filharmonii, mniej pan zabiegał o płace muzyków?

- Można by książkę stworzyć z pism, jakie w tej sprawie wnosiłem do właściwych urzędów. Od 1990 roku był to urząd wojewódzki, a potem samorząd wojewódzki, który stał się organem założycielskim dla filharmonii. Jeden i drugi niewiele na nią łożył.

- Ile zazwyczaj brakowało?

- Z reguły do zbilansowania kosztów 2 do 2,5 miliona złotych. Dotacje nie pokrywały nawet funduszu płac. Przez 16 lat koncerty, honoraria artystów, infrastrukturę opłacali darczyńcy i ministerstwo kultury. Owszem, w ostatnich kilku latach Urząd Marszałkowski przeznaczył spore pieniądze na modernizację budynku. Ale w większości przypadków to ja z pomocą najbliższych współpracowników zabiegając o pieniądze u darczyńców utrzymywałem filharmonię. W obecnej sytuacji powiedziałem sobie: Dość, basta, ja nie mam obowiązku utrzymywania dłużej instytucji, która nie jest moja prywatną.

- Zmieńmy temat. Te 16 lat to wiele interesujących koncertów i pojawienie się czegoś takiego, jak cotygodniowy salon towarzyski?

- Tak wiele osób nazywa filharmonię i tak się w niej czuje. To cieszy, ale te lata to także modernizacja budynku, zmiana instrumentarium. W 1990 roku orkiestra liczyła 65 muzyków, dzisiaj jest ich 84. Jednak to nie jest kwestia liczby, ważne, ze przyszli do niej ludzie młodzi, którzy dobrze grają. Dzięki nim ta orkiestra jest jedną z najlepszych w Polsce. Obecnie jej szefem jest Marek Pijarowski, jeden z czołowych w Polsce dyrygentów o wymiarze europejskim.

- A bieżący festiwal w Łańcucie?

- Prawie wszystko jest już załatwione. Mogę zdradzić, że z koncertem inauguracyjnym transmitowanym prawie na cały świat wystąpi młoda skrzypaczka, laureatka I nagrody tegorocznego Konkursu im. Henryka Wieniawskiego, Agata Szymczewska, a w finale usłyszymy IV Symfonię Mahlera.

- Filharmonia jest zadłużona?

- Nie, zostawiam ją bez zadłużenia i jakichkolwiek zobowiązań wobec innych podmiotów oraz pracowników. Jeszcze w tym roku załatwiłem w ministerstwie kultury milion złotych. Gdyby ich nie było należałoby już we wrześniu br. zamknąć filharmonię.

- Nigdy nie było pieniędzy żeby zaspokoić żądania płacowe?

- W tym sezonie została zwiększona liczba koncertów o jeden, dwa koncerty w miesiącu, co się przekłada bezpośrednio na kieszenie muzyków.

- Co będzie musiał zrobić w pierwszej kolejności pański następca?

- Najważniejsze jest utrzymanie wysokiego poziomu orkiestry. Dlatego mój następca stanie przed wielkim wyzwaniem poszukania od 2 do 3 milionów złotych żeby móc prowadzić nadal działalność artystyczną - zagwarantować dobry repertuar, zapraszać na koncerty renomowanych solistów i dyrygentów. Wszelkie instytucje zajmujące się uprawianiem sztuki ze swej natury są bardzo delikatne. Coś zbudowane przez lat 16 można zniweczyć w ciągu 24 godzin. Mam jednak nadzieję, że najlepsze tradycje całych ponad 50 lat filharmonii będą kontynuowane. Głęboko w to ufam.

- Wielu melomanów nie wyobraża sobie filharmonii bez pana. Słychać o tym w kuluarach.

- Nie będę tego komentował. Życzę im wspaniałych koncertów!

Pokolenie Z Dobry, ale szybki klient

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie