Złotówka dziennie i po Rzeszowie jeździsz, ile chcesz. „Bilet 365”, to kolejna przedwyborcza propozycja Ewy Leniart dla mieszkańców

Andrzej Plęs
Andrzej Plęs
Wspólny Dom Rzeszów
„Bilet 365”, to kolejna przedwyborcza propozycja Ewy Leniart dla mieszkańców miasta. By zmotoryzowani zechcieli przesiąść się do komunikacji miejskiej.

- To zupełnie nowe rozwiązanie, dotychczas w Rzeszowie niepraktykowane i w niewielkim zakresie realizowane w skali całej Polski – podkreśliła, zapewniając przy tym, że ten sam pomysł w Wiedniu zyskał ogromną aprobatę mieszkańców stolicy Austrii.

Całoroczny bilet na podróże autobusami Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego miałby kosztować 365 złotych rocznie. Za tę sumę pasażer miałby możliwość bezlimitowo korzystać z komunikacji miejskiej. Bilet byłby ważny na wszystkie linie MPK.

- Jestem przekonana, że mieszkańcy Rzeszowa z przyjemnością przesiedliby się do komunikacji publicznej – przekonywała. – A w konsekwencji zmniejszyłyby się korki na ulicach miasta, odkorkowało centrum miasta, poprawiłaby się jakość naszego powietrza i moglibyśmy zapanować nad miejscami parkingowymi.

Zapewniła, że pomysł możliwy jest do realizacji.

- Obecny poziom dofinansowania przejazdów komunikacją miejską w Rzeszowie jest kilkukrotnie niższy np. w Warszawie czy innych dużych miastach - podkreśliła kandydatka komitetu Wspólny Dom Rzeszów.

Odpowiadając na pytanie przyznała, że realizacja tego pomysłu mogłaby wiązać się z rocznymi dopłatami rzędu 2 – 3 mln zł z kasy miasta.

ZOBACZ ZDJĘCIA Z KONFERENCJI EWY LENIART:

Ewa Leniart proponuje nowe rozwiązania dla komunikacji publi...

Dziś MPK proponuje bilet na 188 dni, za który trzeba zapłacić prawie 500 zł, co Ewa Leniart uznała za duże obciążenie dla każdego domowego budżetu. Dlatego też rzeszowianie odbierają tę ofertę, jako mało atrakcyjną.

- Oczywiście przy dużej popularności Biletu 365 należy się liczyć z koniecznością zwiększenia liczby kursów – zastrzegła.

Z biletu mogliby korzystać nie tylko mieszkańcy Rzeszowa, ale wszyscy, którzy zechcieliby go kupić.

Ewa Leniart zadeklarowała również, że jako prezydent Rzeszowa będzie dążyć do zintegrowania komunikacji miejskiej z innymi środkami transportu, m.in. Podkarpacką Koleją Aglomeracyjną. Jej celem jest również budowa centrów przesiadkowych na peryferiach miasta, które ułatwią korzystanie z komunikacji publicznej i zmniejszą liczbę samochodów wjeżdżających do centrum Rzeszowa.

Chcemy zwężania ulic w centrach miast

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Przedwyborcza propozycja (kiełbasa) która nigdy nie wejdzie w życie;

chyba następnym razem startuje na prezydenta.., mam tyyyyle propozycji....

A
Adam Kulczycki

Dobry pomysł. Komunikacja miejska w Rzeszowie za złotówkę dziennie

https://gazetaparlamentarna.pl/2021/05/07/komunikacja-miejska-w-rzeszowie-za-zlotowke-dziennie/

s
stary

Rzucić hasłem nic nie kosztuje. Czy da to oczekiwany skutek i ile to będzie kosztować tak naprawdę podpowiadający Ewie Leniart sztabowcy zielonego pojęcia nie mają, bo już teraz poprzez ZTM do MPK Rzeszów dopłaca około 60 nawet do 80 mln zł rocznie i jest to kwota stanowczo za duża, wręcz gigantyczna jak na niespełna 200- tysięczne miasto. Żeby była frekwencja w miejskich autobusach trzeba by przyjrzeć się częstotliwościom kursowania i trasom linii, szczególnie tych najnowszych, powstałych radośnie w ostatnich latach, rzadko i dziwnymi trasami kursujących i coś sensownego zaproponować. Pamiętać przy tym, że autobusy też (inaczej jak np. tramwaj na wydzielonyylm pasie) stoją w korkach. Ale do tego żeby w tej sprawie jakieś sensowne korekty i zmiany zaproponować to trzeba by znać to miasto, żyć jego rytmem, czuć jego tętno jak rodzinny lekarz umiejący sprawdzić tętno i kondycję pacjenta. Nawet nie wystarczy być z Rzeszowa jak Konrad Fijołek, choć jest to raczej warunek podstawowy. Znać obowiązujące Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Rzeszowa, wiedzieć że jest i jakie plany np. układu drogowego zawiera. Wiedzieć, że miasto nie może ich realizować póki teren administracyjnie do Rzeszowa nie należy. Jest to w podpisanej przez Panią Wojewodę opinii dotyczącej wniosku o przyłączenie do Rzeszowa m. in. Kielanówki jako jeden z mocnych argumentów za przyłączeniem. Rzeszów słabnie i zwalnia Państwo Kandydaci, czego zwiastunem są najnowsze dane GUS dotyczące naszego miasta. Przed przyszli) ym prezydentem poważne wyzwania i konieczność podołania im, do tego pewnie inne, jeszcze bardziej skomplikowane niż za czasów prezydenta Ferenca.

I tak kółko się Pani Wojewodo zamyka.

Pani Leniart zrobiłaby lepiej i zwiększyła swoje szanse wygranej gdyby jeszcze np. zechciała porozmawiać z mieszkańcami Kielanówki z tamtejszego komitetu za przyłączeniem do Rzeszowa (zebrane 900 podpisów mieszkańców na 1600 ogółem) i wykazując jako kandydatka swoją skuteczność w mediacjach z burmistrzem miasta i gminy Boguchwała oraz radnymi i prezydium powiatu ziemskiego doprowadziła do zgody ich rad (a przynajmniej rady powiatu rzeszowskiego) w kwestii powiększenia Rzeszowa o Kielanówkę i sama zmieniła jeszcze opinię w tej sprawie na pozytywną (tym bardziej, że w tekście opinii wojewody są wyłącznie argumenty za przyłączeniem Kielanówki do Rzeszowa a nie przeciw przyłączeniu). Dowiodłaby Pani tym samym swojej nieporównywalnej z nikim innych dotąd skuteczności w walce o sprawy Rzeszowa i wiarygodności jako potencjalnie najlepszy kandydat.

Kończę, bo zdaje się robię właśnie robotę za sztabowców kandydatki i jej potencjalnego sojusznika koalicyjnego, z którym dobrze by było uzgodnić program przed II turą i starciem się w niej z Konradem Fijołkiem, który nagle na złość swojemu mentorowi, Tadeuszowi Ferencowi i swojej wiarygodności jako kandydat chce zablokować dokończenie procesu poszerzania Rzeszowa zgodnie z uchwałą z 2006 roku za którą wtedy głosował - o pozostałe jeszcze 3-4 sołectwa, tj. obie Rudne, Zaczernie, pola Świlczy pomiędzy Rudną Wielką a Przybyszówką po przyszły węzeł obwodnicy północnej Rzeszowa na DK94.

Do kandydowania trzeba dorastać i ten czas kampanii służy temu byście to jako kandydaci wyborcom udowodnili zamiast opowiadać banialuki i obiecywać gruszki na wierzbie. Rzeszowianie to zweryfikują przy wyborczych urnach, proszę mi wierzyć.

Dodaj ogłoszenie