Życie 38–letniej Agnieszki z Leżajska zostało wycenione na około 1.5 miliona złotych. Nowotwór zabiera jej wszystko

Urszula Sobol
Urszula Sobol
- Obecnie jestem 12 tygodni po autoprzeszczepie i choroba znów wróciła i nadal mnie wyniszcza - mówi Agnieszka Archiwum rodziny
Agnieszka Derylak z Leżajska ma 38 lat i 20 miesięcy temu zdiagnozowano u niej chłoniaka DLBCL postać białaczkową. Przeszła mnóstwo ciężkich chemioterapii i obecnie jest po autoprzeszczepie. Niestety, choroba znów wróciła, a jedyną szansą na wyleczenie Agnieszki jest terapia CAR-T-cells. Jednak jej cena przekracza wszelkie możliwości finansowe rodziny. Muszą zebrać około 1.5 miliona złotych, a czasu mają niewiele.

Agnieszka Derylak zachorowała niespodziewanie. Jeszcze niedawno wiodła całkiem zwyczajne życie. Kochający mąż, wspaniałe córeczki, praca i  wymarzony domek.

- My pracowaliśmy, starsza córka zaczęła szkołę, a młodsza przedszkole – wspomina Agnieszka.

Jej niepokój wzbudziły bóle stawów. - Ale wtedy nie przeczuwałam, że to może być coś tak poważnego. Ból się nasilał o nie dawał mi spać. Do tego doszło osłabienie i w ciężkim stanie trafiłam do szpitala - opowiada Agnieszka.

- Niestety, diagnoza była bezlitosna: chłoniak DLBCL postać białaczkowa - dodaje Dariusz Derylak, mąż Agnieszki.

Walka z chorobą trwa już 20 miesięcy

Agnieszka rozpoczęła nierówną walkę z nowotworem, która trwa już 20 miesięcy. Przeszła 8 kursów chemioterapii, które bardzo ją osłabiły. Niestety, choroba szybko powróciła.

- Zaczęłam drugą linię leczenia – trzy kursy bardzo ciężkiej chemii, która spowodowała wycofanie choroby i zakwalifikowanie mnie do autoprzeszczepu. Obecnie jestem 12 tygodni po autoprzeszczepie i choroba znów wróciła. Nadal mnie wyniszcza – urywa Agnieszka. - Nigdy nie obnosiłam się ze swoją chorobą. Zamknięta w domu dochodziłam do siebie po chemioterapii i przygotowywałam się do następnej. Za wszelką cenę pragnęłam dać dzieciom namiastkę normalności i spokoju, ale teraz moje córeczki patrzą, jak nowotwór zabiera ich mamę. Na całe tygodnie znikam w szpitalu, do którego nikt nie ma wstępu. 

- Obecnie żona jest w szpitalu w Rzeszowie i bardzo tęskni za córeczkami, a one tęsknią za mamą - dopowiada mąż Agnieszki.

Ratujmy Agnieszkę

Na portalu Siepomaga.pl trwa właśnie zbiórka pieniędzy „By moje córeczki na następny Dzień Matki przyszły do mnie, a nie na mój grób”.  

Na chwilę obecną wsparło ją ponad 5 tys. osób. Zebrano ponad 300 tys. złotych.

- Bardzo dziękujemy za każdy datek. Niestety, to nie wystarczy. Agnieszka potrzebuje około 1.5 miliona złotych. To jej ostatnia szansa pokonanie choroby - dopowiada Dariusz Derylak.

- Błagam o pomoc, bo nie mam sił, by samodzielnie wygrać tę walkę! Chcę żyć dla moich córeczek, chce być dla nich matką, a nie wspomnieniem. Chce mi się płakać, kiedy słyszę, że została mi właściwie jedna szansa. Jeśli teraz się nie uda, wszystko stracone – pisze na portalu Siepomaga.pl Agnieszka. - Bez Waszej pomocy młodsza córka nie będzie nawet mnie pamiętała – zniknę z jej życia, w chwili kiedy mama jest tak bardzo potrzebna!

I dodaje, że bez leczenia jej godziny są policzone.

- Dlatego tak bardzo błagam Was o pomoc – prosi Agnieszka. -  Moje życie zostało wycenione na 1,5 miliona złotych. Ja tak bardzo chcę żyć. Chcę być mamą dla moich córeczek...

Czwarta fala już w Polsce?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie