Żywy pomnik Amy Winehouse na Camden Square w Londynie. W sobotę w Przemyślu koncert Magdy Andres

Jaromir Kwiatkowski
Dziś wieczorem na Zamku Kazimierzowskim w Przemyślu wystąpi Magda Andres, finalistka programu „Mam Talent!” w wyjątkowym projekcie Tribute to Amy Winehouse. Miałem okazję być trzykrotnie przed okazałą kamienicą przy Camden Square w Londynie, gdzie mieszkała i zmarła ta gwiazda muzyki soul i r’n’b, uznawana – nie bez racji – za ikonę popkultury.

Spis treści

Back to Black

Amy Winehouse, kiedy 23 lipca 2011 r. została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu przy Camden Square, miała zaledwie niespełna 28 lat. Przegrała walkę z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków, dołączając do „klubu 27”, czyli ikon muzyki, które odeszły w wieku 27-28 lat (m.in. Jimi Hendrix, Janis Joplin, Jim Morrison czy Brian Jones z Rolling Stonesów).
W krótkim życiu artystki zderzyły się woda i ogień. Woda, czyli znakomity, „czarny” głos i wielki talent wokalny, nakazujący wymieniać ją jednym tchem z takimi gwiazdami żeńskiej wokalistyki jak Nina Simone czy Sarah Vaughan. I ogień, czyli jej autodestrukcyjna osobowość. Było to, jak łatwo się domyślić, zderzenie wyniszczające.

Amy już od czasów szkolnych kochała śpiewanie, muzyka była sensem jej życia. Światową sławę przyniósł jej drugi album „Back to Black” (Powrót do czerni) z 2006 roku, który dotarł na szczyty brytyjskich list sprzedaży, w USA pokrył się potrójną platyną, a dwa lata później walnie przyczynił się do uhonorowania artystki pięcioma nagrodami Grammy (była to rekordowa ich liczba przyznana kiedykolwiek kobiecie w jednym rozdaniu i rekordowa liczba przyznana kiedykolwiek artyście brytyjskiemu). Również w Polsce album uzyskał status podwójnie platynowej płyty.

Obok drogi na szczyt była jednak także droga na dno. Wraz z pogłębianiem się uzależnienia od alkoholu i narkotyków, Amy coraz częściej odwoływała koncerty, a kiedy już pojawiała się na scenie, najczęściej była tak pijana, że nie pamiętała ani imion członków zespołu, ani tekstów piosenek.

W mediach pisano, że jej tryb życia ją wykończy i jest to tylko kwestią czasu. Wokalistka z przekorą odpowiedziała krytykom bodaj najpopularniejszym swoim utworem „Rehab” (Odwyk), w którym śpiewała: „Chcieli, żebym poszła na odwyk, a ja powiedziałam nie nie nie”. Teksty jej piosenek były, jak widać na tym przykładzie, bardzo osobiste; mówiły o tym, co akurat przeżywała. Dobrego, a częściej złego.

Artystka sama przyznawała, że ma autodestrukcyjną osobowość. Tę destrukcję widać gołym okiem, gdy porównamy fotografie przedstawiające Amy na początku kariery (lata 2003-2004) z tymi z ostatniego okresu jej życia. Jest na nich już tylko cieniem samej siebie. Przyczyn zjeżdżania po życiowej równi pochyłej, którego przejawem było nie tylko alkoholowo-narkotykowe uzależnienie, ale także depresja oraz bulimia, było wiele: nieumiejętność radzenia sobie ze sławą, która spadła na nią po wydaniu płyty „Back to Black”, ale także trudne dzieciństwo, załamanie po śmierci ukochanej babci Cynthii czy niewłaściwe lokowanie uczuć (np. krótkotrwałe małżeństwo z „mężczyzną jej życia” – Blake’em Fielderem-Civilem, pełne przemocy fizycznej, alkoholu i narkotyków, ale jednocześnie szalonej miłości).

Żywy pomnik Amy Winehouse na Camden Square w Londynie. W sobotę w Przemyślu koncert Magdy Andres
Jaromir Kwiatkowski

Prawdą jest, że Amy próbowała zmienić tryb życia. Wbrew temu co śpiewała w „Rehab”, poszła na odwyk. Niestety, nie potrafiła sobie poradzić z uzależnieniem od alkoholu. Przyczyną jej zgonu był wstrząs wywołany zatruciem alkoholowym po okresie abstynencji (wokalistka miała 4 promile alkoholu we krwi, podczas gdy za dawkę śmiertelną uznaje się 3,5 promila).
Psychoterapeutka gwiazdy, Christina Romete, w pisemnym oświadczeniu stwierdziła, że feralnego dnia Amy nie chciała umrzeć, a po alkohol sięgnęła… z nudów.

Camden Square 30

Kamienica przy Camden Square, w której mieszkała Amy Winehouse, jest położona w dzielnicy Camden Town, na terenie gminy London Borough of Camden w północnym Londynie. Jest ona – jakbyśmy to dziś powiedzieli – „wypasionym bliźniakiem”. Ma dwa wejścia: jedno z numerem 29, drugie – 30. Amy mieszkała w prawej połówce, pod numerem trzydziestym.

Po śmierci gwiazdy w tym domu pierwotnie planowano umieścić siedzibę fundacji jej imienia. Rodzina uznała jednak, że utrzymywanie takiego lokum przekroczy jej możliwości finansowe. Postanowiono zatem je sprzedać. W 2012 r. nieruchomość wystawiono na sprzedaż na wolnym rynku za cenę 2,63 mln funtów. Kupiec się jednak nie znalazł – zgłaszali się głównie fani artystki, którzy chcieli zobaczyć, w jakich warunkach mieszkała ich „królowa”. Mitch Winehouse, ojciec Amy, postanowił zatem wycofać ofertę z rynku. Jednak po kilku miesiącach ponownie wystawił dom na sprzedaż, która tym razem odbyła się podczas aukcji. Ostatecznie nieruchomość przy Camden Square 30 nabyła para, która chciała zachować anonimowość. Za ogromne mieszkanie o bardzo wysokim standardzie, z trzema sypialniami, wideofonem przy wejściu, siłownią oraz pokojem muzycznym o dźwiękoszczelnych ścianach, zapłaciła 1,9 mln funtów, a zatem o wiele mniej niż wynosiła pierwotna cena. Po zamknięciu licytacji Mitch Winehouse powiedział tylko: – Jest nam przykro…

Back you, Amy

Drzewo vis-a-vis domu przy Camden Square 30, to swoisty „żywy pomnik” poświęcony zmarłej artystce. Jej fani wykorzystali bambusowe maty, którymi został owinięty pień i zapełnili cieniutkie pałeczki z bambusu mnóstwem wyznań dedykowanych wokalistce. Na „żywy pomnik” składają się także świeże i (już) uschnięte kwiaty, liściki przybite pinezkami do bambusowych pałeczek, zdjęcia Amy, kłódki, baloniki.

Żywy pomnik Amy Winehouse na Camden Square w Londynie. W sobotę w Przemyślu koncert Magdy Andres

Odczytuję treść listu, który zostawiła Alicja: „Amy, our amazing beautiful queen who will forever and ever. You will never be forgotten. Amy Winehouse I love you and will always remember you and your amazing art of music and never think your not fabulous. Your fantastic darling. Love, Alice” (Amy, będziesz na zawsze naszą niesamowitą piękną królową. Nigdy cię nie zapomnę. Amy Winehouse, kocham cię, zawsze będę pamiętać ciebie i twoją niesamowitą sztukę muzyczną i nigdy nie pomyślę, że nie jesteś wspaniała. Jesteś fantastyczna, kochanie. Kocham, Alicja). Pod tekstem jego autorka narysowała duże serce, w które wpisała tylko jedno słowo: Amy.

Alan napisał na czarnym baloniku, przymocowanym do sąsiadującego z drzewem ogrodzenia: „Dear Amy, 10 years gone but I never forgotten. Your legacy will live on through your excellent music” (Droga Amy, minęło 10 lat, ale nigdy nie zapomniałem. Twoja spuścizna przetrwa dzięki doskonałej muzyce).

Takich wyznań jest tu mnóstwo. Najczęściej powtarza się w nich zdanie: „I will always love you” (Zawsze będę cię kochać).

Ostatni raz byłem tu w lipcu 2021 r. To była moja trzecia wizyta w tym miejscu – poprzednio odwiedziłem je w lutym 2016 i marcu 2017 r. Wtedy dowody pamięci o zmarłej wokalistce znajdowały się na kilku sąsiednich drzewach i na stojących obok drewnianych słupkach. W ub. roku pozostałe drzewa oraz słupki były z nich starannie oczyszczone. Być może komuś przyszło do głowy, że te spontaniczne wyrazy miłości do zmarłej wokalistki trzeba jednak uporządkować.

Pozostało jedynie to jedno drzewo…

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wystawa "Biczowani" w galerii ORAC

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na nowiny24.pl Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie