Alarm dla Sokoła i Resovii

Tomasz Ryzner
Sokół łańcut musi w sobotę ograć Sportino, jeśli chce uniknąć walki o utrzymanie. Na zdjęciu o piłkę walczy Grzegorz Ożóg.
Sokół łańcut musi w sobotę ograć Sportino, jeśli chce uniknąć walki o utrzymanie. Na zdjęciu o piłkę walczy Grzegorz Ożóg. WOJCIECH ZATWARNICKI
Udostępnij:
I liga mężczyzn Derbowy klasyk w Tarnobrzegu, będzie walka w Łańcucie, "Wilki" jadą na drugi koniec Polski.

Po dużą presją zagrają w 25., przedostatniej kolejce fazy zasadniczej Resovia i Sokół Łańcut. Obie drużyny muszą stanąć na wysokości zadania, bo grozi im walka o utrzymanie w fazie play-out.

Atut swego boiska będzie miał w Sokół, co mu się przyda, bo Sportino to rywal z najwyższej półki. Łańcucianie chcą utrzeć nosa faworytowi, tym bardziej że wrócili z Lublina z ogromnym niedosytem.

- W opinii bezstronnych obserwatorów nasza drużyna zasłużyła na dwa punkty, ale została okradziona ze zwycięstwa, nie przegrała w sportowej walce - pije do sędziów Grzegorz Kijowski, rzecznik prasowy naszego klubu. - To, co nasi koszykarze pokazali w Lublinie nie najgorzej wróży przed meczem ze Sportino. Zespół walczy i stara się wyjść z dołka. Mam nadzieję, że w sobotę lepiej ustawione celowniki będą mieli Piotrek Ucinek, Jurek Koszuta i Jarek Rusin. Potrzebujemy wygranej, bo sytuacja w tabeli rzeczywiście jest groźna.

"Wilki" muszą pokazać pazury

Podróż do Stargardu Szczecińskiego czeka Resovię. Jeśli zagra ona na poziomie środowego meczu ze Sportowcem, o sukcesie nie ma co marzyć. Nadzieja w tym, że rzeszowianie ostatnio lepiej prezentują się w obcych halach.

- Musimy poszukać wygranej ze Spójnią, bo ciągle mamy szansę na play-off - mówi Bogusław Wołoszyn, coach Resovii. - W środę zagraliśmy beznadziejnie i to się nie ma prawa powtórzyć. Wierzę, że moje uwagi tym razem poskutkują i chłopaki pokażą, że nie zapomnieli grać w kosza.

W Resovii powinien wystąpić Michał Szczytyński, który pauzował ostatnio z powodu powikłań pogrypowych.

Nie trzeba nikogo mobilizować

Niemało widzów zasiądzie w sobotę w tarnobrzeskiej hali, gdzie Siarka rozegra derby ze Stalą. Obie drużyny są już pewne miejsca w ósemce, ale na boisku nie powinno brakować twardej walki.

- Do tego meczu drużyny mobilizować nie muszę - podkreśla Zbigniew Pyszniak, coach Siarki. - Od środy jesteśmy pewni play-offów, więc gramy bez presji. Nie znaczy to, że zespół będzie rozkojarzony. Koszykarze podchodzą do derbów ambicjonalnie. Do gry wraca Daniel Wall i Piotr Kardaś, jest więc szansa odkuć się za porażkę w Stalowej Woli.

Kostka Pydycha

Na pomieszanie szuków gospodarzom liczą oczywiście gracze ze Stalowej Woli.

- Jak zagramy tak skutecznie, jak niedawno w Łańcucie, Siarka derbów nie wygra - uważa Rafał Partyka, rozgrywający Stali. - W derbach nikt nie odpuszcza, więc szykuje się zacięty mecz. Nasza sytuacja jest już komfortowa, ale nie wybieramy sobie rywala w play-offach. Gramy, żeby wygrywać i być jak najwyżej w tabeli.

W Stali pod znakiem zapytania stoi gra Pawła Pydycha, który w meczu przeciw Politechnice skręcił kostkę.

- Na nodze pojawiła się opuchlizna, do tego mam zbite biodro. Czwartkowy trening sobie odpuszczam. Myślę, że zagram, pomogę kolegom, ale dopiero w sobotę okaże się, na ile będę sprawny - powiedzial zawodnik Stali.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie