Barłomiej Dąbrowski, II trener KS Developres Rzeszów: Najważniejsze, że będziemy w końcu grać [WYWIAD]

Łukasz Pado
Łukasz Pado
Bartłomiej Dąbrowski przeszedł COViD-19 bezobjawowo.
Bartłomiej Dąbrowski przeszedł COViD-19 bezobjawowo. krzysztof kapica
- Jako człowiek, który czuje się bardzo dobrze i nie może wyjść z domu, pomóc zespołowi i musi siedzieć i oglądać to za pośrednictwem komputera, to nie jest to najprzyjemniejsza rzecz, jaka mnie spotkała w życiu - mówi Bartłomiej Dąbrowski, II trener Developresu Rzeszów, który kończy izolację po tym, jak otrzymał pozytywny test na obecność koronawirusa.

Developres wraca do gry. Po blisko trzech tygodniach przerwy w rozgrywkach zagracie z BKS-em Stalą Bielsko-Biała. Jak to widzisz?
Jest to bardzo dobry zespół, młody, ambitny i waleczny. Widać, że praca wykonywana tam przez trenera Piekarczyka przynosi bardzo dobre efekt w postaci świetnej gry w bloku. W poprzednim sezonie był to najlepiej blokujący zespół, w tym roku też jest w czołówce pod tym względem, więc ten system się sprawdza i na pewno czeka nas ciężkie granie. Tym bardziej że już od dłuższego czasu nie graliśmy meczów. Jesteśmy po dziesięciu dniach izolacji, kiedy to nie mogliśmy trenować z piłkami, ale jestem daleki od szukania usprawiedliwień. Jedziemy tam pograć i na to się nastawiamy. Oby tylko nie pojawiły się kontuzje, bo po przerwie trzeba spokojnie wchodzić w trening. Nas najbardziej cieszy, że będziemy grać i nie ma znaczenia z kim. Najważniejsze, żeby grać. Do Bielska jedziemy wygrać mecz, ale nastawiamy się na ciężki bój.

Rozmawiałeś z dziewczynami, jak one sobie radzą?
Jeśli chodzi o sprawy fizyczne, wygląda to całkiem dobrze. Dobrze przepracowaliśmy ten okres izolacji z trenerem Arturem Płonką, dziewczyny dostały mocno w kość, jeśli chodzi o aspekt fizyczny. Pozostaje czucie piłki. Po dziesięciu dniach nie jest niczym nadzwyczajnym, że jest z tym problem, ale z treningu na trening wygląda to coraz lepiej, a tym bardziej po pierwszym treningu, który oglądałem na wideo, jestem zbudowany postawą zespołu. Obawiałem się, że będzie dużo ciężej, a wyglądało to lepiej, niż się spodziewaliśmy. Miło się tak pozytywnie zaskoczyć.

Jak ty się czujesz? Bo wiemy, że ciebie wirus też dopadł...
Bardzo dobrze, jeśli chodzi o tę fizyczną stronę. Nie miałem żadnych objawów, nawet podwyższonej temperatury i z tego powodu się bardzo cieszę, bo wiele osób mówi mi, że mam szczęście i powinienem się cieszyć. Ale jako człowiek, który czuje się bardzo dobrze i nie może wyjść z domu, pomóc zespołowi i musi siedzieć i oglądać to za pośrednictwem komputera, to nie jest to najprzyjemniejsza rzecz, jaka mnie spotkała w życiu.

Kiedy kończy się twoja izolacja?
Kończę kwarantannę w niedzielę o 23:59, natomiast wyjdę w poniedziałek rano.

Czytaj także

I po śniadaniu prosto do Bielska?
Tak. Planuję stawić się w Bielsku na rozruchu, żeby być, choć na jednym treningu z zespołem, zobaczyć się z dziewczynami po długim czasie i postarać się pomóc drużynie w czasie meczu.

Zespół jest gotów, żeby wskoczyć na parkiet i grać?
Może nie na sto procent, ale jest. Nie ma zresztą wyboru. Kapitalną pracę wykonał nasz Mati Janik. Chłopak był w trudnej sytuacji, musiał sam prowadzić zespół przez prawie tydzień, a to nie mało pracy. Do tego musiał pilnować swoich obowiązków stałych jako statystyka. Mamy dużo szczęścia, że mamy takiego faceta w sztabie. Dzięki temu mu mogliśmy być spokojni, wiedząc że zespół jest w dobrych rękach. Szacunek dla niego.

CEV ogłosił, że w tym sezonie faza grupowa Ligi Mistrzyń rozgrywana będzie w formie turniejów. Co ty na to?
Ja się cieszę, że będzie w ten sposób rozgrywana. Nie jest to zupełnie coś nowego dla nas. W Pucharze Polski też jest turniej i cztery zespoły. Myślę, że to jedyna z możliwości, żeby tę ligę rozegrać i chyba jedna z najbezpieczniejszych form. Kiedy cztery zespoły będą zamknięte w jednym ośrodku i będą przebywać tam wspólnie, szansa na zachorowanie jest mniejsza, a za nie będzie odwoływania meczów. Z perspektywy rozegrania turnieju uważam, że jest dobrze, ale z perspektywy pracy trenerów będzie to bardzo trudne. Są trzy mocne ekipy europejskie, musimy przejrzeć dwie ligi włoską i niemiecką, czyli tej pracy będzie sporo. Osobiście cieszę się, że to będzie w takim systemie. Przed nami dwa wyjazdy, bo zagramy w Schwerinie i we Włoszech, myślę że szybko rozegramy tę fazę i nie będzie rozwlekania tego. Zwolni się też nam trochę terminów, a w kontekście tego ile meczów jest przekładanych z powodu koronawirusa, to będzie kiedy to nadrabiać.

Zagracie dwa razy na wyjeździe, to duży minus dla was?
Na pewno lepiej jest grać u siebie, ale jeszcze lepiej jest grać u siebie i ze swoimi kibicami. A w sytuacji, kiedy hala jest pusta, wtedy to znaczenie jest mniejsze. Fajnie byłoby grać u siebie, ale wtedym gdy hala Podpromie byłaby pełna kibiców. Wtedy ten doping by nas niósł, a kiedy te hale są pozamykane dla ludzi, to nie wiem, czy to ma większe znaczenie.

Paulo Sousa nowym trenerem polskiej kadry

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie