Głos buntu z offowej sceny

Alina Bosak
Katarzyna Pielużek w spektaklu "A dzieci nie chcę mieć” z Teatru Kreatury z Gorzowa Wlkp.
Katarzyna Pielużek w spektaklu "A dzieci nie chcę mieć” z Teatru Kreatury z Gorzowa Wlkp. Fot. Krystyna Baranowska
Teatr alternatywny nie boi się klasyków, ale jest też głosem młodego pokolenia pisarzy.

Dlatego obok Becketa łańcucka publiczność usłyszała teksty Sławomira Shutego i pytanie do Boga: "Dlaczego stworzyłeś mnie Polakiem?".

Każda z teatralnych nocy w Łańcucie miała widzowi do zaoferowania odmienną tematykę i krąg znaczeń. Piątkowy wieczór należał do teatrów z Podkarpacia: Wystąpił Teatr Tata z Brzozowa oraz Teatr "Przedmieście" z Łańcuta, gospodarz imprezy. W tle pobrzmiewało oczarowanie Galicją i rodzinne tajemnice.

W sobotnią noc egzystencjalne pytania w "Impresjach Becketowskich" zadawali studenci krakowskiej PWST z Grupy Roboczej "Rama". Z monodramem "Tango" debiutowała Klaudia Urban z Teatru "Przedmieście". Niestety, z powodu deszczu, który spadł na plenerową scenę, nie wystawił swojego spektaklu Teatr Pierwszego Kontaktu z Lublina.

Zbuntowana niedziela

Pogodowe kaprysy nie zakłóciły na szczęście ostatniej z Łańcuckich Nocy Teatralnych, na którą zaplanowano występy Teatru "Krzyk" z Maszewa (pod Szczecinem) i Teatru Kreatury z Gorzowa Wielkopolskiego, najczęściej nagradzanych teatrów amatorskich. Ich spektakle są opowieściami o świecie, w którym brakuje miłości, a ludzie nieustannie się ranią. Ta rzeczywistość nie jest w jakimś uniwersalnym miejscu. Są to małe, podwórkowe piekła, które mają okazję obserwować na co dzień twórcy młodego teatru.

W "Miejskim kraulu" Teatru Kreatury - pojawia się Wesołe Miasteczko pełne Polaków katolików, któremu do raju jest nieskończenie daleko.

W "Szeptach" Teatru Krzyk sceną jest podwórko, gdzie okaleczone emocjonalnie dzieci marzą o karierze Adama Małysza i Roberta Kubicy lub jakiejś słynnej łyżwiarki, której gratulacje złoży wicepremier "ten zdymisjonowany" i drugi wicepremier "ten wielki".

Dialog z publicznością

Publiczność dopisała na Łańcuckich Nocach Teatralnych. Już w piątek dominikański wirydarz, czyli poklasztorny dziedziniec w siedzibie PTTK, gdzie znajdowała się scena, pękał w szwach. Przyszło bardzo wielu młodych ludzi, ale i widzowie starsi, ciekawi teatru alternatywnego.

- Co najpiękniejsze, to te osoby zostały po spektaklach i dyskutowały! - mówi Aneta Adamska z Teatru "Przedmieście". - Od razu wyrażały to, co im się podobało, a co nie.

- Skoro tyle osób przyszło, to znaczy, że taki teatr, jak nasz ma sens i będzie trwał - stwierdził Marek Kościółek, reżyser spektaklu "Szepty", pytany o przyszłość teatru alternatywnego w Polsce. - Moje spektakle dotyczą akurat tego, co dotyka mnie najbardziej. Na co dzień pracuję z młodzieżą z domów dziecka i rodzin patologicznych. Dlatego w moich spektaklach jest tyle o braku miłości, uczuciowym okaleczeniu. A że w tle mocno skrzeczy polityczna rzeczywistość? Studiowałem politologię, może dlatego nie potrafię obok pewnych absurdów przejść obojętnie. Ale to nie jest domena wyłącznie amatorów. Jest wiele teatrów zawodowych, które nie boją się takiej tematyki.

To, co wyróżnia teatry offowe, to oszczędna forma i młodzieńczy bunt, w którym nie ma miejsca na dorosłe kompromisy i kalkulacje. Chociaż to nie zawodowi aktorzy, mają wiele do powiedzenia. Dlatego warto, by Łańcuckie Noce Teatralne na trwałe wpisały się do kalendarza wydarzeń kulturalnych regionu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie