Górska Odyseja. Grupa wolontariuszy zbierała w Bieszczadach śmieci [ZDJĘCIA]

Sabina Tworek
Sabina Tworek
zdjęcia nadesłane
Uczestnicy Górskiej Odysei maszerowali przez Bieszczady do Komańczy, aby zwrócić uwagę na problem zaśmiecania gór i lasów różnego rodzaju odpadami.

- Silny wiatr, deszcz, śnieg po kolana, świeży ślad niedźwiedzia, spotkania z wilkami - tak wędrówkę po Bieszczadach wspominają jej uczestnicy.

Akcja #GórskaOdyseja to 700-kilometrowy marsz szlakami Karpat i Sudetów, składający się z 10 etapów. W każdym miesiącu grupa wolontariuszy pod przewodnictwem Dominika Dobrowolskiego zamierza pokonać jednorazowo około 70 km, aby w październiku dotrzeć do Świeradowa-Zdroju. Maszerując, uczestnicy będą sprzątać szlaki oraz przeprowadzać akcje edukacyjne dla turystów.

Pomysłodawcą wydarzenia jest Dominik Dobrowolski, ekolog i podróżnik, który w ubiegłym roku w ramach Bałtyckiej Odysei posprzątał razem z wolontariuszami całe polskie wybrzeże.

– Czas skończyć ze śmieciami w górach! Trzeba zacząć sprzątać od źródeł, aby śmieci nie trafiały do Bałtyku, bo w morzu w 80 proc. zanieczyszczenia pochodzą z lądu i spływają z rzekami

– apeluje Dominik Dobrowolski.

Akcji #GórskaOdyseja towarzyszyć będzie plenerowa wystawa artystycznych zdjęć śmieci zebranych podczas Bałtyckiej Odysei, cykl podcastów i webinarów, a także prelekcje dla lokalnych społeczności oraz młodzieży szkolnej.

Wystawę będzie można obejrzeć m.in. w Rzeszowie, Krośnie, Jaśle, Nowym Sączu, Oświęcimiu, Katowicach i Zabrzu.

– Pokazujemy wystawę, która może otworzyć ludziom oczy, bo to my, ludzie, zaśmiecamy i niszczymy planetę. Śmiecenie zarówno w górach, jak i w każdym innym miejscu jest negatywnym zjawiskiem. Szkodzimy przyrodzie, a jednocześnie często marnujemy materiał, który można powtórnie wykorzystać. Wierzę, że ludzie mogą świadomie wędrować po górach i zostawiać na szlakach jedynie ślad swojej stopy – mówi Dominik Dobrowolski.

POLECAMY: Głupota i brawura. Bywa że podlane alkoholem. Tego turystom Bieszczady nie wybaczają

Śmieci w lasach to nie tylko przykry widok, ale także ogromne zagrożenie dla przyrody.

- Jedna plastikowa butelka może stać się pułapką dla setek owadów – zaznacza Andrzej Konieczny, dyrektor generalny Lasów Państwowych. - Na uprzątanie takich drobnych przedmiotów, ale też gabarytów, odpadów po remontach, niebezpiecznych substancji czy zepsutej żywności wydajemy corocznie około 20 mln zł, wywożąc z lasów górę śmieci, która wypełniłaby blisko tysiąc wagonów kolejowych.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie