Igloopol pokonał Wisłokę na jej terenie w derbach Dębicy

Sławomir Oskarbski
Derby Wisłoki z Igloopolem zawsze wzbudzają duże emocje.
Derby Wisłoki z Igloopolem zawsze wzbudzają duże emocje. Archiwum BF
Własne boisko nie służy Wisłoce Dębica podczas meczów derbowych. Ostatnio biało-zieloni wygrali u siebie w 2006 r., a jedną z bramek zdobył wtedy obecny trener Dariusz Kantor. Kolejne trzy potyczki z Igloopolem, w tym także w tej kolejce, padły łupem biało-niebieskich.

Wisłoka Dębica – Igloopol Dębica 1:2 (1:1)

Bramki: 0:1 Wanat 13, 1:1 Fedan 25, 1:2 Syguła 66.

Wisłoka: Dybski 5 – Król ż 5, Tubek 5, Hus 6 (45 Ślęczka 5) – Bożek 6 (82 Szewczyk), Pęcak 6, Łanucha ż 6, Maik 6, Fedan 6 – Nowak ż 5 (77 Konik), Gwiazda 5 (73 Żuchowicz). Trener Dariusz Kantor.

Igloopol: Psioda 6 – Darłak 6 (84 Lamparty), Wanat 7, Socha 7, Stefanik 6 – Syguła ż 7 (79 Żydek), Janus 6, K. Rokita 6, D. Rokita 6 – Machnik ż 7 (90+9 T. Nalepka), P. Nalepka 6 (89 Brzostowski). Trener Bartosz Zołotar.

Sędziował Tomczyk – 7 (Jarosław). Widzów 2000.

Przy pełnym stadionie przy Parkowej, zabójczo skuteczne okazały się „Morsy”. Wisłoka próbowała atakować, częściej udawało jej się stwarzać jakieś zagrożenie pod bramką przeciwnika, ale to goście bezlitośnie wykorzystali swoje szanse.

W 9 min. Damian Łanucha znakomicie zagrał do Kacpra Maika, ale ten nie poradził sobie w polu karnym Igloopolu. Po chwili Adrian Nowak próbował zaskoczyć Łukasza Psiodę sprzed pola karnego, ale uderzył za wysoko. W odpowiedzi „Morsy” wywalczyły rzut wolny. Kamil Machnik wrzucił piłkę w pole karne, Przemysław Nalepka ściągnął na siebie dwóch obrońców, robiąc miejsce Sebastianowi Wanatowi, który precyzyjną główką pokonał Kamila Dybskiego. Biało-zieloni zrewanżowali się akcją, po której Damianowi Bożkowi w dobrej sytuacji piłka odskoczyła od nogi, później z pomocą Szymona Gwiazdy wywalczył rzut rożny, a następnie Adrian Nowak z rzutu wolnego sprawił sporo kłopotów Psiodzie. W końcu gospodarzom udało się. Łanucha posłał prostopadłą piłkę do szybkiego Bożka, ten urwał się Dawidowi Rokicie, dośrodkował, a Sebastian Fedan okazał się sprytniejszy od Wanata i wepchnął piłkę do siatki.

Druga połowa była mniej płynna, sporo było przerw spowodowanych uprzątaniem serpentyn rzuconych przez kibiców lub pomocą masażystów. Dlatego arbiter doliczył aż 10 minut do podstawowego czasu. O losach meczu przesądził rzut wolny – po wrzutce Kamila Rokity Kamil Dybski odbił piłkę wprost pod nogi Piotra Syguły, a temu pozostało tylko dopełnić formalności.

4 liga podkarpacka. Derby Dębicy dla Igloopola, który pokona...

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pit

Pół Dębicy zablokowane, ściągnięte setki policjantów, żeby banda "kibiców" mogła się podniecać na 4 lidze :) Szkoda, że nie używają tej energii na inne bardziej pożyteczne cele.

L
LKS

Brawo Morsy !!!!

Dodaj ogłoszenie