Metamorfoza Stali

Tomasz Leyko
Forma mielczan idzie w górę, szkoda, że tak późno.
Forma mielczan idzie w górę, szkoda, że tak późno. KRZYSZTOF URBAŃSKI
Trener Wojciech Ostrowski odmienił oblicze zespołu. Jak zapewniają zawodnicy w drużynie nie ma już nieporozumień, niedomówień, atmosfera jest świetna.

To widać po wynikach i przede wszystkim po lepszej grze mieleckich szczypiornistów. Końcówkę meczu z Techtransem kibice oglądali na stojąco, a po końcowej syrenie wbiegli na parkiet i odśpiewali sto lat Pawłowi Piętakowi, który obchodził 25. urodziny.

Szczypiorniści z Elbląga przyjechali do Mielca po dwa brakujące im punkty do spokojnego utrzymania się w lidze. W sobotę na Stal nie było mocnych.

Piętak znów w formie

Goście co prawda pierwsi zdobyli bramkę, a potem już długo, długo nic. Mecz od znakomitych interwencji rozpoczął Krzysztof Lipka. Tomasz Mochocki i jubilat Paweł Piętak rzucali bramki przy ogłuszającym dopingu publiczności (4-1). Trener rywali poprosił wtedy o czas, ale nic to nie dało (7-1, 8-2). Goście nie wykorzystali nawet rzutu karnego, bo Lipka instynktownie obronił rzut Babickiego.

Mielczan złapała jednak zadyszka. Elblążanie błyskawicznie wyprowadzali atak pozycyjny. Gdy gospodarze grali w osłabieniu, rywale próbowali odrabiać straty. W 15 minucie sędziowie wysłali na ławkę kar Michała Przybylskiego i Stal straciła 3 bramki z rzędu.

Wtedy o przerwę poprosił Wojciech Ostrowski, który uspokoił trochę podenerwowanych mielczan i zaraz potem efektownie trafili Adam Babicz i Paweł Pięta (10-5). Swoje trzy grosze do akcji ofensywnych dołożył Lipka, który idealnie wyłożył piłki Salamiemu i Piętakowi (11-6). W końcówce goście zmniejszyli stratę do dwóch bramek.

Na kłopoty Lipka

Początek drugiej połowy to licytacja bramka za bramkę. Dopiero gdy na 2 minuty zszedł z boiska Łukasz Kandora elblążanie wyrównali (20-20). Stal ma jednak w swoich szeregach Krzysztofa Lipkę, który w trudnym momencie efektownie zastopował Macieja Borsukowicza.

W tym czasie Michał Przybylski przedarł się przez czterech obrońców Techtransu nie dając szans bramkarzowi (21-20), potem koronkową akcję wykończył Piętak (23-20), by za chwilę do spółki z Babiczem trafić na 26-21 i 10 minut przed końcem meczu Stal miała już solidną zaliczkę. Mielczanie mądrze kierowani z ławki przez duet Ostrowski-Weryński dowieźli przewagę do końca.

Epilog

Końcówka pojedynku miała swoich pozytywnych i negatywnych bohaterów. Trudno cos dobrego powiedzieć o pracy arbitrów. Na poziom sędziowania narzekali solidarnie zawodnicy obydwu zespołów. Szczególnie wątpliwych było kilka kar.

Mielczanie kończyli mecz w czterech. Mimo tego Paweł Piętak wyłuskał piłkę rywalom i wyprzedził dwóch obrońców Techtransu i efektownym rzutem ustalił wynik meczu. Trzy sekundy przed końcem spotkania goście egzekwowali rzut karny. Choć losy meczu były przesądzone, wykonawca karnego Cielątkowski rzucił piłką w twarz bramkarza Stali, za co słusznie ujrzał czerwoną kartkę.
BRW STAL MIELEC - TECHTRANS-DARAD ELBLĄG 31-27 (17-15)
STAL:
Lipka, Pawlak - Mróz 1, Piętak 10, Gąsior, Przybylski 2, Sobut 4, Mochocki 2, Kandora, Babicz 2, Kubisztal 4, Salami 6 (3 z karnych), Boret.

TECHTRANS-DARAD: Głębocki, Wróbel - Marzec 2, Cielątkowski 5 (3 z karnych), Perwenis, Borsukowicz 6, Korzeniowski 3, Sadowski, Fonferek 2, Janusiewicz 7, Babicki 2, Malandy.

SĘDZIOWALI: Marek Majka (Gliwice) i Grzegorz Wojtyczko (Chorzów) KARY 24 i 8 minut; CZERWONE KARTKI: Kandora (56-gradacja kar), Cielątkowski (60-niesportowe zachowanie); WIDZÓW: 1700

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie