Nasze małe Hollywood w Jaśliskach jak magnes przyciąga filmowców. Marcin Janos Krawczyk kręci tu obecnie film "Wróbel"

Beata Terczyńska
Beata Terczyńska

Wideo

- Magia tego miejsca, jakaś wyjątkowa energia, zauroczenie okolicą i ludźmi sprawiły, że uparłem się kręcić „Wróbla” właśnie w Jaśliskach - mówi Marcin Janos Krawczyk. - Mimo tego, iż wiedziałem, że Dariusz Lewandowski reżyserował tu „Wino truskawkowe”, Małgorzata Szumowska „Twarz”, a Jan Komasa „Boże Ciało”.

Kręcony w położonych na wzgórzu nad rzeką Jasiołką Jaśliskach film będzie historią 49-letniego mężczyzny z Podkarpacia borykającego się z problemem alkoholowym. Jego życie odmienia spotkanie z ekipą filmową robiącą film właśnie w tej malowniczej wiosce w Beskidzie Niskim. Pewnego dnia dostaje on propozycję zagrania roli.

Zgadza się, bo chce się pochwalić występem przed żoną i 12 - letnim synem. Pokazać rodzinie, że stać go na więcej niż tylko piwo i wódka. Trzeźwieje, obmywa się symbolicznie w miejscowej rzeczce i postanawia się zmienić. Niestety, na planie okazuje się, że ma zagrać samego siebie, czyli... żula. Wpada we wściekłość. Czuje się oszukany i odmawia gry. Jaki jest finał? Widzowie zobaczą najprawdopodobniej już w przyszłym roku, podczas premiery… w Jaśliskach.

Naturszczyk, czy aktor?

- Pierwsza myśl? Wykorzystam do głównej roli jakiegoś naturszczyka, bo robiłem wcześniej dokumenty, więc byłoby mi łatwiej. A jeżeli nie, to aktorem, który pierwszy zaświtał mi w głowie był Darek Toczek. Długo się zastanawiałem, która opcja będzie lepsza. Jednak robiąc fabułę zdecydowałem się na profesjonalnego aktora - opowiada Marcin Janos Krawczyk, reżyser, aktor znany m.in. z „Plebanii”, absolwent warszawskiej Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy.

- To była dobra decyzja. Darek gra autentycznie, ma w sobie ogrom cierpliwości. Przed laty widziałem go w studenckim spektaklu „Samobójca” i pamiętam, że wywarł wówczas na mnie ogromne wrażenie.

Dariusz Toczek, którego wielu kojarzy jako grabarza Leona z „M jak miłość”, policjanta z serialu „W rytmie serca”, ale też z „Kleru” czy „Belfra” pokazuje nam w telefonie, jaką metamorfozę zewnętrzną przeszedł jego bohater. Z zarośniętego „zakapiora” w elegancika. Kreśli rys psychologiczny bohatera.

- Pijak w Warszawie jest inny niż w Jaśliskach - mówi aktor z podkarpackimi korzeniami. Jego dziadek niedaleko miał młyn.

- W dużym mieście jest anonimowy, a tu wyautowany, wytykany palcami, bardziej napiętnowany. Znikąd pomocy. I nagle pojawiają się „filmowcy - psychoterapeuci” ze stolicy. W pewnym momencie, kiedy „mój” alkoholik jest już wrzucony w ten kierat filmu, odreagowuje bardzo skrajnie swoje życie. Może to będzie przyczynek do tego, że odbuduje relacje z żoną, z synem.

Mężczyzna żyje w opuszczonej przyczepie turystycznej, na wzgórzu, skąd widzi to swoje ukochane miejsce. Jest sam.

- Nagle dotyka go szczęście, bo ktoś mu macha banknotem i daje szansę. Nie wiemy, czy banknot będzie wykorzystany, żeby dalej się „dogrzać” alkoholem, czy jednak coś dobrego z tego wyniknie. Nie chciałbym tego zdradzać.

Cz poczuł magię miejsca?

- Nie musiałem, bo moja rodzina jest stąd. Jako dzieciak spędzałem u dziadków dwa, trzy miesiące wakacji. Górki, dolinki, rzeczułki, strumyczki, wodospady, czy dramaty ludzi, jakie próbujemy tutaj zarejestrować i przekazać nie są mi obce - mówi 49-letni aktor.

Zagrałem razem z synem

Pierwotnie fabuła miała nosić tytuł „Lump”, ale po naradzie został zmieniony na „Wróbla”.

- Jak ptak, który kojarzy mi się z szarością człowieka zmagającego się z rzeczywistością - mówi reżyser.

- Z tym tytułem jest też związana anegdota, którą opowiem, gdy już zrealizujemy film.

Ekipa na pracę w Jaśliskach dała sobie tylko sześć dni. Kiedy w piątek odwiedziliśmy filmowców, byli już niemalże na finiszu zdjęć.

- Myślę, że premierę zrobimy tutaj, w Jaśliskach - zapowiada Marcin Krawczyk.

- A potem, miejmy nadzieję, pokażemy „Wróbla” na festiwalach filmowych.

Poza kultowym już „Barem Czeremcha”, gdzie właśnie pada kolejny klaps, jakie jeszcze inne miejsca zobaczymy w tym krótkim, 30-minutowym metrażu?

- Pokażemy Jaśliska trochę z innej perspektywy, czyli z miejsca, w którym żyje nasz wyrzucony z lokalnej społeczności bohater. To też jest pretekst dla nas, żeby pokazać piękne plenery.

Jak miejscowi przyjęli kolejną ekipę filmowców „snujących się” z kamerami i mnóstwem innego sprzętu po ich wsi?

- Fantastycznie! Naprawdę z radością i otwartymi ramionami. To się po prostu czuje. Z Jaśliskami jest tak, że jak się tutaj raz przyjedzie, to się wraca. Mieszkańcy też to wiedzą.

Część z nich, w tym kilkoro dzieciaków, zostało zaangażowanych głównie w roli statystów. Ludzie z branży za walor uważają ich intuicyjność. Kuba, syn głównego bohatera to chłopiec z Jaślisk

- Piotr Dubiel. Może kiedyś będzie wielką gwiazdą? Kto wie, ale marzenie już zaświtało w dziecięcej głowie.

Daniel Dubiel, tato Piotrusia śmieje się, że dziś kurtka, którą założył, jest na niego za ciasna, bo taką dumę czuje z gry syna, że aż go rozpiera.

- To była dla nas fajna przygoda - przekonuje uradowany mieszkaniec Jaślisk. - Pierwszy raz mieliśmy okazję zagrać razem.

To jest ta magia kina!

Bartosz Obuchowicz, w którego dorobku do najważniejszych filmów należą: „Cwał”, „Czas surferów”, „Haker” czy „Stacja” gra kierownika planu. Niezwykle przekonująco. Na tyle, że chwilami obserwując ekipę z boku tracimy orientację, kto jest prawdziwym szefem planu, a kto tylko gra. Kto kogo przestawia, strofuje, upomina, poucza, ponagla...

- Bardzo się cieszę. Magia kina. I o to właśnie chodzi. Trochę czarujemy - śmieje się Obuchowicz.

- Może dlatego jestem tak przekonujący, że przez lata pracy napatrzyłem się trochę na różnych kierowników. To, co dziś widzieliście, to była akurat wersja lajtowa - żartuje.

Jest zachwycony miejscem pracy.

- Cudownie. Bajkowo. Właśnie podczas króciutkiej przerwy wybrałem się samochodem, żeby jeszcze trochę napatrzeć się i podziwiać okolicę. Żal, że muszę wyjeżdżać.

Szarość współgra z postacią

Podobne spostrzeżenia ma Andrzej Wojciechowski, operator obrazu, reżyser filmowy, scenarzysta i twórca muzyki, autor zdjęć do wielu filmów dokumentalnych i fabularnych.

- Jaśliska są bardzo plastyczne. Mają niesamowity klimat, kolor, dużo pięknej faktury oraz szarości, która synchronizuje z naszą postacią wtopioną w rzeczywistość, w prawie czarno - biały świat, z którego próbuje się wydobyć. Celowo wybraliśmy zdjęcia o tej porze roku. Absolutnie lubię jesienne, intensywne światło.

Patrzymy na architekturę budynków, które nadgryzł ząb czasu i nie da się tego ukryć, ani też nikt nie próbuje tego zamazać. To też zaleta ?

- Jest tutaj trochę elementów, w których czuje się pewien rodzaj destrukcji, dewastacji. To świetnie opisuje stan psychiczny naszego bohatera. Zresztą film cały czas balansuje na krawędzi dokumentu i fabuły - dostrzega.

Opowiada, że gdy Marcin Krawczyk zaproponował mu współpracę przy tej fabule, wybrali się na dokumentację nietypowo, bo kamperem.

- Dawało nam to nie tylko dużą swobodę poruszania się, ale też nocowania w miejscach, w których mocno poczuliśmy otaczającą nas naturę - zwraca uwagę.

- Obserwowaliśmy, jak przyroda pracuje o świcie i o zmierzchu. Byliśmy zgodni, że musimy ją wykorzystać w obrazie. Ona też w intensywny sposób opisuje stany emocjonalne naszego bohatera, a w zasadzie bohaterów. Poza Jaśliskami wykorzystujemy miejsca, które są bardzo mocne, symboliczne - zdradza.

W niektórych scenach aktorom pozostawiono duże pole do improwizacji.

- Staramy się dać im maksymalną wolność i zależy nam, by kamery, sprzęt ich nie ograniczały. Po to, by mogli wyrazić swoją ekspresję, pomysły, opowiedzieć o swoich postaciach zapominając trochę o technice, technologii, ekipie.

Producentem „Wróbla” jest Studio „Młodzi i Film” im. A. Munka, a koproducentem Podkarpacki Regionalny Fundusz Filmowy. „Wróbel” to nie jedyny film, który powstaje w naszym regionie dzięki wsparciu Funduszu. Dofinansowanie dostały też m.in. duża produkcja - „Łuna” w reżyserii Konrada Łęckiego, reżysera filmu „Wyklęty”.

Ponadto: „Deep Frozen Goods” (w polskiej wersji „Ciepło - zimno”) w reżyserii Anny Maliszewskiej, na planie którego także gościliśmy, a relacja już wkrótce w Nowinach. Na razie możemy zdradzić, że „Ciepło - zimno” to mądra i wzruszająca opowieść o ojcostwie, dojrzewaniu, budowaniu i odbudowywaniu relacji. W roli głównej Eryk Lubos, charyzmatyczny i uwielbiany przez polską widownię aktor, znany z takich filmów jak „Underdog”, „Sztuka kochania” czy „Drogówka”.

Lubos wciela się w postać Michała - kierowcy TIR-a i byłego boksera, samotnie wychowującego córkę Miśkę. Długie godziny za kółkiem, samotność i ciągłe życie w drodze to dla niego codzienność. Najważniejsze, żeby dotrzeć z towarem na czas. Kiedy jest w trasie, córką opiekuje się jego ukraińska sąsiadka. Jej wnuczka Lena i Miśka są nierozłączne.

Gdy niania nagle umiera, Michał zabiera dziewczynki z sobą. Przymusowa podróż z dziećmi sprawi, że w końcu przestanie uciekać przed demonami i pozwoli mu odkryć, co w życiu tak naprawdę jest najważniejsze. Za produkcję odpowiada Metro Films, a dystrybutorem jest Warner Bros. Pictures.

Podkarpackie plenery zauroczyły też Jerzego Skolimowskiego, z którym spotkaliśmy się w Rudawce Rymanowskiej , gdzie reżyserował film „IO ”, którego bohaterem jest osioł.

Andrzej Wojciechowski, operator obrazu i reżyser Marcin Krawczyk na planie w Jaśliskach

I znów w Jaśliskach rozgościli się filmowcy, bo tu jest ta m...

- Ściana Olzy to przepiękne miejsce. Bardzo dramatyczne. Dla nas jedno z najważniejszych - mówił słynny reżyser.

W filmie zobaczymy też tunel w Stępinie, farmę wiatrakową w Bukowsku i inne miejsca m.in. w okolicy Wisłoczka czy Beska.

Z kolei przemyskie lokacje odnajdziemy w filmie „Śubuk” Jacka Lusińskiego. To inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia młodej matki autystycznego chłopca, której wieloletni upór i walka z biurokracją oraz ludzką bezdusznością doprowadziły do istotnych zmian w polskim systemie edukacji. W obsadzie m.in. Małgorzata Gorol, Andrzej Seweryn, Aleksandra Konieczna.

Powstaje Podkarpacki Szlak Filmowy. Jego pierwsze przystanki to Jaśliska i Przemyśl.

Polecamy:

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie