Nawet 5 tysięcy miejsc pracy

Norbert Ziętal
Stanley Rokicki (z prawej) i Władysław Kruczek chcą w Przemyślu zrobić interes na ciągnionych włóknach bazaltowych. Czas pokaże, czy zyska na tym również miasto.
Stanley Rokicki (z prawej) i Władysław Kruczek chcą w Przemyślu zrobić interes na ciągnionych włóknach bazaltowych. Czas pokaże, czy zyska na tym również miasto. NORBERT ZIĘTAL
Produkcja ciągnionych włókien bazaltowych to szansa, jakiej Przemyśl nie miał od kilkunastu lat. Przy ich wytwarzaniu, do 2015 roku pracę miałoby dostać 5 tys. osób.

Włókna mają być produkowane unikalną technologią, której właścicielem jest Stanley Rokicki. To przedsiębiorca z Kanady, z podwójnym, polsko - kanadyjskim obywatelstwem. Wyjaśnia, że technologia wytwarzania włókien bazaltowych powstała we współpracy z Rosyjską Akademią Nauk. W Przemyślu miałby je wytwarzać Polski Bazalt, spółka, która w całości jest własnością Rokickiego.

- To rewelacyjna technologia. Włókna byłyby wykorzystywane przez różne gałęzie przemysłu. Już teraz współpracujemy z największymi firmami amerykańskimi General Motors, General Electric, Chrysler - mówi Władysław Kruczek, prezes Polskiego Bazaltu.

Firmę zainteresowały warunki, jakie jej zaproponowano w przemyskiej podstrefie Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Firma rozpoczęłaby działalność w październiku. Wówczas pracę znalazłoby 220 osób. Do 2009 zamknięty byłby pierwszy etap. Pełną moc zakład osiągnąłby w 2015 r. i wtedy zatrudniałaby nawet 5 tys. osób.

- Obecna wielkość podstrefy, czyli 12 ha, to dla nas za mało. Dlatego konieczne jest jej poszerzenie - mówi Kruczek.

Strefa będzie większa

W czwartek radni prawie jednogłośnie (przy jednym głosie wstrzymującym się) zdecydowali o rozszerzeniu strefy do 145 ha. Zgodę na to wyrazili już właściciele działek.

Zdecydowały złoża gazu

W naszym regionie nie ma złóż bazaltu. Dlaczego zatem firma wybrała Przemyśl?

- Zostaliśmy bardzo przyjaźnie przyjęci przez władze miejskie. Na każdym kroku nam pomagają - podkreśla Rokicki.

Podkreśla, że przede wszystkim zdecydowały czynniki ekonomiczne. Głównie chodzi o gaz, który jest wykorzystywany przy produkcji. Podobno w regionie Przemyśla są odpowiednie złoża. Firma podpisała 15-letnią umowę z Przedsiębiorstwem Górnictwa Nafty i Gazu na eksploatację.

- Bardziej opłaca się dowozić bazalt z Sudetów, niż z Przemyśla ciągnąć tam gaz. Już teraz mamy zagwarantowany zbyt na włókna. 95 proc. produkcji będzie eksportowane - uzasadnia Kruczek.

Na razie kapitał spółki wynosi 780 tys. złotych. Firma zapowiada, że do 2015 r. podwyższy go do 500 mln dolarów, czyli 1,5 mld złotych. Skąd weźmie pieniądze?

- Są różne programy z Unii Europejskiej, które mogą wspomóc naszą inwestycję. Poza tym kapitał zabezpiecza właściciel - mówi Kruczek.

Według niego produkcja ma być obojętna dla środowiska naturalnego.

Radni mieli wątpliwości

Część radnych miała wątpliwości. Przede wszystkim o zgromadzenie ogromnego kapitału i zebranie odpowiedniej ilości pracowników. Głównie będą to robotnicy obsługujący piece.

Produktem ubocznym będzie ciepło, które może być wykorzystywane do ogrzewania przemyskich mieszkań. Stąd obawa, że będzie to ciepło tańsze, od produkowanego przez MPEC, a to może wpędzić miejską spółkę w kłopoty. Niektórym radnym nie podoba się udział w przedsięwzięciu, na etapie opracowywania technologii, Rosyjskiej Akademii Nauk.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie