Nie wierzył nawet Heynen, a do awansu potrzeba dwóch wygranych setów

Mateusz SkrzyńskiZaktualizowano 
Norbert Huber i inni młodzi Polacy sprawili sporą niespodziankę.
Norbert Huber i inni młodzi Polacy sprawili sporą niespodziankę. Lucyna Nenow / Polska Press
Spektakularne zwycięstwo 3:2 nad Brazylią to już historia. Jeśli biało-czerwoni wygrają dwa sety z Iranem, to awansują do strefy medalowej Final Six Ligi Narodów.

Reprezentacja polskich siatkarzy po meczu pełnym zwrotów akcji wygrała z Brazylią 3:2. Na sukces „eksperymentalnej” czternastki z naszpikowaną gwiazdami drużyną Renana Dal Zotto nikt nie liczył. Cel, który biało-czerwoni założyli sobie przed Final Six Ligi Narodów, sprowadzał się do tego, że tzw. drugi garnitur naszej kadry miał zbierać cenne doświadczenie. Nawet trener Vital Heynen zapowiadał, że wywalczenie medalu w Final Six będzie siatkarskim cudem. W całych rozgrywkach Belg postawił na szeroką selekcję, korzystając aż z 26 siatkarzy.

To było czyste szaleństwo. Heynen nie przyleciał do Chicago razem z drużyną, zostając w Zakopanem, gdzie nasi siatkarze szlifują formę przed kwalifikacjami do igrzysk olimpijskich. Do samolotu wsiadł za to dobrze znany w środowisku Jakub Bednaruk, który na czas nieobecności Heynena zajmował się biało-czerwonymi. Trener mistrzów świata dołączył do drużyny dopiero kilka godzin przed meczem z Brazylią.

- Ja przyjechałem tylko po to, by poprowadzić drużynę w tym meczu. Zawodnicy byli wolni od jakiejkolwiek presji, grali na luzie. A jednocześnie dali z siebie wszystko, zwłaszcza w bloku i defensywie - chwalił siatkarzy Heynen.

W szoku byli sami zawodnicy. Wielu z nich po raz pierwszy miało okazję mierzyć się z takim rywalem w tak prestiżowym turnieju. - Tutaj nikt się nie spodziewał, że wywalczymy taki wynik przeciwko Brazylii. Trener Heynen powiedział przed meczem, że on nie obiecuje, że nawet jak zagramy swoją najlepszą siatkówkę, to wygramy z tym zespołem, bo to drużyna napakowana gwiazdami w swoim najmocniejszym składzie. Dlatego cieszy to podwójnie, ale w tym momencie nie ma co już myśleć o tym, co było, trzeba myśleć o tym, co będzie - oznajmił libero kadry Jakub Popiwczak.

Przełomowym momentem w tym meczu była druga połowa trzeciego seta. Z pola zagrywki nie schodził Wallace, wyprowadzając zespół na prowadzenie 15:11. Wtedy Heynen nie wytrzymał i zaczął kwestionować którąś z wcześniejszych decyzji słowackiego arbitra. Ten szybko go ostudził, wyciągając czerwoną kartkę. Kara skutkowała stratą kolejnego punktu, więc na drugą przerwę techniczną nasi reprezentanci schodzili z pięciopunktowym debetem.

Wydawało się, że jest już po wszystkim. Przyszedł czas na zmiany. Na boisku pojawił się m.in. rozgrywający Marcin Janusz, zmieniając Marcina Komendę, a w polu zagrywki wreszcie pomylił się Wallace. Po stronie Polaków zagrywał wprowadzony kilka sekund wcześniej Janusz. Swoją robotę wykonał perfekcyjnie. Serwował niby nie mocno, technicznie, ale Brazylijczycy kompletnie nie mogli sobie z tym poradzić. Zrobiło się 19:19. Od tego momentu na parkiecie rządzili już Polacy. „Canarinhos” byli źli, nie mogąc uwierzyć, jak łatwo oddali niemal wygranego seta. Popełniali proste błędy - pomylił się nawet ich rozgrywający, mistrz olimpijski - Bruno Rezende. Polacy triumfowali gładko do 21, choć początkowo się na to nie zanosiło.

- Trzeci set, 16:11 dla Brazylii, a my wracamy do gry. Zagraliśmy ten fragment na maksimum. To był mecz, który zostanie mi w pamięci do końca życia. Myślę, że zawodnikom również. Najważniejsze jednak było to, że bawiliśmy się tą grą, czerpaliśmy przyjemność z gry w siatkówkę - tłumaczył szczęśliwy Heynen.

Uwierzyć nie mogły również brazylijskie media. „Młody polski zespół sprawił sensację i pokonał 3:2 Brazylię. To komplikuje sytuację Canarinhos, która musi wygrać z Iranem, żeby myśleć o awansie do półfinału. Biało-czerwoni zabrali do Chicago swoje rezerwy, ale nie przeszkodziło im to. Wręcz przeciwnie. Zagrali z fantazją, bez presji i Brazylijczycy nie byli w stanie ich zatrzymać, mimo że walczyli” - napisał portal globo.com.

Polacy zapewnią sobie awans do półfinału Ligi Narodów, jeśli z Iranem wygrają co najmniej dwa sety. Spotkanie to odbędzie się w Chicago o północy z czwartku na piątek czasu polskiego.

Heynen twierdził, że wszystko się może zdarzyć. - Ja zacznę od położenia się spać. Jestem prawie dobę na nogach. A zawodnicy? Naprawdę włożyli sporo serca w to spotkanie. Liczę, że zdołają wypocząć i będą w stanie stawić czoła Irańczykom. Teraz okazuje się, że awans do półfinału nie jest tak daleko. Sam jestem ciekaw, jak to się potoczy - mówił 50-latek.

polecane: FLESZ: Nowe zasady spadków i awansów w ekstraklasie i 1.lidze

Wideo

Materiał oryginalny: Nie wierzył nawet Heynen, a do awansu potrzeba dwóch wygranych setów - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3