Piłka nożna. Apklan Resovia i Stal Rzeszów zawalczą o awans do Fortuna 1 ligi. W piątek czekają nas derby, jakich nie było

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Wszystko rozstrzygnie się w piątek. Wtedy dowiemy się, czy do Fortuna 1 ligi awansuje Apklan Resovia, czy Stal Rzeszów. Te derby stolicy Podkarpacia zapowiadają się niezwykle pasjonująco
Wszystko rozstrzygnie się w piątek. Wtedy dowiemy się, czy do Fortuna 1 ligi awansuje Apklan Resovia, czy Stal Rzeszów. Te derby stolicy Podkarpacia zapowiadają się niezwykle pasjonująco Krzysztof Łokaj
Udostępnij:
Zapowiadając wtorkowe mecze barażowe pisaliśmy: „W piątek chcemy derbów!”. No i piłkarze Apklan Resovii oraz Stali Rzeszów stanęli na wysokości zadania. W imieniu wszystkich kibiców piłki nożnej w stolicy Podkarpacia - dziękujemy.

W Rzeszowie będziemy mieli prawdziwe święto futbolu. Już wiemy, że po 26 latach jedna z rzeszowskich drużyn wróci na zaplecze ekstraklasy. Oj, naczekaliśmy się na to. Aby zagrać w finale, najpierw jednak Apklan Resovia i Stal Rzeszów musiały pokonać na wyjazdach wyżej notowanych rywali. Faworytami nie byli, ale spisali się kapitalnie.

Trener zrobił swoje kilometry

Pierwsi w szranki stanęli podopieczni Szymona Grabowskiego, który musiał to spotkanie oglądać z trybun, co było pokłosiem czerwonej kartki, jaką obejrzał w trakcie meczu z GKS-em Katowice.

Spotkanie z Bytovią rozpoczął na siedząco, ale szybko zaczął się nerwowo przechadzać po trybunie i coś się nam wydaje, że zrobił nie mniej kilometrów, niż jego piłkarze. A ci naprawdę się nabiegali. Starcie Bytovii z Apklan Resovią nie było może wielkim widowiskiem, ale walki, zaangażowania i serducha obu drużynom na pewno nie brakowało.

Rzeszowianie zaczęli odważnie, ale szybko cofnęli się i próbowali swoich szans w kontrach. W pierwszej połowie chyba za bardzo oddali pole rywalom, bo Bytovia z czasem zaczęła groźnie atakować. Sporym zagrożeniem był Michael Ameyaw, jak się później okazało tragiczny bohater tego meczu. Tuż przed przerwą wywalczył jednak rzut karny, ale intencje Adriana Bielawskiego wyczuł Marcel Zapytowski.

Marcel bohaterem

Druga połowa była mniej ciekawa, ale piłkarze wynagrodzili to wszystkim w dogrywce. Ta kapitalnie zaczęła się dla „pasiaków”, bo nie dość, że wyszli na prowadzenie, to jeszcze grali z przewagą jednego zawodnika.

Wtedy jednak coś się odmieniło w postawie Bytovii, która w końcu zaczęła przypominać tak chwalony przez cały sezon zespół. I gospodarze dopięli swego po pięknym strzale z rzutu wolnego Daniela Ferugi. Inna rzecz, czy w tej sytuacji w ogóle był faul...

Doszło więc do emocjonujących rzutów karnych. W trzeciej serii pomylił się Kamil Radulj i szala przechyliła się na stronę miejscowych. W następnej kolejce dwukrotnie strzały wspomnianego Ameyawa obronił jednak Zapytowski i znów był remis. Decydująca okazała się 8. seria. Nie pomylił się Karol Twardowski, a Zapytowski wyczuł Adriana Kwiatkowskiego i rzeszowianie mogli zacząć świętowanie.

Świadomie oddali pole

Resovia świętowała, a wtedy swój bój zaczynała w Katowicach Stal Rzeszów. Trenerzy Krzysztof Łętocha i Marcin Wołowiec postawili na taką samą jedenastkę, jak ta, która efektownie pokonała Skrę Częstochowa. Biało-niebiescy nie grali jednak tak ofensywnie, jak w sobotę. Świadomie oddali pole rywalom i sami czekali spokojnie na swoje kontry.

To nie była jednak rozpaczliwa obrona i liczenie na cud. Był plan na ten mecz i piłkarze go realizowali w stu procentach. Pierwszej szansy wykorzystać się nie udało, bo Damian Michalik przymierzył w słupek. Za drugim jednak razem szczęście już się uśmiechnęło do piłkarza rzeszowian. Uderzał z podobnej odległości, a piłka po rykoszecie wpadła do bramki.

Po chwili jedyny błąd w tym spotkaniu popełnił Wiktor Kaczorowski, który wybijając piłkę poślizgnął się na nasiąkniętej murawie, ale to samo przytrafiło się Piotrowi Kurbielowi, który miał już w zasadzie pustą bramkę. Przed przerwą Stal mogła zadać jeszcze jeden cios, ale kapitalna główka Artura Pląskowskiego o centymetry minęła bramkę.

Byliśmy 45 minut od kolejnych derbów Rzeszowa. Pewnym jednak było, że po zmianie stron GKS Katowice ruszy do zdecydowanych ataków. I gospodarze starali się, atakowali, ale nic nie mogli zdziałać wobec kapitalnie dysponowanej drużyny gości.

Drugi cios „zabił” GKS

Stal natomiast spokojnie czekała na swoją szansę i się doczekała. W 61. minucie z rzutu wolnego dośrodkował Wojciech Reiman, zza pleców defensorów katowiczan wybiegł Radosław Sylwestrzak i umieścił futbolówkę w bramce. Co ciekawie, Sylwestrzak, podobnie zresztą jak Michalik, w przeszłości byli piłkarzami GKS-u Katowice.

Ten cios w „zabił” katowiczan, którzy cały czas starali się atakować, ale czynili to bez większego pomyślunku. A im bliżej było końca meczu, tym częściej posyłali długie piłki w pole karne. Tam jednak rządzili przyjezdni, z Damianem Kostkowskim na czele. Raz tylko wykazać się musiał Kaczorowski, kiedy kapitalnie na linii wyłapał strzał Arkadiusza Woźniaka.

Do końca wynik nie uległ już zmianie, a to oznaczało, że Stal Rzeszów dołączyła do rywala zza miedzy i walka o awans do Fortuna 1 ligi rozstrzygnie się pomiędzy dwoma rzeszowskimi zespołami. Ależ to będą derby!

Mecz Apklan Resovia - Stal Rzeszów odbędzie się w najbliższy piątek o godzinie 17, a z trybun będzie go mogło obejrzeć 712 kibiców. Transmisję z finału przeprowadzi TVP Sport.


ZOBACZ TAKŻE - Dawid Pietrzkiewicz, kapitan Stali Stalowa Wola: Każdy może wejść do baraży lub spaść

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie