Piłka nożna | PKO BP Ekstraklasa. PGE Stal Mielec zremisowała z Wisłą Płock

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Maciej Jankowski (z prawej) zdobył dla PGE Stali Mielec bramkę kontaktową
Maciej Jankowski (z prawej) zdobył dla PGE Stali Mielec bramkę kontaktową Krzysztof Kapica
PGE Stal Mielec przegrywała już 0:2 z Wisłą Płock, ale została nagrodzona za ambicję i ugrała jeden punkt. Lepsze to, niż nic...

Było to zaległe spotkanie 16. kolejki, które w pierwotnym terminie nie doszło do skutku ze względu na złe warunki atmosferyczne.

Mecz miał sporą stawkę, ale i podteksty. Po pierwsze Wisła Płock była poprzednim pracodawcą Leszka Ojrzyńskiego, obecnego trenera PGE Stali Mielec. Kiedy ten pracował natomiast w Górniku Zabrze jego podopiecznym był Radosław Sobolewski, aktualny coach płocczan. Stosunki między nimi nie należały do najlepszych...

Najważniejsze było jednak to, że dla mielczan to spotkanie było szansą na opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Tak by się stało, gdyby mielecka drużyna wygrała. Wisła Płock też jednak miała o co grać. W przypadku wywalczenia trzech punktów jej sytuacja zrobiłaby się naprawdę komfortowa, bo przewaga nad mielczanami zwiększyłaby się do aż 10 punktów.

PKO BP Ekstraklasa. PGE Stal Mielec podzieliła się punktami ...

Trener Ojrzyński posłał w bój nieco zmieniony skład, w porównaniu ze spotkaniem z Lechią Gdańsk. Do podstawowej jedenastki wrócił Grzegorz Tomasiewicz, który już odcierpiał karę za cztery żółte kartki. Opiekun PGE Stali postawił również na Łukasza Zjawińskiego. Na ławce usiedli natomiast Aleksandyr Kolew oraz Maciej Domański.

Mobilizacja była w obu ekipach, bo zarówno PGE Stal Mielec, jak i Wisła Płock w poprzedniej kolejce przegrały swoje mecze, choć tak się zdarzyć nie musiało.

Mielczanie byli bowiem zespołem zdecydowanie lepszym od Lechii Gdańsk, ale zawiodła skuteczność, a także brakło trochę szczęścia.

Drużyna Radosława Sobolewskiego długo prowadziła natomiast z Wisłą Kraków, ale straciła głupią bramkę, co napędziło krakowian i skończyło się na ich wygranej 3:1.

Od początku było to spotkanie toczone w szybkim tempie i akcje przenosiły się spod jednego pola karnego, pod drugie. Pierwsi przed bardzo dobrą szansą na gola stanęli gospodarze.

Maciej Jankowski zagrał piłkę przed szesnastkę do Petteriego Forsella, który świetnie zabrał się z futbolówką, wpadł w pole karne, ale przegrał pojedynek z Krzysztofem Kamińskim.

Goście też groźnie atakowali, ale gola zdobyli z niczego. Po długim zagraniu do piłki dopadł Patryk Tuszyński, przerzucił sobie ją nad Rafałem Strączkiem i umieścił w bramce.

Miejscowi po tym gongu starali się w końcu zdobyć bramkę na własnym boisku, ale mieli ogromne problemy ze sforsowaniem defensywy gości.

Dwukrotnie próbował jednak Grzegorz Tomasiewicz, ale z jego kąśliwym strzałem poradził sobie Krzysztof Kamiński, a drugą próbę zablokował obrońca.

Więcej ciekawego na boisku się nie działo i do szatni PGE Stal schodziła przegrywając, a co najgorsze, to nie była ta sama drużyna, która tak dobrze prezentowała się w poprzednim meczu.

Szybko zareagował na to Leszek Ojrzyński i w przerwie dokonał dwóch zmian.

Od mocnego drugą odsłonę zaczęli jednak przyjezdni. Jeszcze z główką Patryka Tuszyńskiego z problemami, ale poradził sobie Rafał Strączek, lecz po chwili nie było już zmiłuj. Z rzutu rożnego dośrodkował Mateusz Szwoch, Damian Michalski wyskoczył najwyżej i za moment wylądował w objęciach swoich kolegów.

PGE Stal Mielec znalazła się już w bardzo trudnym położeniu...

Gospodarze nie mieli nic do stracenia i natarli na rywala. W 59 minucie powinno być 1:2. Najpierw uderzał Marcin Flis, ale z jego próbą poradził sobie Krzysztof Kamiński. Akcja trwała dalej, dośrodkował Krystian Getinger, a głową uderzał Mateusz Matras, ale tylko w sobie znany sposób futbolówkę sparował bramkarz Wisły.

Za moment padła jednak bramka kontaktowa. Wrzucał Robert Dadok, zgrywał Marcin Flis, a Maciej Jankowski wepchnął piłkę do bramki. To był pierwszy gol PGE Stali zdobyty w tym roku przy ulicy Solskiego.

To tylko dodało skrzydeł mielczanom, którzy momentami zamykali rywala na jego połowie. Bramką zapachniało w 73 minucie, ale Aleksandyr Kolew główkował w sam środek bramki.

Miejscowi cały czas napierali, a goście coraz bardziej się cofali. Sami tylko z rzadka próbowali kontrować, ale za wielu graczy przyjezdnych w tych kontrach nie uczestniczyło.

Czas uciekał miejscowym nieubłaganie, ale w końcu dopięli swego. Maciej Domański dośrodkował w pole karne, a tam niepilnowany Mateusz Matras doprowadził do wyrównania.

Gospodarze mieli jeszcze szansę na zadanie zabójczego ciosu, ale Robert Dadok nie doszedł do podania Andreji Prokicia.

Ostatecznie zadać tego decydującego ciosu już się nie udało i PGE Stal Mielec wywalczyła jeden punkt.

PGE Stal Mielec – Wisła Płock 2:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Tuszyński 13-głową, 0:2 Michalski 49-głową,1:2 Jankowski 61, 2:2 Matras 87.

PGE Stal: Strączek – de Amo (46 Domański), Czorbadżijski (77 Mak), Flis – Granlund (46 Dadok ż), Matras, Tomasiewicz, Forsell (84 Prokić), Getinger – Jankowski, Zjawiński (67 Kolew). Trener Leszek Ojrzyński.

Wisła: Kamiński – Michalski, Uryga, Lopez – Zbozień, Lesniak, Rasak ż, Cebezali – Szwoch (90 Wolski), Tuszyński (77 Gjertsen), Kocyła (77 Lewandowski). Trener Radosław Sobolewski.

Sędziował Sylwestrzak (Wrocław).


Łukasz Góra, obrońca Stali Rzeszów: Wszystko jest do odrobienia. Ja w to wierzę [STADION]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie