PKO BP Ekstraklasa. PGE Stal Mielec chce sprawić, aby „Swojska Banda” nie złapała właściwego rytmu

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Mateusz Mak (w środku) znajduje się w bardzo dobrej formie
Mateusz Mak (w środku) znajduje się w bardzo dobrej formie Krzysztof Kapica
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Będąca w sporym dołku Warta Poznań stoi na drodze PGE Stali Mielec. - Spodziewamy się bardzo zdeterminowanego rywala - mówi Adam Majewski, trener mielczan.

PGE Stal Mielec w ostatnich trzech meczach ugrała siedem punktów i podskoczyła w ligowej tabeli na ósme miejsce. Co ważniejsze nad strefą spadkową ma aż osiem oczek przewagi, co jest kapitalnym kapitałem. Właśnie taką stratę do mielczan ma ich najbliższy rywal, a więc Warta Poznań.

Niewdzięczny rywal

Drużyna z Wielkopolski była rewelacją rundy wiosennej poprzedniego sezonu. Zespół Piotra Tworka w tym czasie zdobył aż 30 punktów i zamiast do końca walczyć o utrzymanie, był tak naprawdę blisko awansu do europejskich pucharów. Ostatecznie skończył na 5. miejscu, a ekipa ta została ochrzczona „Swojską Bandą”.

Obecny sezon nie już jednak tak udany w wykonaniu poznaniaków. Zaczęło się co prawda całkiem nieźle, bo od remisów ze Śląskiem Wrocław i Pogonią Szczecin, a także efektownej wygranej z Górnikiem Łęczna. Ten mecz odbył się 6. sierpnia i do teraz to jedyna wygrana Warty w tym sezonie. Łącznie ekipa z Wielkopolski ugrała zaledwie siedem punktów i jest przedostatnia w ligowej tabeli.

- Zagramy z bardzo niewdzięcznym rywalem, który obecnie jest w trudnej sytuacji i zrobi wszystko, aby przerwać złą passę

- mówi Adam Majewski, trener mieleckiej drużyny.

Nie strzelają, nie punktują

Rywale mielczan mają przede wszystkim problem ze zdobywaniem bramek, bo mają ich na swoim koncie zaledwie osiem, z czego połowę we wspomnianym pojedynku z Górnikiem. Już w poprzednim sezonie to nie był jakiś wielki atut tego zespołu, a śmiano się nawet, że Warta mając jedną sytuację, strzela dwie bramki. Czyżby więc ten limit szczęścia został wtedy wyczerpany?

- Od momentu, kiedy przestaliśmy strzelać bramki, to przestaliśmy punktować. Tak, jak wcześniej zespół podchodził do meczów bezkompromisowo, zdobywał gole i punkty, tak teraz zatraciliśmy tę umiejętność. To wpłynęło negatywnie na postawę drużyny, widać takie zahamowanie u piłkarzy

- mówi Piotr Tworek, trener Warty.

- Nie przypominam sobie, żebyśmy wcześniej mieli taką niechlubna serię. Trzeba zrobić wszystko, żeby ten moment się zakończył - dodaje.

Jego drużyna ma wielki problem w ofensywie, za to w obronie nie jest wcale tak źle. Mielczanie muszą być nastawieni na to, że trzeba się będzie napracować, aby zaskoczyć obronę Warty. Liderem defensywy jest Robert Ivanov, który nie opuścił boiska nawet na minutę. To samo tyczy się również Jana Grzesika, który także ma rozegrane 990 minut. Nie do ruszenia jest także bramkarz Adrian Lis. Bardzo ważną postacią był Aleks Ławniczak, ale doznał kontuzji i przeszedł zabieg artroskopii kolana, a teraz czeka go rehabilitacja.

Uwaga na stałe fragmenty gry

Im dalej w las, tym więcej braków. W drugiej linii wciąż dzieli i rządzi Łukasz Trałka, ale, przynajmniej na razie, nie rozgrywa tak dobrego sezonu, jak ten poprzedni. A z przodu w Warcie zionie już ogromna dziura. Mateusz Kuzimiski, który w poprzednim sezonie zdobył siedem bramek, teraz ma na swoim koncie tylko jednego gola.

- Warta jest groźna przy stałych fragmentach gry i na to na pewno musimy uważać. Możemy się też spodziewać bardzo zdeterminowanego rywala. Na razie ta drużyna przechodzi kryzys i nie będzie to dla niej łatwy mecz, ale dla nas również. Musimy tam wyjść na boisko maksymalnie skoncentrowani - powiedział Adam Majewski, który mówi, że zamieszanie wokół klubu nie ma żadnego wpływu na drużynę.

- Naszym zadaniem jest granie i na razie mamy pozytywny wynik sportowy - krótko stwierdził. Co na pewno może go cieszyć to postawa ofensywy, bo w ostatnich meczach PGE Stal zdobywa wiele bramek. Zwraca zresztą na to uwagę również Piotr Tworek.

- W ostatnich dwóch meczach ten zespół strzelił 7 bramek, co musi budzić podziw - słyszymy.

„Swojska Banda” wygląda na mocno wyblakłą i dla niej niedzielne spotkanie będzie niezmiernie ważnym spotkaniem. Takim, które może dać pozytywny impuls na kolejne pojedynki, ale i takim, które spowoduje, że w klubie zrobi się nerwowo. I celem PGE Stali jest właśnie sprawić, aby w Poznaniu mieli powody do zmartwień.

Początek meczu w niedzielę o godz. 17.30.

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie