Podkarpacie na Paris Air Show celowało w Australię i USA

Beata Terczyńska
Ogromny silnik dreamlinera budził respekt potęgą
Ogromny silnik dreamlinera budził respekt potęgą Beata Terczyńska
Relacja z podkarpackiego udziału w największych targów lotniczych świata "Paris Air Show".

Prestiżowe targi rozpoczęły się w poniedziałek na paryskim lotnisku Le Bourget, gdzie znajduje się także najstarsze na świecie muzeum lotnictwa i kosmonautyki z ok. 19 tys. eksponatami. Lotnisko to olbrzymi teren z kilkoma wielkimi halami, w których do 23 czerwca pokaże się aż 2,5 tysiąca wystawców z 44 krajów. Wystawiają swoje produkty, począwszy od najmniejszej śrubki potrzebnej do budowy najdrobniejszej części samolotu, po prezentacje pod gołym niebem najefektowniejszych i największych maszyn na świecie, zarówno w lotnictwie cywilnym, jak i wojskowym. Nie brakuje też niezwykłych, latających modeli przyszłości.

Bezzałogowiec na pierwszym planie

Niektóre stoiska zapierały dech w piersiach oryginalnym przedstawieniem wcale przecież pięknie nie wyglądających cudów techniki. Ogromny silnik dreamlinera budził respekt potęgą, a stoisko wyglądające jak wnętrze airbusa rozmachem. Podświetlane ledami gabloty, kuliste półki, podwieszane modele samolotów, kosmiczne tła przyciągały uwagę.

Podkarpacki pawilon w niebiesko - pomarańczowej stylistyce, na 60 m kw., może nie wyglądał aż tak spektakularnie, ale miał swoje zalety. Pochwaliliśmy się m.in. nowoczesnym samolotem bezzałogowym - wypieszczonym "dzieckiem" Politechniki Rzeszowskiej, skrzynią przekładniową dla silnika turboodrzutowego, produkowaną przez spółkę Hispano - Suiza z Sędziszowa Młp. oraz filmami promocyjnymi o województwie z najnowszym spotem, w którym występują dzieci i pokazują, że w Rzeszowie marzenia traktuje się poważnie. Z tyłu wielka mapa informowała, gdzie usytuowane są największe firmy należące do Doliny Lotniczej.

100 przedsiębiorców z Doliny Lotniczej

Region i miasto w pierwszym dniu reprezentowali: nowy marszałek Władysław Ortyl, wiceprezydent Rzeszowa Marek Ustrobiński oraz radni sejmiku województwa i miejscy, a Dolinę Lotniczą aż ok. 100 przedsiębiorców, ekspertów i naukowców m.in. z Politechniki Rzeszowskiej.

- Jeszcze nigdy nie miałem okazji być na targach lotniczych takiego formatu - przyznał marszałek. - Tym bardziej cieszę się, że mogę zobaczyć jubileuszowe, 50-te.

Bez takiej promocji tutaj byłoby trudno. Jesteśmy województwem, które ma problemy ze zdobywaniem inwestorów. Wiem, że przedsiębiorcy z Doliny Lotniczej mają wiele umówionych spotkań. Liczę, że będą tego efekty w przyszłości i Podkarpacie na tym zyska.

Marszałka zachwyciły stoiska branży kosmicznej.

- To jest branża, która będzie się na pewno w najbliższych latach rozwijała także na Podkarpaciu - zapowiedział. - Dlatego chcemy pokazać region jako nowoczesny, otwarty.

Marek Darecki, prezes WSK oraz Doliny Lotniczej obliczył, że jako Stowarzyszenie na paryskich targach są po raz piąty.
- Dziś nie ma możliwości zaistnienia samodzielnie nawet tak dużym, jak na polskie warunki firmom, jak WSK. Dlatego jeździmy razem - tłumaczył.

Podkreślał, że połączenie sił we wspólne stoisko jest bardzo ważne.

- Nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla klientów, którzy przychodzą nas odwiedzać. Patrzą i od razu myślą: Aha, to są ludzie, którzy mają wsparcie władz lokalnych, a więc są wiarygodni.

Darecki zwrócił uwagę, że targi to dla niego miejsce, gdzie finalizuje się ciężką pracę nad przygotowaniem kontraktów. Czasami nawet kilkuletnią.

- Budujemy sieć powiązań, znajomości. Tylko dziś mamy spotkanie z takimi organizacjami, jak nasze, m.in. niemieckimi, francuskimi, przemysłem obrony australijskiej, z przedsiębiorcami ze stanów Georgia oraz Północnej Karoliny. To nie są kurtuazyjne wizyty, tylko mamy rozmawiać na temat przyciągnięcia inwestycji do Podkarpacia, wzrostu eksportu z naszego regionu do tych krajów. My jesteśmy uważani wśród tej ligi klastrów światowych za równoprawnego partnera.

Po spotkaniu z grupą przedsiębiorców z firmami australijskimi (kierowanymi przez szefa sił powietrznych Australii) prezes WSK zdradził nam, że widać było, iż bardzo chętnie postawiłyby one nogę na kontynencie europejskim.

- Natomiast Amerykanie planują projekt "Południowy wschód Stanów Zjednoczonych razem z Polską". Wcześniej mieli takowe projekty z Koreą i Japonią.

Mówi się, że za 3-4 lata Dolina Lotnicza będzie potrzebowała ok, 3,5 tysiąca ludzi do pracy.

Nowa fabryka w Sędziszowie?

Dariusz Jędryka z Ultratechu, która produkuje części do podwozi dla Goodrich, silników dla WSK, czy poszycia helikopterów dla Sikorskiego, zdradził dziennikarzom tylko tyle, że firma sfinalizuje na targach dwa kontrakty. Natomiast Ryszard Łęgiewicz, prezes Hispano Suiza Polska, że jego firma przygotowuje się do nowego projektu i być może w związku z tym powstanie nowa fabryka w Sędziszowie.

Wiceprezydent Marek Ustrobiński był zadowolony z popularności stoiska. Faktycznie, non stop ktoś podchodził, pytał, brał ulotki, oglądał samoloty, no i częstował się krówkami.

- Już nikt nie pyta, co to jest Dolina Lotnicza, a na poprzednich targach z takimi pytaniami się jeszcze spotykałem - mówi M. Ustrobiński.

Podkarpackie stoisko odwiedzili: Waldemar Skrzypczak, wiceminister obrony narodowej oraz Tomasz Orłowski, ambasador Polski w Paryżu.

- Dziś Dolina Lotnicza jest najbardziej widoczną marką polskiego przemysłu lotniczego na tych targach. Jestem bardzo dumny - podkreślał ambasador zaznaczając swoje korzenie z naszym regionem poprzez brata dziadka, który był szefem korpusu w Przemyślu.

F-16 dały czadu

Targi to lada gratka dla tych, których kręcą samoloty i widowiskowe pokazy. O mały włos, a w dniu otwarcia trzeba by było obejść się smakiem, bo nad Paryżem przechodziły burza za burzą i ulewne deszcze. Na szczęście w południe była już "patelnia". Gdy zaczęły się akrobacje, wszyscy wyszli z hangarów, by podziwiać umiejętności pilotów F16, przelatujących niemal nad głowami kolosów - airbusów i boeingów, czy pokaz naszego, mieleckiego black hawka. Boeing 787 dreamliner, Sikorsky S-70i, Eurocopter EC665 Tigre, Sukhoi SU-35, AirbusA380, Yakovlev YAK -130 - m.in. te maszyny mogli podziwiać goście, których było tysiące.

W kuluarach mówiło się, że wielka szkoda, że na stoisku podkarpackim nie było żadnego nawiązania do mieleckiej firmy, choćby poprzez miniaturkę śmigłowca, który jest już marką rozpoznawaną na świecie. Mielec miał swoje stoisko i ekspozycję samolotu pod gołym niebem z katarskimi kolosami w tle.

Prezes Darecki podkreślał, że targi służą także temu, by pokazać młodych ludzi od nas, którzy w dziedzinie przemysłu lotniczego stanowią absolutnie światową czołówkę.

- Chcemy pokazać także miasto jako duży ośrodek akademicki, który dba o to, by kształcić jak najwięcej studentów oraz fachowców w szkołach technicznych - mówił wiceprezydent Ustrobiński.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Onimajka

JPG

M
Mruczek

Artykuly o "Dolinie Lotniczej" przywracaja optymizm jak za Gierka "propaganda sukcesu"! Mamy "POLSKI przemysl lotniczy", Polska slynie z konstrukcji samolotow prawie jak Niemcy z konstrukcji samochodow! Ale moze pani redaktor "wyduka" chociaz jeden przyklad "polskiej konstrukcji", bo taki "bezzalogowy samolocik" mozna kupic do skladania w tysiacach wersji, nawet niedrogo! Pozdrowienia i oczekuje informacji!

T
Tom z rzeszowa

Macham Fredem by moja mieścina  powstala za Szydlaka dziś powiększone o 1200 ha byla wreszcie miastem..

p
pniok Rzeszowski
W dniu 22.06.2013 o 09:14, Gość napisał:

Abstrahując od tematu...czasem warto się shańbić i sięgnąć po słownik ortograficzny, zanim się cokolwiek napisze..Mogliby, byłoby..

Zrobic byka ortograficznego to jeszcze zadna hanba, a najwyzej wstyd.

A nasi marszalkowie i burmistrze to nawet wstydu nie maja.

Widac jest to taki zawod !

G
Gość

Abstrahując od tematu...czasem warto się shańbić i sięgnąć po słownik ortograficzny, zanim się cokolwiek napisze..

Mogliby, byłoby..

p
pniok Rzeszowski

Oczywiscie wszystkie te marszalki z wojewodztwa i burmistrze z miasta Rzeszowa POJECHALI na ta wycieczke ZA SWOJE !!

Mogli by obrobic kase mieszkancow podkarpacia ?

Przeciez by sie tak nie schanbili i obrobili kase publiczna. Mowie nie tylko o kosztach przejazdu ale tez o kosztach pobytu na tej wycieczce.

Chamstwem by bylo gdyby bylo inaczej.

Dodaj ogłoszenie