Śmierć 44-latka z Dukli. Prokuratura oskarża znajomego oraz brata ofiary

Ewa Gorczyca
Ewa Gorczyca
Tomaszowi B. grozi do 3 lat więzienia. Waldemarowi F. – nawet dożywocie.
Tomaszowi B. grozi do 3 lat więzienia. Waldemarowi F. – nawet dożywocie. Fot. Łukasz Kaczanowski/Polska Press
Prokuratura Rejonowa w Krośnie zakończyła śledztwo w sprawie 44-letniego mieszkańca Dukli. Oskarżeni w tej sprawie to Waldemar F. i Tomasz B. Pierwszy odpowie za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem był zgon Sławomira B. Drugi za nieudzielenie pomocy.

Wydarzenia, których dotyczyło śledztwo rozegrały się w bloku w centrum Dukli. 17 grudnia do jednego z mieszkań przyjechali policjanci, wezwani przez Tomasza B. Mężczyzna zadzwonił i powiedział, że jego brat nie żyje.

Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, w mieszkaniu byli już ratownicy medyczni. Potwierdziło się, że Sławomir B. jest martwy. Ciało 44-latka leżało na podłodze, w narożniku między futryną drzwi a ścianką działową. Na głowie zmarłego była krew. W mieszkaniu policja zastała Tomasza B. (brata ofiary) i ich sąsiada Waldemara F. Obaj byli nietrzeźwi.

- Przeprowadzone przez lekarza oględziny oraz sekcja zwłok wykazały, że bezpośrednią przyczyną zgonu Sławomira B. najprawdopodobniej było uduszenie się w wyniku zatkania dróg oddechowych przez zapadnięty język

– informuje Iwona Czerwonka-Rogoś, prokurator rejonowy w Krośnie.

Na podstawie opinii biegłego prokuratura ustaliła przebieg wydarzeń. Sławomir B. silnie uderzył głową w metalową framugę drzwi, stracił przytomność i osunął się bezwiednie na podłogę, pozostając w takiej pozycji, z głową przyciśniętą do klatki piersiowej, przez co doszło do uduszenia.

Biegły uznał za mało prawdopodobne, by 44-latek sam się uderzył. Stwierdził też, że śmierć nastąpiła stosunkowo szybko, w ciągu kilku minut. Jednak gdyby zaraz po upadku ktoś mu pomógł, przesunął ciało w taki sposób, by udrożnić drogi oddechowe i wezwał pogotowie, to mężczyzna miałby znacznie większe szanse na przeżycie.

Prokuratura zarzuty związane ze śmiercią 44-latka postawiła znajomemu ofiary – Waldemarowi F. oraz bratu – Tomaszowi B.

44-letni Waldemar F. przyznał się, ze pchnął Sławomira B. a ten uderzył głową o wieszak i futrynę. Zaraz potem – jak stwierdził – wyszedł z mieszkania. Prokuratura postawiła mu zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu Sławomira B.

– Uderzył go rękoma w klatkę piersiową, wskutek czego pokrzywdzony upadając uderzył głową o futrynę, po czym pozostawił leżącego bez świadomości na podłodze

– opisuje prokurator Iwona Czerwonka-Rogoś.

41-letni Tomasz B. został oskarżony o nieudzielenie pomocy nieprzytomnemu i znajdującemu się w stanie zagrożenia życia bratu. Sławomir B. leżał martwy w mieszkaniu przez wiele godzin. Policja i pogotowie zostały wezwane dopiero następnego dnia po zdarzeniu. Młodszy brat ofiary nie przyznał się w śledztwie do zarzucanego mu czynu. Jak tłumaczył, przed dwa dni był pijany i nie wiedział, że jego brat leży w przedpokoju i potrzebuje pomocy.

Tomaszowi B. grozi do 3 lat więzienia. Waldemarowi F. – nawet dożywocie.


ZOBACZ TAKŻE: Nastolatka zmarła w trakcie kąpieli. Prokuratura podejrzewa porażenie prądem

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Najlepiej przyjąć linię obrony , że był pijany. I takiego śmiecia będziemy utrzymywać w pierdlu.

Dodaj ogłoszenie