Smutne święta polskich kierowców ciężarówek. Spędzili je w kabinach aut czekając na testy na COVID-19. Terytorialsi pomagali testować

Tomasz Dereszyński
Tomasz Dereszyński
Smutne święta polskich kierowców ciężarówek. Spędzają je w kabinach aut czekając na testy na COVID-19. Trwa operacja "Zumbach". O co chodzi?
Smutne święta polskich kierowców ciężarówek. Spędzają je w kabinach aut czekając na testy na COVID-19. Trwa operacja "Zumbach". O co chodzi? Terytorialsi
Dramat polskich kierowców ciężarówek zaczął się w niedzielę, 20 grudnia 2020 r., po zamknięciu przez Francję granicy z Wielką Brytanią. Od środy, 23 grudnia 2020 r., trwała próba rozładowania zatoru kilkudziesięciu tysięcy ciężarówek, których kierowcy mogli wjechać na kontynent tylko po przedstawieniu wiarygodnych negatywnych wyników na COVID-19. Brytyjskim służbom pomagali nasi lekarze oraz od 25 grudnia 2020 r. Terytorialsi, którzy zabrali z Polski 16 tysięcy testów.

Na polecenie szefa MON Mariusza Błaszczaka z lotniska Poznań-Krzesiny w pierwszy dzień świąt wyleciała 30-osobowa grupa zadaniowa polskich żołnierzy. Żołnierze wydzieleni zostali z Wojsk Obrony Terytorialnej oraz wojsk operacyjnych. Mają za zadanie wsparcie brytyjskich służb granicznych i medycznych, by polscy kierowcy ciężarówek mogli szybciej wyjechać z terytorium Wielkiej Brytanii. Pierwotnie Terytorialsi mają zostać do 27 grudnia, z możliwością jego przedłużenia, w razie konieczności, o kolejne dwie doby.

Okazało się, że w nocy z 26 na 27 grudnia Terytorialsi zakończyli pracę. Zaangażowanie i pomoc polskich medyków i żołnierzy zostało zauważone także przez zagraniczne media.

Początkowo, w święta, w przeprowadzaniu testów pomagało 36 lekarzy, diagnostów, pielęgniarek i ratowników medycznych z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA, Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, WOPR oraz innych służb. Dołączyli do nich właśnie Terytorialsi. Ta pomoc została zauważona przez media brytyjskie, choć początkowo donosiły one jedynie o udziale swoich służb.

Pomoc Polaków nie skupiała się jedynie do obsługi naszych kierowców. Na nią mogli liczyć także kierowcy z Hiszpanii czy państw Grupy Wyszehradzkiej. Na Twitterze pod postami ze zdjęciami pomagających Polaków pojawiały się liczne podziękowania od zwykłych obywateli Hiszpanii wściekłych na swój rząd, który w tym czasie "był na wakacjach". W komentarzach obrywało się też urzędnikom UE za bierność.

W drugi dzień świąt Terytorialsi poinformowali na Twitterze, że kolejnych 100 kierowców ciężarówek przebadanych przez polskich żołnierzy na obecność COVID-19, może bez problemów przekroczyć brytyjsko-francuską granicę.

Operacja wsparcia Polaków na Wyspach Brytyjskich nosi nazwę „ZUMBACH” – na pamiątkę Jana Zumbacha, pilota Dywizjonu 303.

Jan Zumbach, ps. „Kaczor Donald” (ur. 14 kwietnia 1915 w Ursynowie, zm. 3 stycznia 1986 w Paryżu) – podpułkownik dyplomowany pilot Wojska Polskiego, podpułkownik (ang. Wing Commander) Królewskich Sił Powietrznych, as myśliwski Polskich Sił Powietrznych na obczyźnie, kawaler Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari. Pierwsze zwycięstwo w Bitwie o Anglię Jan Zumbach odniósł 7 września 1940 roku zestrzeliwując dwa bombowce.

Wśród 30-osobowego polskiego personelu, 20 to żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej delegowani z 12 Wielkopolskiej Brygady OT. Pozostali, to żołnierze Wojsk Lądowych i Specjalnych.

Żołnierze zabrali ze sobą testy antygenowe (16 tysięcy sztuk), żywność i środki ochrony osobistej. Skład grupy misyjnej tworzą ratownicy medyczni, żołnierze z kompetencjami do pobierania wymazów oraz kierowcy.

Przerzut żołnierzy zabezpieczały załogi samolotów CASA C-295 z Sił Powietrznych.

Na granicy francusko-brytyjskiej sytuacja w Boże Narodzenie była krytyczna. Mimo pomocy w testowaniu kierowców przez polskie służby, strona brytyjska informowała o zatorach. Polskie służby dyplomatyczne w związku z sytuacją kryzysową na granicy pełniły telefoniczny dyżur konsularny dla osób chcących uzyskać info/pomoc pod numerem: +447825724104 lub e-mailem: [email protected]

W sobotę, 26 grudnia 2020 r., zaczęły pojawiać się wątpliwości, czy zażądanie przez stronę francuską testowania wszystkich kierowców było zasadne. Jak poinformował minister transportu Wielkiej Brytanii Grant Shapps, na 15,526 testów na koronawirusa odnotowano tylko 36 pozytywnych przypadków (zweryfikowanych) co daje współczynnik 0,23 proc.

W niedzielę, 27 grudnia 2020 r., Brytyjczycy słowami Wendy Morton poinformowali, że wykonano ponad 15 tysięcy testów a już ponad 8 tysięcy tirów przejechało tunel pod Kanałem La Manche (Brytyjczycy nazywają go British Channel) do Francji.

Kryzys zaczął się w niedzielę, kiedy to Francuzi zamknęli tymczasowo granicę (na 48 godzin) po informacji, że na terenie Wielkiej Brytanii odkryto niebezpieczną odmianę koronawirusa. W tym czasie w okolicach granicy francusko-brytyjskiej po stronie Zjednoczonego Królestwa znalazło się nawet kilkadziesiąt tysięcy ciężarówek z dużą liczbą polskich kierowców. Decyzją władz Francji utknęli w gigantycznych korkach.

Negocjacje trwały bardzo długo gdyż Francuzi postawili liczne warunki od spełnienia których uzależniali puszczenie ruchu do siebie. Apele docierały z wielu stron, z KE, także z Polski.

Ostatecznie po zgodzie Paryża na wjazd na ich terytorium, pod ściśle określonymi warunkami, w środę, 23 grudnia 2020 r. rozpoczęła się wielka akcja rozładowania gigantycznego zatoru. Od początku było wiadomo, że większość kierowców nie zdąży na święta do domu. Miejmy nadzieję, że Polacy, którzy utknęli w Dover i innych miejscach Wielkiej Brytanii nie ze swojej winy, zdążą wrócić do Polski i do swoich rodzin jeszcze w 2020 r.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Materiał oryginalny: Smutne święta polskich kierowców ciężarówek. Spędzili je w kabinach aut czekając na testy na COVID-19. Terytorialsi pomagali testować - Polska Times

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bolesław Kowalski
26 grudnia, 12:55, Karol:

Zaraz,zaraz, przecież mundurowi Obrony Terytorialnej ,jak sama nazwa mówi, nie mogą brać udziału w zagranicznych misjach wojskowych. Paramilitarna formacja pod nazwą WOT, to macierewiczowska podróba żołnierza. Operacja nosi nazwę 'Błaszczak ' na cześć dowódcy wojskowego który ma kat. D.

To nie jest paramilitarna organizacja. Poczytaj sobie na ten temat.

G
Gość
26 grudnia, 12:55, Karol:

Zaraz,zaraz, przecież mundurowi Obrony Terytorialnej ,jak sama nazwa mówi, nie mogą brać udziału w zagranicznych misjach wojskowych. Paramilitarna formacja pod nazwą WOT, to macierewiczowska podróba żołnierza. Operacja nosi nazwę 'Błaszczak ' na cześć dowódcy wojskowego który ma kat. D.

Ale po co się odzywasz jak nie masz o tym pojęcia

A
Anty covid

To jest ta wasza zaraźliwa korona 0,23% na ponad 15 tys osób? Gdzie są Simone czy morawiecki? Czy pójdą siedziec?

G
Gość
26 grudnia, 12:55, Karol:

Zaraz,zaraz, przecież mundurowi Obrony Terytorialnej ,jak sama nazwa mówi, nie mogą brać udziału w zagranicznych misjach wojskowych. Paramilitarna formacja pod nazwą WOT, to macierewiczowska podróba żołnierza. Operacja nosi nazwę 'Błaszczak ' na cześć dowódcy wojskowego który ma kat. D.

To bardzo ciekawe...można więcej szczegółów ....🙂 jak rozumieć określenie ,,,formacja paramilitarna" ? To nie jest wojsko w normalnym znaczeniu?

K
Karol

Zaraz,zaraz, przecież mundurowi Obrony Terytorialnej ,jak sama nazwa mówi, nie mogą brać udziału w zagranicznych misjach wojskowych. Paramilitarna formacja pod nazwą WOT, to macierewiczowska podróba żołnierza. Operacja nosi nazwę 'Błaszczak ' na cześć dowódcy wojskowego który ma kat. D.

Dodaj ogłoszenie