Szybowiec rozbił się w lesie, awionetka roztrzaskała na polu

Małgorzata Motor Zdzisław Surowaniec
Miejsce, gdzie rozbił się szybowiec, to bagnisty, porośnięty młodnikiem teren na skraju wsi Goliszowiec w gminie Zaklików. (zdjęcie po lewej). Rozbita awionetka, którą lecieli dwaj mieszkańcy Tarnowa. (zdjęcie po prawej)
Miejsce, gdzie rozbił się szybowiec, to bagnisty, porośnięty młodnikiem teren na skraju wsi Goliszowiec w gminie Zaklików. (zdjęcie po lewej). Rozbita awionetka, którą lecieli dwaj mieszkańcy Tarnowa. (zdjęcie po prawej) Zdzisław Surowaniec / PSP Ropczyce
Dramatyczny dzień na Podkarpaciu - najpierw rozbił się szybowiec, kilka godzin później awionetka.

Do pierwszego wypadku doszło tuż przed godz. 17. Szybowiec z 31-letnim pilotem, wracający z rozegranej konkurencji na lotnisko w Turbi, gdzie odbywają się Szybowcowe Mistrzostwa Polski (bierze w nich udział 77 załóg z całej Polski), spadł na zalesiony, bagnisty teren w Goliszowcu. Baza zawodów w Turbi oddalona jest od miejsca wypadku o ok. 6 km. Niewykluczone, że pilot próbował lądować na polanie i zabrakło mu kilku metrów, aby manewr się powiódł.

Miał przerwę w lataniu

31-letni pilot szybowca, który roztrzaskał się o ziemię, w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala w Stalowej Woli. Lekarze zdecydowali jednak o jego przetransportowaniu do Szpitala Powiatowego w Mielcu, na oddział neurochirurgii. - Stan pacjenta jest stabilny - mówi Aneta Dyka-Urbańska, rzecznik szpitala.

Mężczyzna to mieszkaniec Wronek w województwie wielkopolskim. Pilotowany przez niego szybowiec Jantar Standard należał do Aeroklubu Konińskiego.

- Członkiem naszego aeroklubu jest od trzech lat, ale wcześniej był w Aeroklubie Poznańskim. Nie wiem, jak długo - mówi Tomasz Ciemnoczołowski, dyrektor Aeroklubu Konińskiego.

I dodaje, że 31-latek był też członkiem Kadry Narodowej Polski Juniorów. - Wypadł z niej, bo przez jakiś czas nie latał. Zrobił sobie przerwę dwa lata temu. Wrócił do latania w ubiegłym roku. Nie wiemy, co się stało podczas zawodów i dlaczego nie udało mu się bezpiecznie wylądować. Mam nadzieję, że będzie z nim dobrze - dodaje dyrektor.

Od wczoraj na miejscu wypadku w Goliszowcu pracują eksperci Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Ani policja, ani organizatorzy zawodów z Aeroklubu Stalowa Wola nie udzielają żadnych informacji na temat ewentualnych przyczyn wypadku.

Awionetka zahaczyła o drzewo

Kilka godzin po zdarzeniu w Goliszowcu, ok. godz. 20, dyżurny ropczyckiej policji otrzymał zgłoszenie o kolejnym wypadku lotniczym na Podkarpaciu: w Wolicy Ługowej samolot miał uderzyć o ziemię. Na wskazane miejsce pierwsi dotarli strażacy, w sumie sześć zastępów. - Gdy przyjechaliśmy, dwaj mężczyźni byli już poza awionetką. Jeden udzielał pomocy drugiemu - wyjaśnia Bogusław Drozd, rzecznik straży pożarnej w Ropczycach.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że awionetka wystartowała z pobliskiego lotniska. - Zatoczyła pętlę i lecąc w kierunku południowym, z nieustalonych przyczyn, spadła na ziemię. Wcześniej zahaczyła o drzewo - informuje ropczycka policja.

Samolotem lecieli 24- i 26-letni mężczyźni, mieszkańcy Tarnowa.Obaj zostali przewiezieni karetką pogotowia do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie. - Leżeli w naszym szpitalu przez trzy godziny i zostali wypisani. Ich obrażenia nie były poważne - mówi Witold Wiśniewski, dyrektor szpitala.

Również wczoraj na miejsce wypadku w Wolicy Ługowej dotarli eksperci Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Próbują ustalić, co było przyczyną wypadku awionetki.

Do sprawy wrócimy.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

m
moher z jedynej parti

Byla by KOLEJNA okazja na Festyn jak pod palacem Kaczynskich w Warszawie

J
Jerzy

Mieli szczęście że przeżyli bo zazwyczaj takie wypadki kończą się śmiercią.

h
hałabała

Lotnik, skrzydlaty władca świata bez granic
ze śmierci drwi, w twarz się życiu głośno śmieje........

Dodaj ogłoszenie