W Orzechowcach będą szkolić psy przeznaczone do adopcji

Norbert ZiętalZaktualizowano 
- Jest grupa psów która z różnych powodów nie znajduje zainteresowania u ludzi. Szkolenie i nauka podstawowych komend ma spowodować wzrost ich szans – mówi Artur Bąk, kier. schroniska dla bezdomnych zwierząt w Orzechowcach pod Przemyślem.
- Jest grupa psów która z różnych powodów nie znajduje zainteresowania u ludzi. Szkolenie i nauka podstawowych komend ma spowodować wzrost ich szans – mówi Artur Bąk, kier. schroniska dla bezdomnych zwierząt w Orzechowcach pod Przemyślem. Norbert Ziętal
Wolontariusze ze schroniska w Orzechowcach będą szkolić bezdomne psy. Zwierzęta mają się nauczyć podstawowych komend. Po co? Aby zwiększyć swoje szanse adopcyjne.

Projekt "Los niechcianych uczuć" jest inicjatywą Stowarzyszenia "Młodość ze sztuką". Swoim pomysłem zdołało zainteresować Narodową Agencję Programu "Młodzież w działaniu" i dzięki temu zdobyć pieniądze na realizację inicjatywy. Pomysł spodobał się również w miejskim schronisku w Orzechowcach.

Głównym założeniem jest zwiększenie ilości adopcji bezdomnych zwierząt.

- Wytypowanych zostało piętnaście psów. To takie, które nie rzucają się w oczy podczas wizyt osób poszukujących psów albo niechcianych z powodu zbyt dużej ruchliwości - mówi Artur Bąk, kierownik schroniska dla bezdomnych zwierząt w Orzechowcach.

Będą się uczyć komend, ale nie sztuczek

Psy mają się nauczyć podstawowych komend, typu siad, waruj. Nie ma mowy o uczeniu "sztuczek".

- Mamy grupę psów za bardzo żywotnych, które lubią uciekać. Dlatego szkolenie ma je nieco utemperować, uspokoić - mówi Bąk.

"Psia" nauka ma trwać trzy miesiące. Wolontariusze będą pracować w pięcioosobowych grupach. Szkolić będzie ich przemyski trener psów, behawiorysta Marek Leitner. Zgodnie z założeniem, wolontariusze przeszkoleni jako pierwsi, będą w przyszłości uczyć nowe osoby.

- Ten pomysł jest nowy u nas, ale takie szkolenia już były organizowane w polskich schroniskach i zdały egzamin. Dlatego cieszymy się z takiej inicjatywy - mówi Bąk.

Młodzież także czegoś się nauczy

Projekt jest ważny także dla młodzieży. Dzięki społecznej pracy ze zwierzętami wolontariusze będą mieli możliwość uczenia się poprzez działanie. Akcja zostanie uwieczniona na folderach.

Pierwsza piętnastka psich "uczniów" to Gilbert, August, Astro, Quanta, Hobbit, Pampalini, Rodeo, Matylda, Eryk, Karina, Chalcedon, Froyd, Volvo, Calypso, Bumboks.

To nie pierwsza wspólna inicjatywa stowarzyszenia "Młodość ze sztuką" i schroniska dla zwierząt w Orzechowcach. W ub. roku powodzeniem zakończyła się akcja promująca adopcję psów starych i zniedołężniałych. Młodzi ludzie przedstawili je na swoich fotografiach, wystawionych w centrum Przemyśla.

polecane: Flesz: Pszczoły wymierają. Czy grozi nam głód?

Wideo

Materiał oryginalny: W Orzechowcach będą szkolić psy przeznaczone do adopcji - Nowiny

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
a
agata
Brawo stowarzyszenie - nie tylko umiecie zdobyć unijną kasę, ale i potraficie ją dobrze wydac -nie tylko pomagacie młodym ale i zwierzakom. W tym starym miescie jeszcze nikt tego nie robił.

A według Ciebie kasa unijna jest tylko dla wieśniaków?
zgłoś
a
agata
Naszej baranie znaczy podatników ,a co się tyczy miłości do zwierząt to najpierw zapewnijcie im godne warunki życia a tresura to jest potrzebna ale wam /pracownikom i opiekunom schroniska/.

tresura a szkolenie pozytywne to 2 różne sprawy BARANIE Z WIOCHY!!!
zgłoś
G
Gość
Intymny flircik na tapczanie. Nagle dzwoni telefon. Ona podnosi słuchawkę i po chwili rozmowy wraca na tapczan.
- Kto to dzwonił? – pyta Wielebny kochanek.
- Mój mąż.
- I co?
- Powiedział, że przyjdzie bardzo późno, bo właśnie gra z tobą na plebani w brydża.

o co chodzi?
zgłoś
d
donald

Brawo stowarzyszenie - nie tylko umiecie zdobyć unijną kasę, ale i potraficie ją dobrze wydac -nie tylko pomagacie młodym ale i zwierzakom. W tym starym miescie jeszcze nikt tego nie robił.

zgłoś
G
Gość
Z ogromną niecierpliwością, jak też z nieukrywaną satysfakcją spieszę podzielić się z wami, mili forumowicze, wielce optymistyczną wiadomością. Otóż na wiosnę tego roku w Warszawie ruszył pierwszy w Polsce ekskluzywny lokal, w którym są podawane dania sporządzane wyłącznie z psiego mięsa, przypominającego w smaku delikatną wołowinę lub kozinę w zależności od rasy pozyskanego surowca. Na ten ciekawy pomysł wpadł, urodzony w naszym kraju i mieszkający w Wólce Kosowskiej, pewien Wietnamczyk, gdy dowiedział się o likwidacji schroniska dla zwierząt w Celestynowie w powiecie otwockim. Uznał, że polskie prawo zakazuje porzucania lub znęcania się nad psami, ale nie zabijania ich w celach kulinarno-konsumpcyjnych, oczywiście po uprzednim odpchleniu, odrobaczeniu, no i też po przeprowadzeniu wymaganych prawem niezbędnych badań weterynaryjnych i sanitarno-epidemiologicznych. Około dwieście bezpańskich, bezdomnych psiuń i suń czekało tam na potencjalnych właścicieli, a później, jak się okazało, na potencjalnych konsumentów.
Podzielam ten pogląd, gdyż, zgodnie z niepisaną starą rzymską zasadą „co nie jest zabronione, jest dozwolone”, nie było żadnych przeciwwskazań prawnych zabraniających temu odważnemu człowiekowi wejść na rynek z tak śmiałą inicjatywą. Uważam, że lokal ten na pewno już się cieszy dużym wzięciem i powodzeniem wśród smakoszy, a zwłaszcza wśród przyjaciół psów, ponieważ konsumpcja potraw z psiny pozwala miłośnikom psów, według wierzeń i przekonań ludów zamieszkujących wschodnią Azję, w pełni fizycznie i duchowo zespolić się z naszymi zdolnymi do miłości ulubieńcami i to bez naruszania zakazu zawartego w art. 6 ust. 2 pkt 16 ustawy o ochronie zwierząt. Należy przy tym zwrócić uwagę, że nasz stosunek do psów jest miarą naszego człowieczeństwa. Nie zapominajmy o tym. Myślę też, że realizacja tego interesującego zamierzenia jest konkurencyjna cenowo do innych dań serwowanych w naszych lokalach, chociażby ze względu na fakt powszechności występowania w naszym kraju tzw. „wsadu do garnka” oraz łatwość jego pozyskania i to za darmo.
Ponadto muszę stwierdzić, iż wyjście z tak interesującą ofertą na nasz ubogi rynek kulinarny bez cienia wątpliwości, wzbudziło żywe zainteresowanie wśród wszystkich wielbicieli psów oraz pozwoliło nam Polakom, słynącym w świecie z tolerancji oraz otwartości do innych narodów i kultur, spojrzeć bardziej przyjaznym okiem na imigrantów ze wschodniej Azji, a szczególnie na ich bogate upodobania i doświadczenia kulinarne. Otwarcie tego lokalu na pewno spotkało się z życzliwym przyjęciem wśród warszawiaków i gości odwiedzających naszą stolicę. Przypuszczam również, że to niecodzienne wydarzenie odbiło się szerokim echem w pozostałych krajach Unii Europejskiej, a nam wypada złożyć temu Wietnamczykowi serdeczne gratulacje za nowatorski pomysł i życzyć mu samych sukcesów w prowadzeniu interesu.
Już widzę oczyma wyobraźni kartę dań w tym lokalu – zupa „brązowe oczko” z fasolką, pekińczyk w warzywach, amstaf duszony w kapuście, jamnik w sosie koperkowym, doberman zapiekany w rondlu, marchewka z ozorem azora, befsztyk z buldoga, cynaderki z charta w buraczkach, pieczeń z owczarka, gulasz z bulteriera, brodacz po monachijsku, seter po irlandzku, rottweiler z pieca, potrawka z pudla, płucka z wyżła w sosie słodko-kwaśnym, kotlet mielony „a la kundel” z ziemniakami, a na deser – galaretka z suni w musie owocowym.
No cóż, wypada nam życzyć wszystkim miłośnikom psów „smacznego”. No to cóż, do następnego artykułu o pieskim życiu.

facet wymyśl coś nowego, jesteś nudny
zgłoś
K
Kasiek

Prawda wygląda tak, że jest rozbieżność między rzeczywistymi działaniami, o których jest na stronie Stowarzyszenia sporo (czarownikczarownik wrzucił fragment w pierwszej wypowiedzi), a tym co zawiera artykuł. Podstawowym celem i działaniem tego projektu nie jest szkolenie psiaków jak wynika z tekstu artykułu. Szkoda, ze Redaktor nie pochylił się nad tematem bo wprowadza czytelników w błąd!

zgłoś
O
Ola
Naszej baranie znaczy podatników ,a co się tyczy miłości do zwierząt to najpierw zapewnijcie im godne warunki życia a tresura to jest potrzebna ale wam /pracownikom i opiekunom schroniska/.

Po pierwsze można grzecznie, po drugie przeczytaj skąd są pieniądze?? Oj , nie mamy o tym pojęcia... No właśnie tak wygląda wypowiadanie się na forach! Poza tym skąd wiesz na co dokładnie idą pieniądze i ile? Pokrzykiwać sobie może każdy, prawda?
Do póki będzie potrzeba to będą istniały domy dziecka, domy opieki oraz schroniska i każdy może pomóc komu tylko chce!
zgłoś
G
Gośću

Tak czytam i się zastanawiam czy w tym kraju nie ma innych problemów niż psy i koty?

zgłoś
G
Gość

Naszej baranie znaczy podatników ,a co się tyczy miłości do zwierząt to najpierw zapewnijcie im godne warunki życia a tresura to jest potrzebna ale wam /pracownikom i opiekunom schroniska/.

zgłoś
K
Ka

Trudno przyjąć do wiadomości, że w ludziach potrafi dominować taki deficyt empatii, złośliwość i wrogość... Wiem, nie urodził się jeszcze taki co by dogodził wszystkim... Nic nie robić tylko się położyć na katafalku, jest źle, działać i starać się wykrzesać odrobinę dobra też jest źle... Wsadzać nos w nieswoje sprawy i wszystkich uważać za potencjalnych złodziei-to takie ludzkie... Najlepiej chyba nie czytać tych ociekających egoizmem wypowiedzi i nie denerwować się.
Z pozdrowieniami dla tych, którym jeszcze się chce coś bezinteresownie robić!

zgłoś
c
czarownikczarownik
Nawet i tutaj znalezli możliwość wydarcia naszej kasy.Dodatkowe etaty ,sprzęt a kto ich rozliczy z efektów.Ot zwyczajne cwaniactwo.

Naszej? To znaczy czyjej? Czytanie ze zrozumieniem leży i kwiczy u niektórych forumowiczów!!!
zgłoś
G
Gość

Nawet i tutaj znalezli możliwość wydarcia naszej kasy.Dodatkowe etaty ,sprzęt a kto ich rozliczy z efektów.Ot zwyczajne cwaniactwo.

zgłoś
c
czarownikczarownik

Ze strony Stowarzyszenia: Projekt ”Los niechcianych uczuć...” jest zachętą do działania dla młodych ludzi, którzy przez wspólną pracę na rzecz siebie i zwierząt będą uczyć się wolontariatu, a tym samym poznają swoje mocne strony. Celem projektu jest uaktywnienie młodych ludzi w sferze pomocy innym, uczestniczenie w akcjach charytatywnych. Tematyka projektu opiera się na pracy Schroniska dla bezdomnych zwierząt i potrzebie wypracowania mechanizmów zwiększających liczbę adopcji. Młodzież, która chcemy objąć działaniami ma problemy z odnalezieniem się w codzienności, stąd przez pracę z pokrzywdzonymi zwierzętami, naukę tresury psów chcielibyśmy ukazać możliwości uczenia się przez działanie.
Projekt zakłada wyszkolenie grupy wolontariuszy, która następnie będzie pracować w Schronisku i uczyć innych młodych wolontariatu na rzecz skrzywdzonych zwierząt. W ramach projektu planowane też są akcje edukacyjne, happeningi, pokazy tresury psów, która zwiększy możliwości adopcyjne.
Wszystkie te działania zostaną uwieńczone wydaniem folderów- które będą swoistym dziennikiem pracy młodych wolontariuszy.
Mamy nadzieje, że taka praca pozwoli stworzyć w przyszłości grupę młodych ludzi chętnych do wolontariatu na rzecz zwierząt czy skrzywdzonych przez los ludzi.

Z autopsji wiem jak to jest z bardzo żywym peśkiem - wzięłam swojego i wiem ile trzeba włożyć pracy aby go utemperować. Przed naszym domem trafił do innego - po kilku miesiącach wrócił, bo jest uciekinierem, z którym rodzina sobie nie poradziła... Nam się udało ale tylko przez cierpliwość i dobre chęci. Ilu ludzi się takową wykaże...

zgłoś
G
Gość

Intymny flircik na tapczanie. Nagle dzwoni telefon. Ona podnosi słuchawkę i po chwili rozmowy wraca na tapczan.
- Kto to dzwonił? – pyta Wielebny kochanek.
- Mój mąż.
- I co?
- Powiedział, że przyjdzie bardzo późno, bo właśnie gra z tobą na plebani w brydża.

zgłoś
m
mec. Bełkot

Drodzy miłośnicy i wielbiciele psiuń, suń i tym podobnych stworzeń, muszę pochwalić się, że też lubię psy. Inni zmieniają żony, a ja sobie średnio raz na rok zmieniam psa. Wolno mi tak postępować, ponieważ, zgodnie z obowiązującym prawem polskim i unijnym, można wziąć lub oddać za darmo każdego psiaka. Nie można nimi handlować, zakładać hodowli i ich rozmnażać, bez odpowiednich zezwoleń. Mając na uwadze te przepisy i fakty, nie muszę więc martwić się o jego ułożenie, wytresowanie, wyszkolenie, itp. Moim dzieciom pieski bardzo szybko się nudzą. Teraz to już siódma lub ósma psiunia jest w naszym domu. Zaraz ją śmiesznie nazwą, jakoś tak: „major”, „komuszko”, „bambi”, „gejek” lub „pedek” czy jakoś tak, trudno spamiętać te wszystkie imiona. Wyobraźcie sobie taką komendę „major do nogi”. Można paść ze śmiechu. Zawsze tak do wakacji trzymamy sobie takiego pieska, a jak już wyjeżdżamy na urlop, to oddajemy do schroniska, bo nie ma co z nim zrobić. Do samolotu z psem nas nie wezmą. Chociaż ostatnio to musiałem wywieźć na pewną wieś koło Warszawy, bo w schronisku nie chcieli i znajomi też nas pogonili. Pojechałem więc do tej wsi i zapytałem pierwszego lepszego chłopa z brzegu, czy nie chce psa, oczywiście za darmo. Nie chciał. Powiedziałem, że dopłacę do niego 50 zł. Chłop wtedy chętnie wziął i mało co ręki mi nie urwał. Stać mnie na taki gest, dałbym mu nawet stówę, gdyby chciał, jestem prawnikiem, pracuję w znanej warszawskiej kancelarii adwokackiej i dobrze tam zarabiam. Jednak nie wiem jak jest u was na prowincji, ale u nas to podwarszawskie chłopstwo jest strasznie pazerne na pieniądze, za parę groszy, to nawet gówno by wziął. Do lasu psa nie chcę wypuszczać, zabijać go siekierą, przywiązywać za głowę do samochodu, zostawiać na torach kolejowych przed pędzącym pociągiem, czy wyrzucać do rzeki i w ten sposób pozbywać się kłopotu, bo to niehumanitarne, no i oczywiście niezgodne z polskim prawem i unijnymi standardami. Nie chciałbym też w ten sposób obciążać swojego sumienia. Przecież pies to nie zabawka, lecz mająca duszę i zdolna do miłości istota, a nasz stosunek do psów jest miarą naszego człowieczeństwa. Innym razem sprzedałem smycz z mojego psa, a samego psa dorzuciłem za darmo znajomemu Wietnamczykowi (honor nie pozwalał mu brać czegokolwiek za darmo), prowadzi taki przyuliczny bar o wdzięcznej nazwie „Hau hau”. Wolno mi było tak postąpić, prawo unijne i polskie zezwala na nieodpłatne przekazywanie psów jakimkolwiek osobom. Zawsze tak robię przed wakacjami, jak nie chcą wziąć psinki do schroniska. Dziwię się, że właściciele schronisk dla bezdomnych psów nie wejdą w układy z Chińczykami, Wietnamczykami czy Koreańczykami. Przecież oni bardzo lubią psy, tak jak my Polacy lubimy drób czy świnki. Taka współpraca byłaby korzystna dla wszystkich, no i naturalnie, zgodna z unijnym i polskim prawem, a w takich schroniskach byłoby czysto, schludnie i nie byłoby przegęszczenia, co też byłoby zgodne z wszelkimi unijnymi dyrektywami i standardami. A na prawie znam się, ponieważ jestem, jak już wspomniałem, prawnikiem.
Po powrocie z wakacji zawsze kupujemy nowego psiaka ze schroniska lub zarejestrowanej hodowli, bo dzieci by zaraz się dopytywały gdzie piesek. Byłbym bez serca, gdybym tak nie postąpił, w przeciwnym razie moje dzieci mogłyby też mnie oddać do schroniska, gdy będę już stary. A tak mają nowego, a w domu robi się jakoś radośniej. Zawsze sprawiamy sobie młode pieski, mają takie fajne, mokre i pocieszne mordki, no i takie, wiadomo, nie odgryzą dziecku główki, rączki lub paluszka, no i oczywiście robią małe zdrowe kupki, podobne do kupek „bruna”, a jak się moim dzieciom znudzą, to zaraz ktoś ze wsi, czy ze schroniska je sobie weźmie. Oczywiście za darmo.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3