Widziane z bliska: Dziady, tańce, szampany i... testament

Marek Bluj,dziennikarz "Nowin"
Stal Rzeszów jest, niestety, dalej niż bliżej awansu do drugiej ligi. Olimpia Zambrów wcale nie jest lepsza od jedenastki znad Wisłoka, ale miała więcej szczęścia i wygrała pierwszy baraż 3:2. Wcale nie musiało się tak skończyć, ale z wynikami się nie dyskutuje.

Pozostaje tylko zagrać na maksa w spotkaniu numer 2 i liczyć, że oto stanie się kolejny cud i uda się sztuka ogrania Olimpii. Kiedy skiper ogłosił, że zakończyła się pierwsza odsłona barażu i w środę w Zambrowie druga i decydująca część.

Stanisław Skiba, były świetny obrońca Stali, wychowanek klubu, a później trener, słynący w środowisku z poczucia humoru i celnych żartów, zapewne zawiedziony porażką, sprawę skwitował krótko. Stwierdził mianowicie, że w środę "będzie druga część «Dziadów»".

Nie wiem, co autor konkretnie miał na myśli, ale rozbawił towarzystwo. Może chodziło mu o dramatyzm sytuacji drużyny z ulicy Hetmańskiej, która nie może doczekać się przyzwoitej piłki i ligi, za którą skoczyłby pewnie do Wisłoka, bo to przecież stalowiec z krwi i kości. Może, a może coś innego, bo na pewno obie drużyny nie zaprezentowały dziadowskiej piłki; ba, mecz był niezły, gra ambitna i ciekawa. A może miał na myśli trudną sytuację obu klubów, które nie śmierdzą przecież groszem? Nie będę się domyślał.

W każdym razie - za "Dziady", panie Staszku, złota czcionka. Baraże najlepiej świadczą o tym, że na spalonych słońcem piłkarskich boiskach wiosenne ostatki.

Jednym radość, drugim smutek, ale warto wiedzieć, że po smutku zawsze przychodzi radość. W Bukowej po końcowym gwizdku tańczyli na środku boiska jak po dobrym kursie zawodnicy Kolbuszowianki. Wygrali 1:0 i utrzymali się w czwartej lidze.

W Soninie otworzyli szampany kibice i zawodnicy Piasta Tuczempy, który wygrał z Sawą 3:0 i celebrował awans do trzeciej ligi. Trenerowi Markowi Strawie wylano na głowę baniak zimnej wody. Dla ochłody, bo Marek, przesympatyczny gość, zawsze twardo stąpa po ziemi.

Szkoda, że tego sukcesu klubu nie doczekał jego założyciel i wieloletni prezes Mieczysław Stopyra. Pragnienie awansu do III ligi zostawił zawodnikom w niepisanym testamencie. Marek i jego ekipa składająca się z piłkarskich repów i młodych gniewnych ten testament zrealizowała. Cieszyli się też inni. Duzi i mali, bo sukces w sporcie ma ten sam smak, a i porażka boli tak samo.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pgyhjgg

przeciniki...

Dodaj ogłoszenie