Wielkanocne palmy powinno się robić tylko z żywych roślin

Norbert Ziętal
Szef KGW Jan Wilk, Anna Malec, Barbara Oziembły, Jadwiga Marek, Maria Szczygieł, Zofia Żołyniak i Janina Romanowska
Szef KGW Jan Wilk, Anna Malec, Barbara Oziembły, Jadwiga Marek, Maria Szczygieł, Zofia Żołyniak i Janina Romanowska Norbert Ziętal
- Palma wielkanocna powinna się składać wyłącznie z żywych roślin. Gdy widzimy w kościele, jak ktoś przynosi palmę wykonaną z suszonych kwiatów, to trochę jest nam takiej osoby żal. Po prostu nie wie, że w palmie powinny być jedynie symbole życia, a przecież zasuszony kwiat nim nie jest - twierdzą panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Ujeznej w gm. Przeworsk.

W tej miejscowości zachowała się nie tylko piękna tradycja wykonywania palm, ale również całego obrzędu z nimi związanego.

- Najpierw idzie się na pola i zbiera składniki. Mogą pójść wszyscy z domu, także dzieci. Jednak samo wykonanie palmy należy do gospodarza domu. Co do czasu wykonania, to jest różnie. Niektórzy trzymają się zasady, że robią je w Niedzielę Palmową rano, przed wyjściem do kościoła. Inni w sobotę, a są tacy, że nawet kilka dni wcześniej - mówi Barbara Oziembły.

Tylko żywe składniki, które można zdobyć w okolicy

W Ujeznej ten obowiązkowy element związany z Wielkanocą składa się z gałązek "palmy", czyli rośliny rosnącej najczęściej przy zbiornikach. Do tego bazie, kłokoczka (zwyczajowo zwana kokoczką) i jałowiec. - Każda roślina coś symbolizuje. Palma wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy. Jałowiec to Droga Krzyżowa. Bazie i kłokoczka to życie i zmartwychwstanie. To są najważniejsze rośliny wielkanocnej palmy. Mógłby być również bukszpan lub mirt, jako symbole życia. Jednak te rośliny w palmach pojawiały się później - objaśnia Janina Romanowska.

Zgodnie z tradycją w Wielką Niedzielę gospodarze chodzili z takimi palmami i święcili swoje pola. Z kłokoczki robione były i są krzyżyki. Należy je wbić na rogu swojego pola.

Podobnie poświęcić należało dom i obejście. Te czynności wykonywane były i w wielu domach nadal są, przed niedzielnym śniadaniem. Woda do tego celu była z Wielkiej Soboty.

- Na tym nie koniec. Jeżeli w danym roku pierwszy raz wyganiało się krowy na pastwisko, to również każde zwierzę trzeba było taką palmą i wodą poświęcić i następnie ze stajni wyprowadzało się ją z tą palmą - opowiada Zofia Żołyniak. Po świętach palma wędrowała pod strzechę i strzegła obejście od różnych nieszczęść.

- U mnie w domu ta tradycja zachowała się do dzisiaj. Stara palma jest pod strzechą do czasu, gdy nie zastąpi ją nowa. A co ze starą? Nie wolno wyrzucić do śmietnika, bo była poświęcona. Należy ją spalić - mówi pani Barbara.

Podtrzymują tradycję, szukają starych przepisów kulinarnych

Suszone rośliny są "zabronione" podczas wykonywania palm. Głównie ze względu na dzieci, dopuszczalne jest natomiast stosowanie kolorowych ozdób, np. kwiatów wykonanych z bibuły. - Teraz w kościele jest różnie. Tylko starsze pokolenie przychodzi z własnymi palmami. Młodzi najczęściej kupują gotowe wyroby na rynku albo w sklepie - mówi Jadwiga Marek.

Panie z koła gospodyń wiejskich w Ujeznej podtrzymują tradycję. Szukają różnych staropolskich przepisów kulinarnych, choć narzekają, że często nie są w stanie odtworzyć smaku lub wyglądu potraw, które robiły ich mamy lub babcie.

- Dawniej wszystko było swoje. Mleko, mięso, to i inaczej potrawy smakowały. A dzisiaj? Wystarczy popatrzeć na etykiety produktów, żeby zobaczyć, jak np. mało jest masła w czymś co się nazywa masłem - twierdzą kobiety.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie