Wielkie badania bieszczadzkich niedźwiedzi potrwają do 2012 roku

Krzysztof Potaczała
Fot. Piotr Lewandowski
Z roku na rok niedźwiedzie śpią coraz krócej, a bywa, że w ogóle nie zapadają w zimowy sen. Czy powodem jest zmieniający się gwałtownie klimat, czy wpływ na bezsenność może mieć również pożywienie naszych największych drapieżników?

To jedno z głównych pytań, na które starają się odpowiedzieć naukowcy z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie.

W ramach projektu dotyczącego niedźwiedzia brunatnego penetrują oni bieszczadzkie lasy i zbierają materiał badawczy, m.in. odchody niedźwiedzi i sierść. Dodatkowo dokumentują życie niedźwiedzi poprzez ich fotografowanie automatycznymi aparatami, montowanymi np. przy karmiskach dla zwierzyny płowej. Projekt, którym kieruje dr Nuria Selva, finansuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Potrwa do roku 2012 r.
W zeszłym tygodniu o badaniach nad niedźwiedziem brunatnym w Bieszczadach opowiadała dziennikarzom i leśnikom Katarzyna Bojarska, doktorantka IOP PAN. Zwróciła uwagę, że niedźwiedzie zimową porą coraz chętniej odwiedzają miejsca z karmą przeznaczoną dla kopytnych, czego w dawniejszych latach nie obserwowano, a przynajmniej nie tak często. Mimo że zima była ostra i śnieżna, miśki spadły krótko, a część z nich jedynie lekko drzemała. Podobnie było ubiegłej zimy.

- Nie można wykluczyć, że na takie zachowanie niebagatelny wpływ ma zmieniający się klimat - mówiła Bojarska. - Z kolei zbierany przez nas biologiczny materiał badawczy być może podpowie nam, czy jakiegoś znaczenia nie ma tu również dieta niedźwiedzi.
Katarzyna Bojarska podkreśliła, że realizowany projekt ma na celu przede wszystkim skuteczniejszą ochronę największego polskiego drapieżnika. Wtórował jej dr Tomasz Winnicki, szef Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Obydwoje zwrócili uwagę na ogromne znaczenie zachowanych w Bieszczadach dzikich sadów po wysiedlonych po wojnie wsiach. Duża w tym zasługa leśników, którzy dbają o te miejsca. W efekcie korzystają z nich również ptaki drapieżne oraz zwierzęta roślinożerne, ponieważ znajdują się tam doskonałe tereny pastwiskowe.
Według naukowców, ochrona niedźwiedzi w Bieszczadach jest jednym z największych wyzwań na najbliższe lata. Podobnie zresztą jak ochrona pozostałych dużych drapieżników - wilków i rysi. To m.in. właśnie z tego powodu Bieszczadzki Park Narodowy nie zgadza się na wybudowanie w Wołosatem przejścia granicznego z Ukrainą.

- Nie możemy dopuścić do poszatkowania korytarzy ekologicznych, z których korzystają te gatunki - tłumaczył dr Winnicki dodając, że jeśli chodzi o Karpaty, jeszcze tylko w Polsce niedźwiedzie mają się dobrze i dziko. Na Ukrainie są zabijane przez kłusowników, na Słowacji legalnie można do nich strzelać, a w Rumunii są tak przyzwyczajone do ludzi, że podchodzą pod osiedla mieszkaniowe.

A powinny zostać w puszczy.

W Bieszczadach, Beskidzie Niskim i na Pogórzu Przemyskim żyje ponad sto niedźwiedzi. Zdaniem leśników, ich populacja wrosła w ostatnich 20 latach dwukrotnie.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Błyskawica

co do przejścia w Wołosatem to masz rację, szkoda marnowac pięknej przyrody i zwierzaków tylko dlatego by iluś tam tursytów (kilka tysięcy rocznie pewnie bo sądze ze nie wiecej) mogło łatwiej dotrzec w Bieszczady Wschodnie z Polskie czy Zachodnie z Ukrainy

C
Castor fiber

Przejście graniczne w Wołosatem? Ktoś na głowę upadł?

Dodaj ogłoszenie