MKTG SR - pasek na kartach artykułów

"Zawiasów" nie będzie. Za napad na listonoszkę trafią do więzienia

Marcin Radzimowski
Po dwa lata spędzą w zakładzie karnym trzej sprawcy bandyckiego napadu na listonoszkę w Rudniku nad Sanem (powiat niżański). Wczoraj Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu zmienił orzeczenie sądu pierwszej instancji, który warunkowo zawiesił wykonanie kar.

To był rozbój zaplanowany i zrealizowany przez młodych ludzi. Choć od wydarzeń minął ponad rok, napadnięta kobieta do dziś nie pracuje, gdyż 6 grudnia 2010 roku przeżyła prawdziwy szok. Dlatego trudno się dziwić apelacji wniesionej przez niżańską prokuraturę od wyroku Sądu Rejonowego w Nisku, który warunkowo zawiesił wykonanie kar sprawcom tego zuchwałego rozboju. Jak widać argumentacje prokuratury podzielił sąd wyższej instancji.

21-letni Piotr S., 20-letni Tomasz B. i jego rówieśnik Rafał K. kolegowali się ze sobą od lat. Młodzi mężczyźni spotykali się w siłowni stworzonej w garażu należącym do jednego z nich. Kilka dni przed zdarzeniem, podczas takiego spotkania wpadli na pomysł dokonania napadu na listonoszkę doręczającą renty i emerytury.

Wiedzieli przy tym, że pieniądze kobieta doręcza przez pierwsze sześć dni każdego miesiąca, około godziny 11. Zakładali, że listonoszka będzie miała co najmniej 10 tysięcy złotych. Mężczyźni ustalili, że rozboju dokonają 3 grudnia w miejscu z dala od zabudowań. Przygotowali stare ubrania i kominiarki.

3 grudnia bandyci spotkali się w siłowni. Właściciel garażu Piotr S. przygotował kominiarki wykonane ze spodni dresowych i nóż, którym planowali odciąż pasek saszetki, w której listonoszka przewoziła pieniądze. Pojechali w wytypowane miejsce do dokonania rozboju, jednak musieli zrezygnować - w tym czasie jeździło tam zbyt dużo samochodów. Ryzyko było zbyt duże. Postanowili, że napadu dokonają trzy dni później.

Feralnego dnia Piotr S. i Tomasz B. pojawili się na ulicy Stróżańskiej, gdzie oczekiwali na listonoszkę. Rafał K. czekał w swoim daewoo tico w okolicy dawnej gazowni, by po całej akcji pomóc kolegom w ucieczce.

Sprawcy dostrzegli, że listonoszka wjechała w ulicę Grzybową. Poszli w tamtym kierunku, zakładając kominiarki. Gdy kobieta nadjechała rowerem, rzucili się na nią i przewrócili na ziemię. Jeden z mężczyzn przytrzymywał jej usta dłonią, by nie mogła krzyczeć jego wspólnik w tym czasie odciął nożem zamocowaną do paska saszetkę z pieniędzmi.

Jak ustalono w śledztwie, bandyci z pieniędzmi uciekli przez las w kierunku czekającego na nich samochodu. Po drodze przełożyli pieniądze do reklamówki, a saszetkę wyrzucili. Akcja się udała - sprawcy zrabowali 22 600 złotych!

Po wszystkim włożyli pieniądze do metalowych pudełek i zakopali je w ziemi w piwnicy pod garażem Piotra S. Grzebiących w ziemi mężczyzn widział młodszy, nieletni brat Piotra S. (jego sprawę rozpoznawał sąd dla nieletnich).

Dwaj bezpośredni sprawcy rozboju polecili Rafałowi K. (kierowca), by wrócił do domu i ukrył ubrania wykorzystane w czasie rozboju. Ten wstąpił jednak po drodze do sklepu. Wychodząc został zatrzymany przez policjantów, chwile potem w rękach stróżów prawa byli pozostali dwaj sprawcy.

Nieletni brat Piotra S. słyszał, ż policjanci pytali o pieniądze i napad. Kilka godzin później małolat skontaktował się ze swoim znajomym 22-letnim i powiedział mu, ze jego brat coś zakopywał w piwnicy. Na miejscu obaj znaleźli pieniądze - 22-latek ukrył je w stodole na posesji swoich rodziców (został wcześniej prawomocnie skazany za paserstwo).

Wczorajszy wyrok Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu jest prawomocny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na nowiny24.pl Nowiny 24