reklama

Żurawianka wygrała z Rzemieślnikiem Pilzno

Sławomir OskarbskiZaktualizowano 
Żurawianie (na biało) zainkasowali bardzo cenne trzy punkty.
Żurawianie (na biało) zainkasowali bardzo cenne trzy punkty. fot. Ewelina Nycz-Pado
Rzemieślnik już przed przerwą stracił dwie bramki i długo nie zanosiło się na to, żeby pilźnianie mogli powalczyć choćby o punkt w meczu z bardziej poukładaną Żurawianką.

Tym bardziej, że kilka minut po przerwie Rafał Leśniowski zmarnował okazję sam na sam z Piotrem Ciskiem. Nadzieje miejscowych powinny ożyć w 64. min. Wtedy z lewej strony Wojciech Mędrek idealnie zagrał przed bramkę do Pawła Micka, ten jednak fatalnie przestrzelił z sześciu metrów.

Prawdziwe emocje w meczu przyszły dopiero w końcówce. Zaczęło się od bramki kontaktowej Wojciecha Mędrka. Uskrzydleni trafieniem gospodarze postawili wszystko na jedną kartkę i zaatakowali, narażając się na kontry. Jedna z nich zakończyła się nieszczęśliwie dla Kamila Nowaka.

Obrońca Rzemieślnika nie dał sobie rady z Łukaszem Bąkiem i sfaulował zawodnika gości, który przed sobą miał już tylko Michała Wilczyńskiego. Sędzia nie miał innego wyjścia, jak pokazać Nowakowi czerwoną kartkę.

Chwilę później Tomasz Tragarz sfaulował w polu karnym Marcina Kardasza i goście mieli okazję, by z jedenastu metrów postawić kropkę nad i. Łukasz Bąk strzelił jednak wysoko nad poprzeczką, co mogło się zemścić już kilkadziesiąt sekund później.

Leśniowski potężnie uderzył z rzutu wolnego pod poprzeczkę, ale Ciskowi udało się przenieść piłkę nad bramką.

RZEMIEŚLNIK PILZNO - ŻURAWIANKA ŻURAWICA 1-2 (0-2)
0-1 Śledź (21), 0-2 Tyrawski (42), 1-2 W. Mędrek (78)

RZEMIEŚLNIK: Wilczyński - Nowak, Pydych, Tragarz, Lesiak - Mitek, Popiela, Micek, Leśniowski, W. Mędrek - K. Mędrek (63. Łazowski).

ŻURAWIANKA: Cisek - Szczęsny, Mach, M. Bąk, Klepacki - Gręda, Śledź, Pilawa (81. Kardasz), Tyrawski, Baran (70. Biały) - Sowa (61. Ł. Bąk).

SĘDZIOWALI Piotr Foryt oraz Jadwiga Pelc i Wojciech Brzezicki (Łańcut). ŻÓŁTE KARTKI: Pydych - Klepacki; CZERWONA: Nowak (89, faul taktyczny na Ł. Bąku). WIDZÓW 100.

Noty dla piłkarzy i sędziego w poniedziałkowych Nowinach

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 10

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A karny to co Żurawianka teżś odpuscila i jak mozna wygrac mecz nie trafiajac do bramki człowieku

b
bajorki

Strzelili bo trzeba było udać że się gra naiwny człowieku.
Mecz moim zdaniem odpuszczony.

G
Gość

I jeszcze jedno po co Rzemiesnik strzelal bramke w 78 min i po co Klepacki zarabial zolta kartke pytam sie

G
Gość

Z ukladu tabeli to wynika a nie z mojego humoru a czarni maja tylko szalonego i się konczy atak

p
pilzen

A przecież w Żurawiance grają piłkarze trenowani wcześniej przez Pana Federkiewicza w Polonii.
Hehe awans humor roku. Już od 13 lat klepią w tej IV lidze i może ze 2 sezony były dobre a reszta
do granie o utrzymanie. Nie ma ambicji na wyższą ligę to jej nie ma. Biedniejsze miejscowości
mają III ligę.

G
Gość

PO ZA TYM JESZCZE MOZE RZEMIOSLO AWANSOWAC

G
Gość
A pan trener Federkiewicz to pewnie "zwietrzył" porażke bo nie dyrygował drużyną. A może celowo
bo grało kilku znajomych w Żurawiance. Jak to słabość graczy Rzemieślnika przyszła nagle z nienacka jak
sra....ka. A może grali w Tobeta bo był kurs na Żurawiankę 4,00 zł i np x 500 zł = 2.000 zł zamiast
marnej premii.

O jakich znajomych mówisz?
ŻE Rzemieśnik siię podłożyl ?
BLEDNA TEORIA
P
Pilźnianin

Nie... po prostu byli zagrożeni awansem i prezesi musieli powiedzieć kilka słów w szatni żeby po ostatnim meczu nie smucić się z awansu do III ligi i do końca nie zsiwieć... Gorzka prawda.

s
słaby na zawołanie

A pan trener Federkiewicz to pewnie "zwietrzył" porażke bo nie dyrygował drużyną. A może celowo
bo grało kilku znajomych w Żurawiance. Jak to słabość graczy Rzemieślnika przyszła nagle z nienacka jak
sra....ka. A może grali w Tobeta bo był kurs na Żurawiankę 4,00 zł i np x 500 zł = 2.000 zł zamiast
marnej premii.

C
Cezary Kowalski

Beznadziejna drużyna narodowa, kłopoty z kibicami przed Euro 2012 i klęska w wyborach do komitetu wykonawczego UEFA. Czy Grzegorz Lato może stracić pozycję prezesa PZPN?

– Nie jest tajemnicą, że poprzedni prezes Michał Listkiewicz przebiera nogami i chciałby wrócić. Prowadzi rozmowy z działaczami i jako jedyny człowiek z wewnątrz byłby w stanie stworzyć sensowną opozycję – usłyszeliśmy w PZPN.

Sęk w tym, że poza chciejstwem Listkiewicza nie stoi za nim żadna realna siła. Lato, wbrew obiegowym opiniom, jest sprytny, a już na pewno ma sprytnych doradców (związkiem de facto rządzi Zdzisław Kręcina wspierany przez Andrzeja Placzyńskiego). Jak twierdzi nasz informator, nie ma możliwości, aby szefowie okręgowych związków, którzy wybrali Latę, a teraz zasiadają w zarządzie PZPN, mieli wystąpić przeciwko swojemu łaskawcy. Nikt nie będzie przecież dobrowolnie rezygnował z apanaży, które zapewnił im obecny prezes, zrywając z poprzednią tradycją społecznej działalności. Obecnie każdy dostaje dwa tysiące złotych za każde posiedzenie zarządu, do tego diety na dojazdy, mieszkanie i wyżywienie w luksusowym hotelu Sheraton, wyjazdy na mecze reprezentacji, bilety itd. Lato potrafi trzymać wszystkich w garści. Jedyne ciało wewnątrz PZPN, które byłoby w stanie teoretycznie dobrać się władzy do skóry, czyli członkowie Komisje Rewizyjnej, też byli hołubieni i zapraszani na wyjazdy zagraniczne.

Najbardziej spektakularny opozycjonista Kazimierz Greń, który wcześniej organizował Lacie kampanię wyborczą, sam się wykluczył, rezygnując z członkostwa w zarządzie. Przez swój szalony styl bycia (wielokrotnie odgrażał się, że otworzy czarną teczkę z kwitami na Latę, po czym rezygnował), przestał być traktowany poważnie. Jego najnowszy pomysł to... nagranie płyty z polskimi piosenkami w zespole z posłem PiS Mieczysławem Golbą. Obok takich hitów jak "Zaopiekuj się mną" czy "Nie płacz Ewka", na krążku jest też utwór pod tytułem "Lato".

– Płyty z podobizną Grenia sygnowanej nazwą "G7 Band i Przyjaciele" nie można kupić w EMPIK-u. Albo dlatego że jeszcze nie dowieźli albo jest już wykupiona – kpią w PZPN.

Listkiewicz, który z racji przekonania o swoich wpływach w UEFA, przez najbliższe otoczenie Laty nazywany jest Narcyzem, namawia na skok na PZPN Zbigniewa Bońka. Chciałby pociągnąć ze sobą także swojego wcześniejszego zastępcę Eugeniusza Kolatora. Obaj są nie do przyjęcia dla większości działaczy.

- Boniek to świetna kandydatura. Problem w tym, że jest niewybieralny – tłumaczy nasz informator.

Tzw. beton związkowy szczerze nienawidzi "Zibiego". I nic dziwnego, skoro nieraz tłumaczył, że "leśnych dziadków trzeba rozgonić". Otwarte wystąpienie Listkiewicza, w którym skwitował udział Laty w wyborach UEFA, nazywając go klęską, współpracownicy Laty uznali za wyjątkową niegodziwość i wypowiedzenie wojny. Niby Lato odsunął swojego poprzednika na boczny tor, ale jednak znalazł ciepłą posadę w spółce Euro 2012. A przecież nie musiał. Sama spółka, która w całości finansowana jest przez UEFA uchodzi za żyłę złota. Stojący na jej czele prezes PZPN, jak twierdzą wtajemniczeni, zarabia 30 tysięcy euro miesięcznie. Jeśli doliczymy 50 tysięcy złotych za każdy miesiąc prezesa w PZPN, wyjdzie blisko 170 tysięcy złotych miesięcznie. A w perspektywie – premia za mistrzostwa Europy. Jeśli wszystko się powiedzie, może ona podobno sięgnąć nawet miliona euro!

Nic dziwnego, że warto walczyć o przetrwanie za wszelką cenę. Jak informował Antoni Bugajski z "Przeglądu Sportowego", w grę wchodziło przeprowadzenie przedterminowych wyborów jeszcze przed mistrzostwami. Tak aby przedłużyć sobie kadencję także na okres po mistrzostwach. Mogłoby to świadczyć o spodziewanej porażce drużyny podczas turnieju i tym samym zmniejszenie szans na reelekcję.

Pomysł miał podsunąć Lacie Hrihorij Surkis. Szef ukraińskiej federacji sam kiedyś przeprowadził podobny manewr zaraz po tym, jak wywalczył dla Ukrainy i Polski organizację mistrzostw. Na fali entuzjazmu łatwiej bowiem coś ugrać niż po porażce. Surkis miał się dziwić Listkiewiczowi, że nie zrobił tego samego w PZPN i nie został przy władzy.

Ewentualne wcześniejsze wybory (te terminowe mają się odbyć jesienią 2012 roku) miałyby być szansą dla Listkiewicza i jego chytrego planu. Listkiewiczowi marzy się nie tylko odtworzenie starego układu na szczytach władzy, ale także... stary trener. W tej roli widzi Jerzego Engela.

Obecny selekcjoner Franciszek Smuda nie ma już wśród obecnych władz żadnego wsparcia. Piechniczka, Engela i spółkę irytują wyniki, styl pracy, no i oczywiście zarobki, które Smuda zdołał wynegocjować, kiedy miał w ręku ogromny atut w postaci wsparcia społeczeństwa (120 tys. złotych miesięcznie).

Nie ma to jednak żadnego znaczenia. Lato stoi murem za Smudą. Znaczącą rolę odgrywają również finanse. Gdyby PZPN zdecydował się jednak na zmianę trenera, musiałby Smudzie wypłacić całą pensję, którą pobierałby do końca mistrzostw. Plus ewentualne odszkodowanie z tytułu obiecanej premii za sukces podczas turnieju. No bo kto udowodni, że selekcjoner nie doprowadziłby zespołu np. do ćwierćfinałów?

Dlaczego Lato zniknął z mediów, nie udziela wywiadów, trudno go spotkać podczas meczów? Nasz informator tłumaczy, że to celowe działanie jego doradców. Publiczne wypowiedzi prezesa obarczone są po prostu ogromnym ryzykiem narażenia na szwank wizerunku związku. Kompromitowana organizacja miałaby kłopoty z zawieraniem kontraktów, które przed Euro stanowią ogromne źródło dochodu.

Cezary Kowalski

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3