Żużel, 2 liga. Karol Baran, zawodnik 7R Stolaro Stali Rzeszów: Nikt na nas nie zwracał uwagi

Michał Czajka
Michał Czajka
- Cieszę się, że udało mi się wrócić i to nawet w niezłym stylu - mam jeszcze zamiar chwilę pojeździć - mówi Karol Baran
- Cieszę się, że udało mi się wrócić i to nawet w niezłym stylu - mam jeszcze zamiar chwilę pojeździć - mówi Karol Baran fot. facebook.com/KarolBaranTeam
Zespół 7R Stolaro Stali Rzeszów przywiózł z Wittstock wygraną za trzy punkty, ale nie zmienia to faktu, że odbył się on w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach.

Przypomnijmy, że spotkanie pomiędzy miejscowym zespołem Wofe Wittstock a Stalą rozpoczęło się z godzinnym opóźnieniem z powodu złego stanu toru. Potem, po pierwszej serii startów była przerwa na kosmetykę toru, która trwała... półtorej godziny. W efekcie zawody wznowiono, ale przerwano je po ośmiu wyścigach.

Oczywiście, że to był kontrowersyjny mecz. Zwracałem uwagę osobom decyzyjnym, to dostałem odpowiedź, że jak mi się nie podoba, to przyjadę sobie na powtórkę w innym terminie. W Rzeszowie po potężnej ulewie, bez próby toru, po niedługim czasie przyznano walkowera, bo kawałek toru się komuś nie spodobał. W Landshut w połowie zawodów drugi łuk rozrywał się na kawałki i nikt nic nie mówił. Teraz mieliśmy śmiesznie długie przerwy, a dawno powinien przyznany być walkower. Łuki były tak przyczepne, że ciężko było złożyć motocykl. Tak ma wyglądać żużel?

- mówi otwarcie zawodnik rzeszowskiej ekipy Karol Baran.

Po czym kontynuuje:

Mam nadzieję, że jak najmniej ludzi to oglądało, bo to była antyreklama tej dyscypliny. Finalnie na nasze zastrzeżenia nikt nie zwraca uwagi, a decyzje podejmują ci, co pewnie nawet nie grzali motocykla na podstawce, bo o jeździe na pełnym gazie już nie wspominam. Powiedziałbym więcej, ale urażę ego decydentów i dostanę jeszcze jakąś śmieszną karę za swoje własne zdanie!

Po weekendowej kolejce rzeszowianie zajmują 4. miejsce w tabeli.

- Do play-off jeszcze daleka droga - mówi Karol Baran. - Musimy wszyscy wejść na swój poziom i popełniać jak najmniej błędów. Mamy jeszcze rezerwy i wierzę, że możemy jeździć lepiej. Jeśli będziemy w decydującej fazie, to musimy wszyscy jechać na maksa. Wtedy wszystko będzie możliwe - zauważa.

Warto dodać, że „Karlos” wrócił do żużla w tym sezonie po ponad rocznej przerwie i prezentuje się naprawdę dobrze.

- Jest w porządku, chociaż kilka biegów mogłem pojechać lepiej; jak np. końcówka w Landshut czy początek meczu w Rzeszowie z Wolfe - mówi zawodnik.

- Podjąłem złe decyzje odnośnie ustawień, ale chyba inaczej zrobić nie mogłem. Ciągle szukam najlepszych rozwiązań, abym jeszcze pewniej czuł się na motocyklu. Mam nadzieję, że będziemy się rozkręcać całą drużyną, a ja będę mocnym punktem tego zespołu - dodaje.

Żużlowiec przyznaje, że mimo długiej przerwy ani przez chwilę nie myślał o końcu kariery.

- Czułem głód jazdy cały czas - opowiada.

- Byłem gotowy w tamtym roku, jednak jaka była sytuacja, każdy widział. Cieszę się, że mi się udało wrócić i to nawet w niezłym stylu. Dużo trenowałem i nabrałem pewności siebie. Mam zamiar jeszcze chwilę pojeździć - kończy.


Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie