NOWINY24

    Polecamy Twojej uwadze

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    Polecamy Twojej uwadze

    • Największe tragedie podkarpackich sportowców. Na torach ginęli żużlowcy, na drogach siatkarze i piłkarze
    • Podkarpacka wieś na starych zdjęciach z Narodowego Archiwum Cyfrowego
    • Za nami Plebiscyt „Piłkarskie Laury Podokręgu Rzeszów”

    Były poseł Marian Kawa - winny, ale nie skazany

    Były poseł Marian Kawa - winny, ale nie skazany

    Ewa Gorczyca

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Marian Kawa: - Ten wyrok jest dla mnie w jakiejś mierze satysfakcjonujący. Dlatego, że wychodzę z sali sądowej jako osoba niekarana i nie skazana.

    Marian Kawa: - Ten wyrok jest dla mnie w jakiejś mierze satysfakcjonujący. Dlatego, że wychodzę z sali sądowej jako osoba niekarana i nie skazana. ©Tomasz Jefimow

    Po trzech latach i dwóch procesach w sprawie dotyczącej Mariana Kawy, wychowawcy w sanockim domu dziecka, byłego posła i samorządowca. Sąd uznał, że naruszył nietykalność cielesną dzieci, ale umorzył postępowanie karne.
    Marian Kawa: - Ten wyrok jest dla mnie w jakiejś mierze satysfakcjonujący. Dlatego, że wychodzę z sali sądowej jako osoba niekarana i nie skazana.

    Marian Kawa: - Ten wyrok jest dla mnie w jakiejś mierze satysfakcjonujący. Dlatego, że wychodzę z sali sądowej jako osoba niekarana i nie skazana. ©Tomasz Jefimow

    Afera wybuchła jesienią 2008 roku. Dyrektorka Powiatowej Placówki Socjalizacyjnej w Sanoku, (w której Kawa został zatrudniony jako wychowawca w 2005 roku, po zakończeniu parlamentarnej kariery) zarzuciła mu przemoc wobec dzieci dzieci. Zebrała od wychowanków oświadczenia na piśmie i sprawę zgłosiła organom ścigania. Zawiesiła też swojego podwładnego w pracy.

    Dzieci odwołały zeznania

    Śledztwo zakończyło się aktem oskarżenia. W styczniu 2010 roku zapadł pierwszy wyrok: Sąd Rejonowy w Sanoku uznał Kawę za winnego naruszenie nietykalności cielesnej trójki jego nastoletnich podopiecznych.

    Jedna z dziewczynek doznała drobnego krwotoku, gdy popchnął ją na ścianę budynku,. Popchnął także jej koleżankę, która upadła na rozwieszone sznurki na pranie. Miał też dwa razy uderzyć w twarz jednego z chłopców.

    Karą było 3 tys. zł grzywny. Kawa od wyroku się odwołał. Argumentował, że podczas procesu świadkowie nie potwierdzili faktów bicia dzieci, a one same wycofały wcześniejsze zeznania. Sąd II instancji w połowie ub. roku uchylił wyrok skazujący i sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia.


    Konflikt dyrektor - wychowawca

    W drugim procesie Sąd Rejonowy w Sanoku przesłuchał 20 świadków i w kwietniu tego roku wydał inny wyrok. Tak jak wcześniej uznał, że wychowawca jest winny czterech przypadków naruszenia nietykalności cielesnej dzieci. Jednak nie ukarał go, ale warunkowo, na dwa lata, umorzył postępowanie.

    Ten wyrok nie usatysfakcjonował żadnej ze stron. Apelację złożyła zarówno prokuratura, która domagała się skazania za popełnione przestępstwo, jak i oskarżony, który chciał uniewinnienia.

    Wczoraj prawomocny wyrok w tej sprawie wydał Sąd Okręgowy w Krośnie. Obie apelacje uznał za bezzasadne i utrzymał w mocy wyrok sanockiego sądu. Ta decyzja oznacza, że sąd uznał winę oskarżonego, ale go nie skazał.

    - Sąd bardzo szczegółowo przeprowadził postępowanie. Rzetelnie ocenił dowody i precyzyjnie wyjaśnił, dlaczego jednym dowodom dał wiarę a innym nie - argumentował sędzia Artur Lipiński.

    Chodziło m.in. o to, że jedna z dziewczynek i chłopiec przed sądem wycofali wcześniejsze zeznania. Według sądu i psychologa - dlatego, że przeżywali fakt, że przez tę sprawę wychowawca ma kłopoty. Sąd przyznał też, że wpływ na całą sytuację miał konflikt między dyrektorką a wychowawcą.

    Marian Kawa: moja gehenna dobiega końca

    Dlaczego sąd, mimo iż uznał, że doszło do naruszenie nietykalności cielesnej dzieci nie skazał wychowawcy? Bo uwzględnił okoliczności, w jakim te zdarzenia miały miejsce, fakt, że pokrzywdzeni nie mają już pretensji do oskarżonego oraz to, że był on osobą bardzo lubianą przez wychowanków.
    Kawa od początku sprawy zgadzał się na upublicznienie wizerunku i nazwiska.

    - Moja trzyletnia gehenna dobiegła końca. Wracam do pracy - stwierdził Marian Kawa po opuszczeniu sali sądowej.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (12)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (12) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo