Chętnych nie brakuje

Władysław Borowiec
WOJCIECH ZATWARNICKI
Na plantacjach i budowach zaczyna brakować polskich pracowników. Przybysze z Ukrainy podnoszą stawki. Zaczyna brakować dobrych fachowców. Wicepremier Andrzej Lepper chce zalegalizować pracę nielegalnie zatrudnianych Ukraińców i Białorusinów.

Jeżeli legalizować to pracę wszystkich obcych, choćby miała być to legalizacja tylko sezonowa - uważa Borys spod Stanisławowa. W Polsce, a dokładnie na Podkarpaciu pracuje już szósty rok. Z zawodu jest budowlańcem.

- Płytki położę, pomaluje, podmuruję, a nawet drobne naprawy przy hydraulice zrobię - chwali się Borys. W ostatnich dwóch latach częściej zajmuje się organizowaniem prac dla swoich rodaków niż samą pracą.

- Czyli ma pan własną firmę?

- Nie, na razie jestem w Polsce "na czarno". Nie mogę pracować legalnie, ani tym bardziej kogoś zatrudniać - tłumaczy Borys. - Tam, gdzie pracowałem, na prywatnych budowach, przy remontach, ludzie mnie znają i polecają innym.

Większości robót w pojedynkę nie da rady się zrobić, to werbuję kolegów ze Stanisławowa i tak zarabiamy.

Chętnych nie brakuje

Bazar przy ulicy Dołowej w Rzeszowie. Już przed szóstą rano, codziennie przed wejściem kłębi się mały tłumek. Głównie Ukraińcy, chociaż pojawiają się też Rosjanie i Białorusini. A także młodzi Polacy, którzy po skończeniu roku szkolnego szukają dorywczej pracy na budowach lub plantacjach.

- Kogo panu potrzeba? - pyta mnie młody Ukrainiec, stojący z dużo starszym kolegą.
- Potrzebuję chętnych do malowania ścian i do prac w ogrodzie.

- Malować nie potrafię, ale w ogrodzie, to tak. A o co konkretnie chodzi?

- Kopanie rowów, czyszczenie ogrodu ze starych drzew i krzewów.

- 5 złotych za godzinę i pracujemy od zaraz. Na jak długo była by robota?

- Kilka dni.

- My możemy malować - proponują stojące obok kobiety. Chyba matka z córką. - Ale tylko stolarkę, ścian za bardzo nie potrafimy. 6 złotych za godzinę. Możemy myć okna, sprzątać, w polu robić. Pięć złotych za godzinę.

Widząc potencjalnego pracodawcę, podchodzą inni Ukraińcy. - Malowanie ścian? Za dwa złote od metra wymalujemy - mówi 40-letni mężczyzna. - Gdy będzie ze cztery pokoje, to nawet za półtora złotego. Taniej pan nie znajdzie. Robimy dobrze i czysto.

Nikt nie kontroluje

- A malowanie ze szpachlowaniem? - Z całkowitym szpachlowaniem, to po 5 złotych od metra kwadratowego. Też tanio - zachęca.

- Cyklinowanie parkietu robię za 6-7 złotych w zależności od ilości metrów - mówi Borys. - Polak weźmie o dwa złote więcej. Ja lakieruję parkiety za złotówkę od metra przy jednorazowym malowaniu.

- Pomysł Leppera, żeby legalizować pracę ludzi ze wschodu na plantacjach owoców, u nas na Podkarpaciu nie ma racji bytu - mówi Eugeniusz M. z Rzeszowa.

Jeszcze dwa lata temu miał 2,5 hektara malin. Teraz zostało tylko 20 arów.

- Na swoje i rodziny potrzeby - twierdzi były plantator. - Na skupie tak mało płacili za kilogram, że nikt nie chciał przychodzić do rwania za kilkadziesiąt groszy od koszyka.

Tylko Ukraińcy. Teraz już nawet oni wolą sprzątać lub na budowach. Zresztą taka legalizacja wymagałaby na pewno jakichś rejestracji i ubezpieczeń i znowu rolnik dostałby po kieszeni.

- Nikt nas nie kontroluje, ani przy zbiorach, ani na budowach, bo przecież nic złego nie robimy - twierdzą przybysze ze Wschodu zarabiający w Polsce.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie