Coraz droższy olej rzepakowy. Warto kupować na zapas? Co musi się stać, by podwyżki cen oleju wyhamowały: 26.11.2021

Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Szybki wzrost cen oleju rzepakowego generuje także sztuczny popyt – robienie zakupów na zapas, przy głębszych niedoborach nakręcając spiralę do granic absurdu. Niestety, kupowanie na zapas nie jest dobrym rozwiązaniem – olej rzepakowy ma dość krótki termin przydatności. Może nie jełczeje tak szybko jak masło – zwłaszcza nie trzymane w lodówce – ale także po kilku miesiącach traci całkowicie swoje walory a nawet może szkodzić zdrowiu.
Szybki wzrost cen oleju rzepakowego generuje także sztuczny popyt – robienie zakupów na zapas, przy głębszych niedoborach nakręcając spiralę do granic absurdu. Niestety, kupowanie na zapas nie jest dobrym rozwiązaniem – olej rzepakowy ma dość krótki termin przydatności. Może nie jełczeje tak szybko jak masło – zwłaszcza nie trzymane w lodówce – ale także po kilku miesiącach traci całkowicie swoje walory a nawet może szkodzić zdrowiu. Fot. Piotr Krzyzanowski/Polska Press Grupa
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
O tanim oleju możemy zapomnieć. Podwojenie ceny tego tłuszczu w ciągu roku to nie incydent typu rekordowe ceny pietruszki przez jeden sezon – olej będzie drogi a nawet droższy. A w ślad za nim droższe ulubione przez Polaków frytki, pączki i inne potrawy smażone w głębokim tłuszczu. Zdrożeją też zamienniki – od masła i margaryny poczynając a na oliwie kończąc.

Jeszcze niedawno trzylitrowe opakowanie oleju rzepakowego w wersji uniwersalnej – idealnego do smażenia frytek – można było kupić w promocji za 9 zł. Teraz tyle nierzadko kosztuje pół litra tego tłuszczu lepszej jakości, a standardem jest cena 4,50-5,50 zł za półlitrową butelkę oleju rzepakowego.
Jak wyliczył GUS, w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy – od października 2021 r, do października 2022 r. ceny oleju rzepakowego w Polsce wzrosły o ok. 85 proc. I rosną nadal.

Drogi olej rzepakowy: rolnicy zwiększą uprawy, ale…

Z produktami rolnymi pod względem ceny jest tak samo jak z innymi na rynku: ceny co do zasady (gdy nie wtrąca się fiskus z polityką VAT i akcyzy jak jest np. przy paliwach, alkoholu czy perfumach) zależą od podaży i popytu. Tyle, że regulacja cen trwa co najmniej rok. Po prostu gdy podaż jest duża, ceny spadają a wraz z nimi opłacalność produkcji – rolnicy ograniczają więc zakres tej produkcji. W ten sposób w kolejnym sezonie podaż maleje, ceny rosną, rośnie opłacalność a wraz z nią chęć do zwiększania produkcji i tak w kółko.
W przypadku olejów dodatkowo ważne są też preferencje konsumentów. Przez dekady za najlepszy olej uchodził olej sojowy – rzepakowemu zarzucano, że jest rakotwórczy. Potem soja przez modyfikacje genetyczne popadła w niełaskę, a olej rzepakowy stał się królem m.in. ze względu na dużą zawartość Omega3, najzdrowszego z tłuszczy. Wyparł więc mocno z rynku nawet ceniony zawsze olej słonecznikowy. Moda na rzepak ucieszyła bardzo polskich rolników, bo rzepak – w przeciwieństwie do soi czy słoneczników – jest wdzięczny w uprawie, zarówno pod względem klasy gleby jak i warunków wegetacyjnych. Dodatkowo popyt na oleje rzepakowe generuje ekologia, w tym prawo nakazujące zwiększać udział biopaliw w rynku.

I właśnie dwie te okoliczności; mniejsza podaż olejów roślinnych oraz zwiększające się od strony ekologicznej zapotrzebowanie na nie zaczęły windować ceny oleju rzepakowego a w ślad za nim innych olejów, tłuszczu itp.
Jeśli chodzi o podaż, to bardziej odczuwalny dla rynku był spadek produkcji oleju słonecznikowego oraz podaż oleju palmowego, ale pośrednio wpłynąć to musiało na ceny oleju rzepakowego ponieważ dla obu wymienionych tłuszczy roślinnych jest on zamienniki.
To działa zresztą w obie strony: droższy olej rzepakowy zwiększa popyt na inne tłuszcze roślinne – teraz np. widzimy ostrą jazdę w górę cen masła roślinnego, margaryny i oliwy – ale i zwierzęce co widać choćby po ponad 20-proc. wzroście cen masła.

Drogi olej rzepakowy: jak sobie radzić

Szybki wzrost cen generuje także sztuczny popyt – robienie zakupów na zapas, przy głębszych niedoborach nakręcając spiralę do granic absurdu. Niestety, kupowanie na zapas nie jest dobrym rozwiązaniem – olej rzepakowy ma dość krótki termin przydatności. Może nie jełczeje tak szybko jak masło – zwłaszcza nie trzymane w lodówce – ale także po kilku miesiącach traci całkowicie swoje walory a nawet może szkodzić zdrowiu.

Nie można też być wielkim optymistą co do tego, że dobra koniunktura dla rzepaku wpłynie na zwiększenie areału jego uprawy i w konsekwencji zwiększenie ilości oleju dostępnego na rynku. Przy zapotrzebowaniu na biopaliwa i wysokich cenach ropy naftowej oraz gazu, hurtowe ilości oleju rzepakowego – niemal bez ograniczeń – wchłonie rynek paliwowy.
Absurdalnie więc to nie rolnicy, ale wydobywcy ropy i gazu, dyktujący ceny baryłki ropy na rynkach światowych zdecydują o tym, czy frytki na naszych talerzach będą droższe z dnia na dzień czy dalej będą przysmakiem na kieszeń każdego Polaka.

Rządowa tarcza antyinflacyjna

Wideo

Materiał oryginalny: Coraz droższy olej rzepakowy. Warto kupować na zapas? Co musi się stać, by podwyżki cen oleju wyhamowały: 26.11.2021 - Strefa Biznesu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie