Dziesięcioro rodzeństwa, będących pod opieką Sióstr Służebniczek w Starej Wsi, wciąż pozostaje „bezpańskie”

Andrzej Plęs
Andrzej Plęs
Krzysztof Kapica
Dziesięcioro rodzeństwa, będących pod opieką Sióstr Służebniczek w Starej Wsi, wciąż na ich utrzymaniu. A nie państwa, jak wskazał wyrok sądu. Stowarzyszenie Europa Tradycja zawiadamia Prokuratora Generalnego i wojewodę podkarpackiego.

Przed dwoma laty sprawa z Izdebek przetoczyła się przez opinię społeczną gromem: ojciec dziesięciorga dzieci molestował niektóre z nich, prawdopodobnie za wiedzą matki. Sąd oboje pozbawił praw rodzicielskich, ojca objął wyrokiem skazującym.

Dzieci trafiły na krótko do schroniska w Sanoku, a w lipcu ub. r., z wyroku Sądu Okręgowego w Krośnie, oddano jest pod opiekę Siostrom Służebniczkom NMP NP, które w Starej Wsi prowadzą Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci.

Sąd w swojej decyzji nie wskazał jednak źródeł finansowania pobytu dzieciarni w DPS. O łożenia na sieroty społeczne uchylała się gmina Nozdrzec, z której dzieci pochodziły. Tamtejszy urząd gminy odsyłał faktury od sióstr do MOPS w Brzozowie, bo DPS zakonnic leży w granicach administracyjnych tego miasta. Władze miasta odpisywały siostrom, że nie są adresatem ich roszczeń.

Siostry poprosiły o pomoc Stowarzyszenie Europa Tradycja, ta interweniowała w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim, stąd przyszła pisemna sugestia, że odpowiedzialność finansową za utrzymanie dzieci winno ponosić Starostwo Powiatowe w Brzozowie.

Po serii publikacji prasowych do działań wkroczył Rzecznik Praw Dziecka, który poprosił krośnieński sąd o wykładnię: który z samorządów winien łożyć na utrzymanie dzieci. Z końcem lutego sąd orzekł: starostwo w Brzozowie. Kwestia odpowiedzialności finansowej za pobyt dzieci w DPS sióstr wydawała się rozstrzygnięta.

- Od początku byliśmy gotowi na ten wydatek, ale musieliśmy uzyskać jasną wykładnię prawną, by nikt w przyszłości nie zarzucił nam bezprawnego wydatkowanie publicznych pieniędzy – zapewniał Nowiny z początkiem marca starosta brzozowski Zdzisław Szmyd. Jednak do dziś na konto DPS nie wpłynęła z tego tytułu ani złotówka.

- Dzieci pozostają w naszym domu w dalszym ciągu bez zabezpieczenia finansowego – potwierdza s. Edyta Wójtowicz, dyrektorka DPS dla Dzieci w Starej Wsi. – Zobowiązania z tego tytułu urosły już do sumy 300 tysięcy złotych. Chcę też podziękować za pomoc wszystkim ludziom dobrej woli, Polonii z Chicago, których serca zostały poruszone tą sytuacją.

Okazuje się, że – mimo wyroku sądu – wciąż są wątpliwości prawne, czy starostwo może finansować pobyt dzieci u sióstr. Rodzeństwo trafiło pod ich opiekę ma podstawie ustawy o pieczy zastępczej, DPS w Starej Wsi nie ma statusu placówki o takim profilu działalności, w starostwie pojawił się dylemat, czy wobec tego samorządowi wolno finansować opiekę nad dziesięciorgiem rodzeństwa w takim miejscu.

PRZECZYTAJ TEŻ: Sieroty społeczne trafiły do DPS w Brzozowie prowadzonego przez siostry zakonne. Dla państwa te dzieci są niczyje, nie ma na nie pieniędzy

- To jakiś koszmar - ocenia dziś starosta Szmyd. – Zarezerwowałem w budżecie pieniądze na ten cel, ale czekam, aż będę mógł je uruchomić, bo na razie nie mogę. Wystosowaliśmy do sióstr pismo z pytaniami, czy prowadzą DPS w ramach pieczy zastępczej, czy personel jest przygotowany do prowadzenia pieczy, czy dzieci prowadzone są w systemie pieczy, odpowiedzi na wszystkie pytania były negatywne. W opinii szeregu instytucji, do których zwróciliśmy się o rozstrzygnięcie prawne, nie wolno nam przekazać środków, bo to grozi nam postępowaniem prokuratorskim. I uważam, że za ten bałagan ktoś powinien odpowiedzieć.

Zapewnia, że nie chodzi o zaoszczędzenie budżetowi starostwa tych wydatków, bo kiedy rodzeństwo przebywało w sanockim domu dziecka, starostwo bez sprzeciwu finansowało ich utrzymanie.

- Po niekończącej się wymianie pism między wojewodą, starostą, Samorządowym Kolegium Odwoławczym, Rzecznikiem Praw Dziecka okazało się, iż władze państwowe wolałyby raczej, by dzieci zostały odebrane siostrom i trafiły do innego rodzaju placówki – ocenia Ryszard Skotniczny, prezes stowarzyszenia. - Byłoby to oczywiście kolejną wielką krzywdą dla samych dzieci, ale raczej również działaniem bezprawnym.

Siostra Edyta podkreśla, że zdaniem badających dzieci psychologów niedopuszczalne byłoby rozdzielanie rodzeństwa, które wzajemnie dla siebie są jedyną najbliższą rodziną.

- Kierujemy w tej sprawie pismo do Prokuratora Generalnego i wojewody podkarpackiego – zapowiedział Ryszard Skotnicki, prezes stowarzyszenia. - Naszym zdaniem, należałoby rozważyć, czy w dotychczasowych działaniach urzędniczych nie doszło do niedopełnienia obowiązków, co również wymagałoby stosownych kroków prawnych.

Dodał, że siostry mają możliwość wystąpienia w tej sprawie do sądu samodzielnie, ale jej rozstrzygnięcie zajęłoby zapewne mnóstwo czasu, a poza tym pociągnęłoby za sobą kolejne koszty. Tymczasem dziesięcioro rodzeństwa wciąż utrzymywane jest z własnych zasobów finansowych DPS, co już zagraża stabilnością finansową placówki. Dlatego siostry proszą o wsparcie wszystkich ludzi dobrej woli.

Pomóc można wpłatami na konto:
Bank PEKAO S.A. I o/Brzozów
28 1240 2324 1111 0000 3314 7347

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie