Energa Basket Liga. Miasto Szkła Krosno blisko sensacyjnego zwycięstwa nad Anwilem Włocławek

Sebastian Czech
Tomasz Jefimow
Udostępnij:
Krośnianie w okrojonym składzie albo wygrywają ważne mecze, albo przegrywają minimalnie ze zdecydowanymi faworytami.

Tym razem w opałach znalazł się sam lider tabeli, Anwil Włocławek.

Losy meczu ważyły się do samego końca, a szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę. Być może decydujące o losach spotkania okazały się dwie zaprzepaszczone szanse krośnian na 50. sekund przed zakończeniem zmagań. Najpierw nie trafił Pinkston, ale w ataku zebrał piłkę Mustapić. Szansę punktową ponowił Lejasmeiers i znowu piłka odbiła się od obręczy. Wszystko działo się przy prowadzeniu Anwilu 67:66. W kolejnych sekundach żadnej z drużyn nie udało się zmienić rezultatu, dopiero uczynił to na 15 sekund przed końcem Delas, wykorzystując jeden z rzutów wolnych. 68:66 dla Anwilu i 15. sekund dzieliło miejscowych od wygranej, a czas wziął Kamil Piechucki.

Czytaj także: Miasto Szkła Krosno było blisko sprawienia sensacji, ale ostatecznie uległo Anwilowi Włocławek w meczu Polskiej Ligi Koszykówki

Ostatnia akcja Miasta Szkła i szansa na wyrównanie, lub w przypadku trafienia za 3, zwycięstwo z liderem tabeli. Jakóbczyk decyduje się podjąć ryzyko za pełną pulę, czyli stara się trafić z dystansu i zakończyć potyczkę na korzyść krośnian. Na siedem sekund przed zakończeniem wykonuje rzut, lecz niestety nie trafia. Miastu Szkła dosłownie koło nosa przechodzi wielki sukces.

- Oglądałem mecz na żywo, zresztą jak wszystkie poprzednie, i faktycznie gratuluję drużynie postawy. Widać, że do zespołu wróciła chemia, a to z kolei przekłada się na waleczność i determinację. Kolejny mecz graliśmy na styku, szkoda, że tak niewiele zabrakło – podkreślił Janusz Walciszewski, prezes Miasta Szkła.

Krośnianie znowu mieli pod górę pod względem kadrowym. Ponownie zagrali bez leczącego kontuzję Antona Gaddeforsa, a na dodatek w pierwszej kwarcie kostkę podkręcił Grzegorz Grochowski i przyjezdni musieli sobie radzić z jednym rozgrywającym.

– Grzesiek wszedł jeszcze na chwilę w drugiej kwarcie, ale nie było sensu ryzykować poważniejszego urazu. Kłopotów nam nie brakuje, jednak na przekór wszystkiemu wstydu nie przynosimy. Rywalizujemy z każdym jak równy z równym, pokazując charakter – dodał Walciszewski.

Włodarz Miasta Szkła poinformował ponadto, że być może w tym tygodniu pojawi się w klubie następca Seida Hajricia.

– Jesteśmy na tropie, sytuacja się klaruje, jeszcze chwilę cierpliwości. Mam nadzieję, że wkrótce nasze sprawy kadrowe się unormują, ustabilizują, co pozytywnie wpłynie na wyniki – podsumował prezes Janusz Walciszewski.


Zobacz także: Euforia kibiców, tłumy wbiegły na parkiet. Niesamowita końcówka meczu koszykówki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie