Ewa Leniart ma małe zoo, a Konrad Fijołek eko gospodarstwo. Tego o nich nie wiecie, czyli kandydaci na prezydenta Rzeszowa od kuchni

Marcin Piecyk
Marcin Piecyk
Beata Terczyńska
Beata Terczyńska
Pasjami czytam Remigiusza Mroza. Mam w domu całą kolekcję, a mój ulubiony tytuł to "Zerwa" - mówi Ewa Leniart. Pasją Konrada Fijołka są m.in. ekologiczne uprawy. - Podczas zeszłorocznego lockdownu rozrosło się do 200 krzaków pomidorów - śmieje się.

Wojewoda Ewa Leniart śmieje się, że ma w domu prawdziwy zwierzyniec, który powiększył się jeszcze, gdy wprowadzone zostało zdalne nauczanie. Uległa wtedy córce, która prosiła o kolejne zwierzątko.

- Mamy dwa psy. Jeden to kundelek, ulubieniec mojej mamy. Iskra przypomina lisa z rudą kitą. Jest niezwykle sympatyczna. Drugi to york Teddy. Bardzo groźny mężczyzna, lew w ciele maleńkiej psiny. Zawsze głośny. Każdy dzwonek do drzwi powoduje, że zrywa się i biegnie, żeby bronić domowników. Nie lubi podniesionych głosów, zaraz się denerwuje i zaczyna szczekać. Epidemia i jemu daje się we znaki, bo niestety rzadko teraz odwiedza fryzjera.

W domu są jeszcze dwa koty.

- Nuka jest kotem syjamskim, przynajmniej w połowie, natomiast Feliks to jej syn, łaciaty, zwykły kocurek. Uwielbiają się bawić patyczkami z pomponikami. Uwielbiają wszystko, co znajduje się wysoko. Tymi swoimi wędrówkami po parapetach i meblach przyprawiają o zawał serca moją mamę - mówi Ewa Leniart.

Ewa Leniart ma małe zoo, a Konrad Fijołek eko gospodarstwo. Tego o nich nie wiecie, czyli kandydaci na prezydenta Rzeszowa od kuchni
Archiwum prywatne Ewy Leniart

Od listopada w domu kandydatki na prezydenta Rzeszowa, doktora nauk prawnych, jest też żółta papużka nimfa.

- Nie lubi mnie, chociaż to ja ją karmię - śmieje się wojewoda.

Jak to?

- Nie posłuchałam sprzedawcy ze sklepu zoologicznego, który uprzedzał, że papugi potrzebują dużo czasu, by się oswoić. Chciałam troszkę przyśpieszyć, bo wydawało mi się, że trzy tygodnie to jest już dużo czasu. Wzięłam ją na ręce. Kosztowało mnie to pierwszą krew. I od tej pory pamięta, że nie daję jej spokoju, że ją niepokoję. Natomiast kocha przebywać z moją córką Kasią i.… przeszkadzać w lekcjach. Siedzi za jej plecami w klatce i hałasuje. Ale o zmianie lokalizacji nie ma mowy.

Ewa Leniart: pasjami czytam Remigiusza Mroza

Inną pasją wojewody jest zamiłowanie do oglądania filmów.

- Chętnie te chwile spędzam z córką. Szczerze mówiąc, nawet dla niej zmieniłam preferencje, bo z reguły wolałam filmy historyczne, ale teraz oglądam rzeczy, o które bym się nie podejrzewała, np. "Dom z papieru", czy "Teen Wolf" o wampirach. I przyznam szczerze, odpręża mnie to - mówi Ewa Leniart.

Dodaje, że oczywiście bardzo lubi czytać książki. Niezmiennie - kryminały.

- W zasadzie pasjami czytam Remigiusza Mroza. Mam całą kolekcję, a mój ulubiony tytuł to "Zerwa". Ostatnio natomiast zrobiłam sobie taką sentymentalną podróż do nastoletnich lat, odświeżając "Kwiat kalafiora" Małgorzaty Musierowicz, który jest lekturą obowiązkową w klasie córki. A ponieważ dużo rozmawiamy na różne tematy, a ta książka też dotyka społecznych i młodzieżowych spraw, więc z przyjemnością do niej powróciłam. Przypomniałam sobie przy okazji "Jezioro osobliwości" Krystyny Siesickiej. Zachęcam córkę, żeby też zechciała po sięgnąć po tę książkę, choć młode pokolenie czyta już troszeczkę inne rzeczy.

Przyznaje, że jeśli chodzi o domowe wypieki, jej specjalnością są muffinki, które przygotowuje co tydzień. Jasne, biszkoptowe, bez żadnych dodatków. - Czysty biszkopt jest pasjami pochłaniany w moim domu.

A świąteczna, szczególnie ulubiona potrwa to oczywiście żur na białej kiełbasie. Bardzo lubi też jajka faszerowane i chętnie je przygotowuje. Przez wszystkie świąteczne dni zajada się też sałatką jarzynową.

Jak wyglądają u niej święta?

- Zawsze jest tak, że uczestniczymy w rezurekcji, po czym bardzo wcześnie, bo około godziny 8 jemy śniadanie. Zaczynamy naturalnie od podzielenia się jajkiem. Na stole poza żurkiem, jajeczkami i sałatką pojawia się troszeczkę wędliny, obowiązkowo wiejska kiełbasa. Z reguły koło południa przyjeżdża dalsza część rodziny, moje rodzeństwo. I wówczas już wspólnie czekamy na obiad. Nie obywa się wtedy bez mięsa, przy czym tutaj nie ma już preferencji. Bywa różnie. Jak mam mniej czasu, wystarcza prosty schabowy, jak jest troszkę więcej, to zapiekamy schab ze śliwkami.

Sama pani piecze ciasta? - Wypieki typu babka próbuję robić w domu. W tym roku nie wiem, jak to będzie. Być może skorzystam z bardzo dobrej cukierni przy ul. Gałęzowskiego w Rzeszowie i pewnie zrobię tam większe zakupy słodkości. Ale żur ugotuję sama.

Wojewoda kocha sport i podróże

Ewa Leniart kocha też sport.

- Choć z jego uprawianiem teraz jest trochę gorzej. Kiedyś, już się do tego przyznałam, brałam udział w zawodach lekkoatletycznych, przede wszystkim biegając na wytrzymałość, czyli długodystansowo. Miałam całkiem dobre wyniki w przeciwieństwie do sprintu, ale to chyba przez długie nogi. W liceum i na studiach grałam w koszykówkę oraz w siatkówkę, która była moją pasją. Niestety do pierwszej kontuzji, skręcenia kostek i wygięcia kciuków w niewłaściwą stronę przy bloku. Musiałam zaniechać regularnego grania. Zostało mi więc tylko bieganie i jazda na rowerze.

Biega pani? - Przez okres zimowy mniej, ale od wiosny do jesieni tak.

Dodaje jeszcze, że kochają z Kasią podróże po Polsce i Europie i tego im teraz najbardziej brakuje.

- W tamtym roku zdołałyśmy tylko na tydzień pojechać na Mazury, odwiedziłyśmy Giżycko. Mamy jeszcze mnóstwo miejsc, które chcemy zobaczyć. Takim ukochanym kierunkiem są Włochy.

Konrad Fijołek odwiedził ponad 30 państw i ponad 100 miast

Konrad Fijołek też kocha podróżowanie.

- Ostatnio doliczyłem się, że odwiedziłem w Europie i na świecie co najmniej 100 miast i mogę powiedzieć, że naprawdę je znam. Na przykład po Paryżu spokojnie mogę oprowadzać.

Uwielbia m.in. Porto, Lizbonę, Walencję, Barcelonę, Paryż Bordeaux, Berlin, Bielefeld, Kopenhagę, Helsinki, Oslo... Czego jest ciekaw w miastach?

- Zawsze zaczynam od systemu transportowego. Jako turysta oceniam sprawność, jakość. Patrzę na tereny rekreacyjne, szukam pomysłów na marki turystyczne. Patrzę z podziwem, jak z miast znanych właściwie z niczego zrobiono perełki. Dla przykładu, w Walencji, w korycie rzeki urządzono park, postawiono mnóstwo futurystycznych budowli światowej sławy architektów, muzea, centrum nauki, oceanarium. To przyciąga ludzi z całego świata. W Bilbao wybudowano Muzeum Guggenheima, w Bordeaux przepiękne, nowoczesne muzeum winiarstwa. Poszukiwanie inspiracji oraz pomysłów na filozofię miast to mój konik. Mogę opowiadać o tym godzinami.

Ewa Leniart ma małe zoo, a Konrad Fijołek eko gospodarstwo. Tego o nich nie wiecie, czyli kandydaci na prezydenta Rzeszowa od kuchni
Archiwum prywatne Konrada Fijołka

Konrad Fijołek, Wiceprzewodniczący Rady Miasta Rzeszowa dodaje, że odwiedził dotąd ok. 35 państw, a najodleglejsze to Chiny, Wietnam i Stany Zjednoczone.

- Aczkolwiek świat wciąż jest jeszcze przede mną. Dokąd mnie ciągnie? Nie byłem w Singapurze, a dla smart - rzeszowiaka wizyta w jednym z czołowych smart - miast na świecie jest celem numer jeden na liście.

Odskocznią jest praca w ogrodzie

Absolwent Wydziału Socjologii Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Rzeszowie przyznaje, że może to będzie dla wielu zaskoczenie, ale uwielbia pracę w ogrodzie. To dla niego odskocznia od licznych obowiązków. Ma przy domu swoje mini gospodarstwo ekologiczne "żadnej chemii, żadnych nawozów, wszystko zdrowe", w którym uprawia m.in. pomidory, z czego jest już znany w rodzinie. Ma też ogóreczki, papryczki, pyszne brzoskwinie, jabłka, śliwki, czereśnie, maliny, truskawki, nowalijki. Robi przetwory: soki z malin i czarnego bzu, dżemy z truskawek, kisi ogórki...

Jak duże to gospodarstwo? - To zależy, ile mam czasu w danym roku. Jak są wybory i czasu mało, to i gospodarstwo mniejsze - żartuje. - Ale podczas zeszłorocznego lockdownu rozrosło się do 200 krzaków pomidorów i wymagało ogromu pracy.

Pomaga mu żona Magdalena, tato, który przyjeżdża od czasu do czasu, a bakcyla złapał też 11-letni syn Ksawery, który zagospodarował fragment działki.

- Kolejna pasja nie jest jakaś oryginalna dla mężczyzny. Oczywiście to sport. Od dziecka byłem wielkim piłkarzem. Grałem na podwórku w piłkę od rana do wieczora. Jak to chłopcy z mojego rocznika. Trenowałem piłkę nożną.

Na jakiej pozycji grał? - Na obronie, ale zdradzałem talenty "napastnikowskie" - żartuje. - Cudowną przygodą było też pływanie w dwójce kajakarskiej na rzeszowskim zalewie. Mało kto pamięta, ale istniały przed laty profesjonalne sekcje.

Jest wiernym kibicem rozlicznych dyscyplin - od lekkiej atletyki, przez pływanie, piłkę, sporty motorowe. Sam oddaje się bieganiu, gdy tylko ma wolny czas. Uczestniczył w wielu biegach ulicznych.

A maratony? - To dla mnie jeszcze zbyt wysoki level. 5, 10, 20 kilometrów to mój zasięg. Biegam głównie po moim Budziwoju, gdzie mieszkam, ale też w parkach, czasami na stadionie Resovii i oczywiście na ścieżce na Bulwarach nad Wisłokiem. Bardzo mi zależy, aby ją dokończyć, rozbudować.

Po krótkim zastanowieniu się żartuje, że w zasadzie ostatnio to biega całymi dniami..., ale przy wyborach.

Z kolei w przydomowym ogrodzie biega sobie czworonożny pupil, przyjaciel rodziny, czyli biszkoptowy labrador Api, co jest zdrobnieniem od imienia Apollo, jakie dostał ten piesek z rodowodem.

Jak Konrad Fijołek spędza święta wielkanocne?

- Zawsze rodzinnie, wielopokoleniowo i mocno dba o to żona. Jest święconka, są spacery, śmigusy dyngusy. Klasyka. Jeśli chodzi o potrawy to jestem jajożercą. Jem jajka na sto sposobów i w ilościach nieprzyzwoitych. Ciasta też, ale nie mam specjalnych preferencji. Lubię babkę drożdżową i piaskową. Generalnie jestem znany z tego, że na świętach nie odpuszczam żadnej potrawie.

Zwierzęta też potrafią się śmiać

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Hej Nowiny dajcie sobie już spokój z promowaniem tego Fijołka. Tadziu namaścił M. Warchoła na swego następcę i on nim będzie. Chociaż ja jego również nie popieram.

B
Blondynka z Jolką

Rzeczywiście, wampiry są bardzo odprężające. Szczególnie np. po konferencjach prasowych.

Dodaj ogłoszenie