Jak przedszkola w Rzeszowie przygotowują się do otwarcia, czyli pochowane pluszowe misie, szmaciane lale, koce, bajeczki [ZDJĘCIA]

Beata Terczyńska
Krzysztof Kapica
W środę rzeszowskie przedszkola przyjmą tylko te maluchy, których rodzice muszą pracować i nie zapewnią im opieki w domach. Placówki będą działać inaczej niż przed epidemią koronawirusa. Pluszowe i szmaciane zabawki, książeczki, papierowe gry i puzzle, koce, poduszki, dywaniki - to musiało zniknąć, bo trudno byłoby te rzeczy na okrągło dezynfekować.

Pisaliśmy, że Rzeszów zdecydował się na otwarcie żłobków i przedszkoli już od 6 maja, gdyż ze wstępnych ankiet wśród rodziców wynikało, że ok. 25 proc. chce jednak posłać pociechy do przedszkoli i 15 proc. do żłobków.

Do Przedszkola nr 3 przy ul. Krośnieńskiej w Rzeszowie normalnie uczęszcza 220 dzieci. Wstępnie zainteresowanych posłaniem pociech było tu aż 100 rodziców. - Nie wszyscy tak naprawdę muszą skorzystać z tej opieki - zwraca uwagę Anna Szaro, dyrektor "3".

Przygotowania do otwarcia Przedszkola nr 3 w Rzeszowie po pr...

- Sądzę, że zgłosili dziecko, bo chcieli, by już po prostu wyszło z domu.

Dlatego zgłoszenia są weryfikowane, także wg zaleceń Głównego Inspektoratu Sanitarnego. W przedszkolu mają być utworzone 3 grupy po 12 osób.

- Wielu rodziców wyobrażało sobie, że będziemy funkcjonować jak przed epidemią i są zdumieni reżimem sanitarnym - przyznaje. - Musieliśmy przede wszystkim usunąć z sal sprzęty, wyposażenie i zabawki, które nie nadają się do bardzo częstej dezynfekcji, m.in. pluszowe, szmaciane maskotki, dywany, koce. Pozostają zabawki drewniane, plastikowe, gumowe, metalowe, np. klocki, piłki, hula hop.

A jak z kadrą?

- W każdej z sal będzie po 2 opiekunów: nauczyciel i pomoc - mówi. - Ale z kadrą jest kłopot. Część pań jest w wieku 60 plus i wg wytycznych GIS nie powinna pracować z dziećmi. Są osoby, które cierpią na różnego rodzaju dolegliwości niebezpieczne przy COVID-19, więc też nie wrócą, co jest zrozumiałe. Przyjmując dzieci musieliśmy więc wziąć pod uwagę liczbę personelu.

Kuchnia będzie pracowała. Wstęp mają wyłącznie jej pracownicy i muszą zachować między sobą dystans 1,5 m.

- To wielkie pomieszczenie, więc są w stanie zorganizować sobie pracę. Akurat tu reżim sanitarny zawsze był zachowywany. Naczynia były nie tylko myte, ale i wyparzane. Od lat używamy środków do dezynfekcji blatów, stołów, klamek, kontaktów.
Teraz zmieni się tyle, że posiłki będą porcjowane bezpośrednio w kuchni. Zostaną wystawione na wózek i pojadą na sale do dzieci. Te rozsadzone zostaną po 2 przy dużym stoliku, po przeciwległych długich brzegach.

Ale przecież podczas zabawy nie da się zachować odległości?

- Panie będą uczulały, by zabawy były w miarę możliwości bezpieczne, ale nie dajmy się zwariować. Trudno nie bawić się razem.

Przedszkole kupiło termometr bezdotykowy, by na wejściu mierzyć temperaturę. Rodzice do środka nie wejdą. Zatrzymają się w przedsionku, zadzwonią, a wyznaczony pracownik odbierze i zaprowadzi dziecko do sali. Personel nie musi, ale może mieć maseczki. Osoba mająca kontakt z rodzicami będzie miała ubraną. Dzieci skorzystają z placu zabaw. Ale tu też są zmiany. Zostanie on taśmą podzielony na rewiry, żeby grupy się z sobą nie mieszały.

Otwarte przedszkola. Ministerstwo edukacji odpowiada na najc...

Elżbieta Krzyśko, dyrektor Przedszkola nr 11 przy ul. Mazurskiej w Rzeszowie mówi, że w salach zajęć musiały nastąpić gruntowne przemiany.

- W pierwszej kolejności zostały usunięte i zabezpieczone wszystkie zabawki tekstylne i pluszaki. Na górne półki przenieśliśmy książeczki, bajeczki i puzzle. Tak, aby dzieci nie sięgnęły po nie. Nie chcieliśmy ich wynosić, żeby nie ogołocić tych sal tak w zupełności, by nie było wrażenia pustostanu, ale przyjaznego pomieszczenia. Zwinięty został dywan. Pochowane ręczniki, a zastąpione papierowymi. Troszkę przemeblowaliśmy sale tworząc takie kąciki dydaktyczne, miejsca zainteresowań. By dzieci pojedynczo mogły się tam bawić.

Do "11" uczęszcza 200 dzieci, a teraz chęć wysłania pociech wyraziło 28 rodziców. Ale nie wszystkie maluchy mają tu trafić od razu 6 maja.

- W środę mamy mieć trójkę, kolejna dwójka przyjdzie w czwartek, kilkoro w poniedziałek, kolejne od 18 maja - mówi dyrektor.

Posiłki będą przygotowywane na miejscu. Rodzice do przedszkola mogą wejść, ale nie wszyscy na raz. - Powierzchnia szatni pozwala na to, by jednocześnie mogło tu przebywać dwoje rodziców i pracownik przedszkola. Dlatego określimy konkretne godziny przyprowadzania i odbierania pociech, by nie kumulować osób przed przedszkolem.

Elżbieta Krzyśko dodaje, że zmieni się też organizacja pracy. Powstaną nowe, dopasowane pod względem wiekowym grupy - Chcemy też, by rodzeństwo było razem, by łatwiej było dzieciom pokonać ten niepokój inności, który zresztą jest w nas wszystkich.

Na placu zabaw poszczególne oddziały będą miały wyznaczone godziny korzystania. Tak, żeby nie mijały się też w szatni. - Jeśli chodzi o kadrę, kilka osób podjęło decyzje, że ze względu na wiek, bądź stan zdrowia nie podejmą pracy od 6 maja. Mogą wtedy wykorzystać urlop, czy skorzystać z zasiłku opiekuńczego na dzieci do 8. roku życia.

Przypomnijmy. Krosno, Mielec i Przemyśl 11 maja otwierają żłobki i przedszkola, Łańcut i Stalowa Wola - najwcześniej 18. Tarnobrzeg jeszcze nie ustalił daty.


ZOBACZ: Jakub Ginalski - Gagat, maturzysta ze Stalowej Woli: Apelowaliśmy do ministra edukacji, by ogłosił choć wstępne terminy matur [WIDEO]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie