Janusz Majka był człowiekiem, który zarażał uśmiechem. Pogrzeb rzeszowskiego dziennikarza odbędzie się w sobotę

Bartosz Gubernat
Bartosz Gubernat
Janusz Majka był miłośnikiem motoryzacji. Na zdjęciu podczas nagrania odcinka "Legend PRL-u" TVN Turbo w maju 2010 roku. Paweł Hoffman
Aż trudno uwierzyć, że jego charakterystyczny, ciepły i pełen entuzjazmu głos nie przywita już słuchaczy porannego Kalejdoskopu. W wieku 64 lat niepodziewanie zmarł redaktor Janusz Majka, wieloletni pracownik, ikona rzeszowskiej rozgłośni Polskiego Radia.

„Są wiadomości, które nie powinny do nas docierać. Nigdy! Ta do takich należy… zmarł red. Janusz Majka, znakomity dziennikarz Radia Rzeszów. Radia, które kochał nad życie. Dla mnie zawsze był i będzie Januszek… od czasów studenckich łączyły nas wspólne pasje: dziennikarstwo a później rodzinne wyprawy do Krynicy, na Mazury, poznawanie świata i motoryzacja. Tyle razem wspaniałych chwil zdążyliśmy przeżyć: przejechać tysiące kilometrów za kółkiem, dolecieć samolotami do najodleglejszych zakątków świata, pożeglować po Bałtyku i przygotować dziesiątki Magazynów Motoryzacyjnych „Koło” dla telewizji. Jak to wszystko można zamknąć straszną klamrą śmierci Januszka!!! Pewnie kiedyś, w tym lepszym świecie po drugiej stronie, wybierzemy się razem do Paryża i będziemy wspominali nasze wspólne, cudowne ziemskie wyprawy”.

Takim poruszającym wpisem redaktora Majkę pożegnał w mediach społecznościowych Janusz Pawlak, wieloletni dziennikarz i redaktor naczelny Nowin.

Od 40 lat w Radiu Rzeszów

Janusz Majka w Radiu Rzeszów pracował od sierpnia 1981 roku. Zarówno jako reporter, jak i kierownik redakcji magazynów informacyjnych. Prowadził poranny Kalejdoskop, a także Puls Dnia. Z Radiem Biwak umilał słuchaczom wakacyjne chwile. Fani motoryzacji znają go z magazynu „Na popych”, w którym przez kilka lat z informacjami z giełdy samochodowej gościły także Nowiny.

Był jednym z ulubionych sprawozdawców z meczów żużlowych Stali Rzeszów, z którą jeździł w najodleglejsze zakątki Polski. Relacjonował zawody żużlowego Grand Prix z całej Europy. To za sprawą jego głosu słuchacze Radia Rzeszów byli blisko pielgrzymek do ojczyzny papieża Jana Pawła II. Przygotował wiele audycji poświęconych papieżowi Polakowi, uczestniczył także w jego pogrzebie w Rzymie.

- To nie tak powinno wyglądać, że starsi koledzy żegnają młodszego. Przyjmowałem Janusza do pracy w 1981 roku. W sierpniu minęłoby 40 lat w radiu, niestety, nie doczekał tego momentu. Ludzi można podzielić na dwie grupy: mających zawód, pracę, ale i takich, którzy mają pasję, dla których pasja jest pracą, a praca pasją. Taki był Janusz

– wspomina zmarłego kolegę Andrzej Dańczyszyn, dziennikarz Radia Rzeszów.

- Kiedy dotarła do mnie wiadomość, że Janusz nie żyje, nie mogłam zrozumieć, jak to? Przecież jeszcze nie tak dawno słyszałam, jak prowadził audycje. Przepracowaliśmy razem kilkadziesiąt lat. Zawsze był uśmiechnięty, radosny, serdeczny. Zawsze miał dobre słowo dla drugiego człowieka. Lubiłam, kiedy prowadził poranne audycje, wyczuwało się w jego głosie sympatię, ciepło i zrozumienie dla słuchacza. Wprowadzał radość w każdą rozmowę. Nie mogę się pogodzić, że już nigdy nie usiądzie przy mikrofonie. Drogi Januszu, odszedłeś od nas, ale w moim sercu pozostaniesz na zawsze – mówi Maria Wisz, wieloletnia dziennikarka Radia Rzeszów.

- Był z nami przy rajdach, prowadził ich starty, mety, prezentacje zawodników, był z nami cały czas. To był nasz przyjaciel, całemu środowisku będzie go bardzo brakowało, wszyscy jesteśmy w szoku – mówi Zdzisław Grzyb, prezes PZM w Rzeszowie.

Oczarowany głosem Janusza Majki

W Autobmobilklubie Rzeszowskim redaktora Majkę wspominają równie ciepło. Paweł Hoffman, propagator i miłośnik zabytkowej motoryzacji wspomina, że z głosem Janusza Majki był oczarowany już jako dziecko.

- Słuchałem wówczas jego audycji „Na popych”, która zaczynała się od charakterystycznego dźwięku uruchamiania silnika „malucha”. Jak się później dowiedziałem, był to maluch pana Janusza. Bliższą znajomość nawiązaliśmy, kiedy chciał sprzedać w dobre ręce syrenę 103, samochód jego taty Eugeniusza, którym jeździł już jako nastolatek. Było mi bardzo miło, że to o mnie pomyślał, szukając odpowiedniego właściciela dla tego pojazdu – mówi Paweł Hoffman, który syrenę ma do dzisiaj.

– Niesamowite jest to, że w niedzielę robiłem sesję zdjęciową syreny w zimowej scenerii. Coś mi podpowiadało, że muszę zrobić zdjęcia tego dnia. Wówczas dotarła do mnie wiadomość o śmierci pana Majki

– mówi Paweł Hoffman.

Janusz Majka zmarł nagle w niedzielę w szpitalu w Rzeszowie. Miał 64 lata. Jego pogrzeb odbędzie się w sobotę o godzinie 10.30 na cmentarzu Wilkowyja. Panie Januszu, będzie nam Pana bardzo brakowało!

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie