Jestem mamą dla moich wnuków

Roman Kijanka
Zofia Lois codziennie przychodzi z wnukami na grób córki. Wczoraj była tam z Beatą. Wierzą, że sąd nie rozdzieli ich rodziny.
Zofia Lois codziennie przychodzi z wnukami na grób córki. Wczoraj była tam z Beatą. Wierzą, że sąd nie rozdzieli ich rodziny. ROMAN KIJANKA
Dziś pierwsza rozprawa w sądzie. Babcia chce sześciorgu swoich wnucząt stworzyć rodzinę zastępczą.

Ich matka zmarła od obrażeń odniesionych w pożarze domu. Ojciec dawno odszedł.

Beata, Agnieszka, Kasia, Rafał, Arek, Gosia. Kilka tygodni temu pochowali ukochana mamę. Ojca nie ma przy nich od dawna. Rodzice rozwiedli się. Po śmierci mamy odwiedził ich może dwa razy.

To są moje dzieci

Beata jest już pełnoletnia, ale sama nie da rady opiekować się rodzeństwem (od 9 do 17 lat). Ich babcia Zofia Lois ( 63 l.) zostawiła swój dom i zamieszkała z dziećmi swojej zmarłej córki. Chce im stworzyć rodzinę zastępczą.

- To są też moje dzieci. Nie pozwolę ich rozdzielić, oddać w obce ręce - szlocha kobieta.

Dziś w jarosławskim sądzie pierwsza rozprawa.

- Sąd będzie brał pod uwagę to, czy babcia jest zdrowa, zaradna i będzie w stanie wychować dzieci i wprowadzić je w dorosłe życie - mówi Mariola Gawłowska, sędzia sądu rodzinnego w Jaśle.

Żeby Zofia Lois dostała prawo do wychowywania dzieci, ich ojciec musi mieć co najmniej ograniczoną władzę rodzicielską.

- Chcemy tu mieszkać. Wszyscy razem. Tu gdzie żyliśmy z mamą - ociera łzy Beata. Dziewczyna nie wyobraża sobie, żeby ona i jej rodzeństwo mogli zamieszkać z ojcem lub u obcych ludzi.

POMÓŻ SIEROTOM

POMÓŻ SIEROTOM

Stworzono specjalne w Banku Spółdzielczym w Chłopiceach, pod nr 56 9091 0009 2002 2000 1658 0002, można wpłacać pieniądze dla rodziny Szalów.

Paliła się jak pochodnia

Już dość się nacierpieli. Czwórka najmłodszych wypoczywa teraz na bezpłatnej kolonii. Muszą zapomnieć o tym co się stało.

Był 20 maja. Dzień Komunii św. Najmłodszej córki Ewy Szal (37 l.) - Gosi. Kobieta piekła w piecyku elektrycznym mięso na przyjęcie. Nagle zaczęło z niego iskrzyć, wrzący tłuszcz wybuchł prosto na Ewę. Kobieta zapaliła się jak pochodnia. Wybiegła na podwórko.

Tam pomogli jej sąsiedzi. To oni ze strażakami gasili pożar w domu. Oni zaprowadzili Gosię do kościoła. Ewa zmarła po kilku tygodniach walki o życie w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Poparzony, 12-letni Rafał wyszedł ze szpitala w dniu pogrzebu matki.

Mieszkańcy Czelatyc nie opuścili rodziny Szalów. Pomogła gmina i kościół.

- Mają bardzo uczynnych sąsiadów. Oni pierwsi ruszyli z pomocą. Za nimi poszła reszta - mówi Bożena Gmyrek, wójt Rokietnicy.

- Najtrudniejsze jest stworzenie ciepła rodzinnego. Takiego, jakie daje pełna rodzina. Najważniejsze, by byli razem - mówi ks. Kazimierz Lewczak, dziekan z Rokietnicy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie