Kolonie w Polsce na topie, bo nie trzeba testów na COVID-19. Rodzice korzystają też z Bonu Turystycznego

Beata Terczyńska
Beata Terczyńska
Ilustracja/Adam Wojnar Polska Press
Zainteresowanie rodziców letnim wypoczynkiem dla dzieci jest bardzo duże - obserwują organizatorzy. Zwłaszcza wakacjami w kraju, bo nie trzeba wykonywać testów na Covid - 19 i rodzice wykorzystują też Polski Bon Turystyczny.

Wkrótce uczniowie wyjadą na kolonie i obozy, ale organizatorzy wypoczynku muszą przestrzegać obostrzeń sanitarnych ustalonych przez ministerstwa: zdrowia oraz edukacji i nauki, a także Główny Inspektorat Sanitarny. - Są one trochę łagodniejsze, niż przed rokiem, np. liczba opiekunów przypadająca na dzieci wróciła do poziomu z 2019 r. - obserwuje Anna Mroczka, doradca ds. turystyki w rzeszowskim Biurze Podróży Guliver, od lat organizującym letni wypoczynek dla dzieci i młodzieży. - Nacisk jest powierzchnię przypadająca na jedno dziecko w pokoju.

To co najmniej 3,5 m kw., ale dla hoteli to żaden problem, bo już wcześniej miały takie standardy. Doradca dodaje, że u nich zanim koloniści wsiądą do autokarów, w których są zamontowane specjalne filtry, zostanie im zmierzona temperatura. Dostępne będą płyny dezynfekcyjne, podobnie jak w hotelach, w których obsługa ma też odkażać pomieszczenia wspólne i stołówki.

- Jeśli chodzi o kolonie zagraniczne musimy wziąć pod uwagę przepisy wjazdowe danego kraju, np. czy są wymagane testy, jakiego rodzaju, co z zaszczepionymi, czy będą paszporty covidowe i kwarantanna po powrocie. Zabierając dzieci do Bułgarii już wiemy, że kraje tranzytowe jak Słowacja, Węgry czy Rumunia wyznaczyły korytarze na transport grup turystycznych, z miejscami na toaletę. Będziemy się starali stawać tam, gdzie jest mniej ludzi, by ograniczyć kontakt.

Zwraca uwagę, że właśnie testy na koronawirusa sprawiły, że boom przeżywa oferta krajowa. - Przyczynił się też do tego Polski Bon Turystyczny, z którego rodzice bardzo chętnie korzystają opłacając kolonie. Z zagranicznych propozycji, sprzedaje się też Bułgaria. Ze względu na to, że czas przejazdu jest na tyle krótki, iż można zrobić szybki test antygenowy, ważny 48 godzin. Dalsze kierunki, jak Grecja, Hiszpania, wiążą się z tym, że najpewniej wymagany będzie test PCR.

Rodzice muszą poświadczyć, że dziecko jest zdrowe

Wysyłając pociechę na kolonię, opiekunowie muszą podpisać oświadczenie, że jest ono zdrowe, nie miało do 10 dni wstecz kontaktu z osobą zakażoną koronawirusem lub przebywającą w izolacji. Organizatorzy półkolonii także muszą przestrzegać rygorów sanitarnych.

Ośrodki wczasowe, dokąd pojadą dzieci i młodzież, powinny być przeznaczone tylko dla nich lub mieć wyodrębnioną strefę. Musi być stworzona izolatka na wypadek, gdy dziecko zachoruje. Tu konieczna jest stała obecność lub możliwość natychmiastowej interwencji pielęgniarki, ratownika lub lekarza. W wytycznych jest też mowa, że rodzice mają niezwłocznie (do 12 godz.) odebrać pociechę w przypadku wystąpienia u niej niepokojących objawów, jak gorączka, kaszel, katar, duszności, biegunka, wymioty lub wysypka.

Oczywiście ważny jest dystans, noszenie maseczek tam, gdzie wciąż istnieje obowiązek. Rekomendowane jest wydawanie posiłków na zmiany, a po każdej grupie czyszczenie blatów stołów i poręczy krzeseł. Ponadto - ograniczenie odwiedzin.

Kolonie podrożały?

- Troszkę, ale nie jest to drastyczny skok. Mniej więcej o 50 - 100 zł - podaje Anna Mroczka z Gulivera. - Hotele, z którymi współpracujemy, raczej starały się nie podnosić cen, by zachęcić do przyjazdów. Jeśli rosną, to koszty atrakcji na miejscu, więc rodzice odczują to po kieszonkowym, które nie jest obowiązkowe, ale zwyczajowe. Wiem, że w Międzyzdrojach za gofra z bitą śmietaną trzeba zapłacić 17 zł. Podejrzewam, że w górę pójdą ceny lodów i innych kuszących rzeczy.

11-dniowa kolonia we Władysławowie kosztuje 1620 zł, w Mrzeżynie 1699. - Zainteresowanie jest duże. Rodzice chcą, by dzieci w końcu spotkały się z rówieśnikami, zintegrowały, oderwały od komputerów, cieszyły latem.

Dla najmłodszych alternatywą są półkolonie organizowane przez domy kultury lub akademie sportowe. W Rzeszowskim Domu Kultury są one dla dzieci klas 1-4, w 7 turnusach. Są opcje 9,5-godzinne z wyżywieniem (350 zł, taniej z kartą rodziny wielodzietnej) albo 7-godzinne bez (180 zł). I tu ważne są obostrzenia. - Na zajęcia będą przyjmowane tylko dzieci zdrowe - wymienia Daniel Czarnota z RDK. - Do grup przyporządkowani zostaną ci sami wychowawcy. Sale będą wietrzone co godzinę. Każdy wchodzący do RDK musi mieć maseczkę.

Także rzeszowski MDK przedstawił już ofertę. Na stronie podaje zasady np., w budynku mogą jednocześnie przebywać 4 grupy 8 - osobowe, pracujące w osobnych salach.

Rodzic wybierający wypoczynek powinien zwrócić uwagę, czy figuruje on w bazie: wypoczynek.men.gov.pl. Bo to gwarancja, że nie jest dziki, lecz spełnia wymogi bezpieczeństwa. Z danych Podkarpackiego Kuratorium Oświaty wynika, że dotąd zarejestrowanych zostało 116 form wypoczynku, choć będzie ich znacznie więcej. Na półkolonie zgłoszono 797 dzieci, a na kolonie i obozy - 1526.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie