Pozytywnie zakończyły się „badania typu” armatohaubicy krab, ale Huta Stalowa Wola nadal czeka na zamówienia z Ministerstwa Obrony.

 

 

Ciężka armatohaubica krab zmontowana w Hucie Stalowa Wola dostała skrzydeł! Tak górnolotnie można powiedzieć o zakończeniu z powodzeniem tak zwanych „badań typu”, poprzedzających produkcję seryjną.

Przyjęli dokument

Przed tygodniem specjaliści z Inspektoratu Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej zjawili się w Hucie Stalowa Wola i zatwierdzili podpisem dokumentację zakończonych badań kraba. Prezes zarządu Huty Stalowa Wola Antoni Rusinek poinformował, że nowa broń dla naszego wojska, z podwoziem koreańskiej firmy Samsung Techwin, przeszła testy i jest gotowa do produkcji seryjnej.

Widmo porażki

W trakcie trwającego dwadzieścia lat projektu kilka razy pojawiało się nad nim widmo porażki. To historyczny moment, kończący gehennę związaną z krabem. Teraz rozpocznie się faza wdrożeniowo-produkcyjna kraba. A to nareszcie oznacza robotę dla ludzi w unowocześnionych halach.

Szczęściu pomogło tupnięcie nogą przez związkowców, którzy gotowi byli zastrajkować w Warszawie, kiedy Inspektorat Uzbrojenia mnożył zastrzeżenia do armaty, a Hucie coraz bardziej zaczęło brakować pieniędzy na utrzymanie ludzi i produkcji. Pomogło, rząd nacisnął na urzędników i formalności zostały załatwione.

Ruszenie z produkcją kraba daje także nadzieje na opłacany eksport armaty. W grę wchodziłaby także w przyszłości produkcja spolonizowanych podwozi na koreańskiej licencji dla Norwegii, jeśli Norwegowie zdecydują się na kupno od Koreańczyków haubic K9.

Fatalna historia

Historia produkcji kraba ma 20 lat. Ledwie podpisano z Brytyjczykami umowę na wykorzystanie armaty posadowionej na polskim podwoziu z Bumaru Łabędy, prace zostały wstrzymane, kiedy wybuchła afera korupcyjna. Przeleciało kilka lat, zanim okazało się, że afera z krabem nie ma nic wspólnego. Kolejny problem wiązał się z pękającymi podwoziami wyprodukowanymi przez Łabędy i przegrzewającym się silnikiem. Program miał już kilkuletnie opóźnienie i Hucie groziły rujnujące kary.

Podwozia z Korei

Przy histerycznym krzyku związkowców z Łabęd, Huta otrzymała od Ministerstwa Obrony zgodę na kupno podwozi od Koreańczyków. Wtedy badania poszły piorunem, a wyniki, jakie na nowym nośniku osiągał krab były rewelacyjne.

Do końca kwietnia dwa kraby na nowym podwoziu trafią do 11 Mazurskiego Pułku Artylerii w Węgorzewie, wskazanym jako użytkownik pierwszego 24-działowego dywizjonu regina.

Kolejne dostawy

W kolejnych miesiącach wojsko zacznie odbierać dostawy kolejnych armatohaubic z Huty Stalowa Wola. Część sprzętu logistycznego, między innymi wozy amunicyjne oraz dowódcze i dowódczo-sztabowe, 11 pułk otrzymał wcześniej.

Kraby przekazane artylerzystom przejdą teraz na poligonie badania eksploatacyjno-wojskowe. Potrwają do września. Wówczas dopiero Ministerstwo Obrony chce negocjować kontrakt na dostawy krabów dla wojska. Prezes Huty Stalowa Wola Antoni Rusinek jest temu przeciwny. Chciałby negocjować warunki dostaw już teraz. Prezes zapowiedział skierowanie do Ministerstwa Obrony zaproszenia do podjęcia negocjacji. - Huta jest gotowa podjąć się realizacji programu w pełnym wymiarze natychmiast - zapewnia prezes.

Szybkie zamówienie

Problem bowiem w tym, że warunkiem szybkiego przekazanie hucie dokumentacji konstrukcyjno-technologicznej na produkcję podwozia na koreańskiej licencji jest złożenie przez Ministerstwo Obrony zamówienia na pozostałe cztery dywizjony Regina, w skład których wchodzi krab. Nawet zamówienie wstępne - a takie może być złożone, zanim strony uzgodnią wszystkie detale umowy, na przykład ceny i harmonogramu dostaw krabów dla Wojska Polskiego, już umożliwia uruchomienie transferu dokumentacji podwozi do huty.