Marcin Warchoł przebiegł w rok 500 km. Waldemar Kotula zwiedził całą Europę. Kandydaci na prezydenta Rzeszowa od ludzkiej strony

Marcin Piecyk
Marcin Piecyk
Beata Terczyńska
Beata Terczyńska
Marcin Warchoł (po lewej) uwielbia biegać i jest bardzo rodzinnym człowiekiem. Waldemar Kotula (po prawej) jest zapalonym podróżnikiem i również kocha spędzać czas z rodziną. Co jeszcze wiemy o prywatnym życiu kandydatów na prezydenta Rzeszowa? Archiwum prywatne kandydatów
Wybory na prezydenta Rzeszowa to gorący temat. Kandydaci ciągle ścigają się w obietnicach wyborczych. My z kolei postanowiliśmy, że pokażemy ich od tej "ludzkiej strony". Okazuje się, że Marcin Warchoł uwielbia uczyć się nowych języków, a w rok przebiegł 500 km. Waldemar Kotula to zapalony podróżnik, który zwiedził całą Europę i Afrykę północną. Co jeszcze dowiadujemy się o kandydatach na prezydenta Rzeszowa?

Popisowym daniem Marcina Warchoła jest spaghetti z intensywnym, wyrazistym, mocnym sosem pomidorowym. Oczywiście według włoskiej receptury, al dente. Tę umiejętność przywiózł ze słonecznej Italii, gdzie jakiś czas mieszkał. W Udine, Rzymie i Padwie.

Słyszeliśmy, że pan wiceminister sprawiedliwości to poliglota?

- Czy jestem poliglotą? Po prostu lubię języki obce. Przez nie poznaje się kulturę, ducha kraju. Nauczyłem się włoskiego, gdy jako student jeździłem do pracy w pola pod Neapol, a później pod Weronę na zbór jabłek. Po to, żeby mnie Włosi nie kantowali, - śmieje się. - Potrzeba matką wynalazków. Niemiecki był mi potrzebny do doktoratu, do habilitacji. Angielski cały czas się przewijał, natomiast moim ostatnim "wynalazkiem" jest francuski. Uczę się go od niedawna.

Jest fanem francuskiego piłkarza Antoine Griezmanna. To także idol jego 4,5-letniego syna. - Nie wymienia Messiego, czy Ronaldo, tylko Griezmanna, czym zaskakuje ludzi.

Ma pan łatwość przyswajania obcych słówek?

- Powiedzmy, że jest to raczej skrupulatna robota. Często podróżując samochodem na trasie Warszawa - Rzeszów słucham sobie podcastów w różnych językach. W oryginale staram się też słuchać komentatorów meczów. Dla przyjemności i relaksu.
Jak absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, doktor habilitowany nauk prawnych, spędza wolny czas? - Muszę przyznać, że mało go jest, ale staram się organizować coś rodzinnie. Wyjeżdżamy na wycieczki rowerowe. Dlatego ścieżki rowerowe są dla mnie absolutnie ważne. Mamy ich dużo w Rzeszowie, ale chcę, żeby było jeszcze więcej. Uwielbiamy spacery po lesie. Z synem kopiemy w piłkę.

Marcin Warchoł, kandydat na prezydenta Rzeszowa. Włochy to dla niego raj na ziemi

A wycieczki?

- Małe dzieci troszkę nas w tym zablokowały, a później COVID. Miło wspominam na przykład ostatni wyjazd do Grado we Włoszech. To dla mnie taki raj na ziemi. Mieścina na północy kraju w regionie Friuli - Wenecja Julijska, 12 godzin samochodem z Rzeszowa. Wakacje ubiegłego roku spędzaliśmy nad morzem i w Bieszczadach.

Jest chwila na dobrą książkę?

- W ostatnim czasie lubię czytać, jak tworzone były firmy. Dowiedziałem się, jak wymyślono Netflixa, dzięki lekturze "Netflix. To się nigdy nie uda". Bardzo fajna książka. Przeczytałem też, jak Steve Jobs budował imperium Apple. Sięgam też po rzeczy dotyczące piłki nożnej. Za mną m.in. "Johan Cruyff. Autobiografia", a obecnie wgłębiam się w opowieść "W grze" Małgorzaty Domagalik - o Jerzym Brzęczku. Muszę przyznać, że czytam kilka książek naraz, a nie pojedynczo od deski do deski. Głównie w nocy, kiedy nie mogę zasnąć, a w kampanii spać nie mogę. Żeby nie budzić zapalonym światłem dzieci, przekonałem się do czytników.

Marcin Warchoł przebiegł w rok 500 km. Waldemar Kotula zwiedził całą Europę. Kandydaci na prezydenta Rzeszowa od ludzkiej strony
Archiwum prywatne kandydatów

500 km w rok, czyli jakie sporty lubi uprawiać Marcin Warchoł

Marcin Warchoł to kolejny kandydat na prezydenta Rzeszowa, który biega.

- W 2020 roku moim wyzwaniem było, by przebiec pół tysiąca kilometrów i to się udało. Niestety skasowali aplikację Endomondo, nad czym ubolewam. Teraz korzystam z innej, ale nie tak dobrej. Dlaczego biegam? Bo to mnie odstresowuje. Ktoś powiedział i miał rację, że bieganie to stan wyciszenia. I najbardziej demokratyczny sport, bo każdy może go uprawiać, wystarczą buty, chęci i można lecieć, gdzie się chce. Kiedyś grałem też w piłkę, ale do tego trzeba drużyny, a nigdy nie ma czasu, by się zebrać. Każdy ma rodziny, pracę, obowiązki.

A jaka muzyka panu w duszy gra?

- Biegając słucham grupy Metallica. To mnie dobrze nastraja. Lubię ten zespół. Czarny Album jest najlepszy. To mi zostało jeszcze z nastoletnich lat.

Mówi, że zwierzaków nie ma, bo w mieszkaniu w bloku przy trójce małych dzieci byłoby ciężko. Kornelia ma 6 lat, Ksawery 4,5 a Klara - 1,5 roczku. To przypadek, że wszystkie imiona dzieciaków rozpoczynają się na literę K?

- Nie. Żona tak chciała, ale mi pozwoliła wymyślić drugie. Kornelia dostała imię Michalina, Klara - Zofia, a Ksawery - Franciszek - śmieje się.

Z żoną Joanną, z którą poznali się w rzeszowskim Czarnym Kocie - w połowie drogi, bo ona pochodzi z Przemyśla, a on z Niska - od 2,5 roku mieszkają w Rzeszowie. - Chwalimy sobie, bo to miasto czyste, bezpieczne, spokojne, oferujące dużo zajęć dla dzieci i szkoły na dobrym poziomie. Jesteśmy też bliżej dziadków, u których spędzimy święta. Już czekam na pyszny żurek.

Waldemar Kotula, kandydat na prezydenta Rzeszowa. Zwiedził całą Europę i część Afryki

Waldemar Kotula, rzeszowski radny, z wykształcenia informatyk, prowadzi dwie firmy z branży IT. Jest prywatnie ogromnym wielbicielem podróży. Jak sam mówi, zwiedził praktycznie całą Europę oraz północną Afrykę.

- Jak tylko był weekend majowy czy wolne dni, to podróżowaliśmy z żoną. Zwiedziliśmy praktycznie wszystko w Europie, od Maroka, przez Hiszpanię, Portugalię, Anglię, państwa Wyszehradzkie. Najczęściej jeździmy z żoną do Lwowa. Bardzo lubimy to miasto, przed pandemią bywaliśmy tam po kilka razy w roku

– opowiada Waldemar Kotula.

Dodaje, że podróże nie są dla niego jedynie formą wypoczynku, ale zaspokajają jego ciekawość świata.

Marcin Warchoł przebiegł w rok 500 km. Waldemar Kotula zwiedził całą Europę. Kandydaci na prezydenta Rzeszowa od ludzkiej strony
Archiwum prywatne kandydatów

- Zajawka zaczęła się już w liceum, a potem, w czasie studiów, jak już poznałem żonę, mieliśmy paczkę, z którą regularnie podróżowaliśmy. Już od pierwszego roku jeździliśmy na wakacje do pracy. Czy to Holandia, czy Anglia, pracę łączyliśmy ze zwiedzaniem. Każdy wolny czas wykorzystywaliśmy, aby coś zobaczyć, gdzieś pojechać – opisuje.

Kotula ma trójkę dzieci i opowiada, że kiedy urodzili mu się najmłodsi chłopcy, zagraniczne podróże musiały zejść niestety na drugi plan.

- Od tego czasu jeździliśmy już raczej po Polsce: Zakopane, Bieszczady, te tereny. Jak dzieciaki podrosną, pewnie wrócimy do większych wypraw – mówi Waldemar Kotula.

Siłownia, basen, sauna, czyli jakie aktywności lubi kandydat na prezydenta Rzeszowa Waldemar Kotula?

A czy kandydat na prezydenta Rzeszowa uprawia jakiś sport? Okazuje się że tak. Jest człowiekiem aktywnym, jednak pandemia nieco pokrzyżowała jego plany.

- Regularnie chodziłem na siłownię przed pandemią. Myślałem, żeby przez zimę pobiegać, ale nie zmotywowałem się. Jednak kiedy już się na dobre ociepli, zamierzam wrócić do tego, bo pewnie siłownie się prędko nie otworzą, a trochę się człowiek zaokrągla siedząc tylko w domu

– żartuje Kotula.

Jak radny spędza czas z rodziną? Wieczorami lubi usiąść z żoną na kanapie i obejrzeć coś na Netfliksie. Jednak kiedy poświęca czas dzieciom, to przede wszystkim na świeżym powietrzu.

- Obwieźliśmy dzieciaki już po wszystkich możliwych placach zabaw. Jeździmy też do teściów, mają domek poza Rzeszowem. Dla dzieci to coś fajnego, że mogą sobie pobiegać po polu. Dziadek zrobił im domek na drzewie, mają swoją bazę ze zjeżdżalnią i huśtawkę. Poznają trochę inne życie niż w mieście, latem mogą sobie pozrywać świeże owoce – wymienia Waldemar Kotula.

Poza służbą radnego, działa w branży IT. Jego praca nie należy do „najlżejszych”, więc musi mieć jakiś sposób, na rozładowanie stresu. Jak mówi, w domu „nie da się wytrzymać na dłuższą metę”, więc relaks czerpie z aktywności fizycznej. Przed obostrzeniami chodził regularnie na basen, odwiedzał też saunę. Sama branża informatyczna również leży w kręgu jego zainteresowań. Opisuje, że bakcyla złapał podczas studiów w Portugalii.

A w jaki sposób Waldemar Kotula spędza święta Wielkanocne?

- Zawsze spędzaliśmy je i u moich rodziców i u rodziców żony. Nie wiem jak będzie w tym roku, ale do tej pory tak właśnie było

– mówi.

A po którą potrawę z wielkanocnego stołu sięga najchętniej?

- Chyba żurek. W kwestii wielkanocnych potraw, zawsze korzystaliśmy z gościnności teściów lub moich rodziców. Pewnie jak dzieci podrosną, my przejmiemy te obowiązki związane z przyrządzaniem potraw.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
6 kwietnia, 02:41, Blondynka z Jolką:

A słuchajcie o co chodzi z tymi włochami, bo ja nie znam sprawy, a podobno że pan Warchoł to się doktoryzował w jakiejś katanie, tak?!

W kaftanie bezpieczeństwa nie w Katanie

B
Blondynka z Jolką

A słuchajcie o co chodzi z tymi włochami, bo ja nie znam sprawy, a podobno że pan Warchoł to się doktoryzował w jakiejś katanie, tak?!

m
mALCOLM

Wyścig szczurów trwa... aby do koryta, aby się nachlać. Żenada.

G
Gość

Lubię kiedy biega Ja w tym czasie biegne do jego lochy i ją kryje

C
Chron nas

Tylko nikt od 0.

B
Bolek

500 km w rok ...?śmieszny wynik dziennie 1.5 km żenada....może napisze ile zżarł schabowych...wyjdzie lepsza cyfra

X
Xyz

A Zdzisiu pod sklepem obala 0,5 lytra w 3 sekundy

Dodaj ogłoszenie