Marek Kamiński pozwał Józefa Smacznego. Sprawę dwóch radnych z powiatu mieleckiego rozstrzygnie sąd

mar
Krzysztof Kapica
Marek Kamiński pozwał Józefa Smacznego. Obaj są radnymi powiatu mieleckiego. Pierwsza rozprawa odbędzie się 27 lutego przed Sądem Rejonowym w Mielcu

- Sprawa toczy się z prywatnego aktu oskarżenia - mówi Marek Nowak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. - Podczas posiedzenia pojednawczego, które odbyło się 18 stycznia, panowie nie doszli do porozumienia i nie zawarli ugody - dodaje.

Marek Kamiński ma do Józefa Smacznego pretensje o to, że ten na jednej z sesji rady powiatu, upublicznił jego wizytę w szpitalu i zarzucił mu, że wymusił na lekarzu transport karetką do Rzeszowa na ostry dyżur okulistyczny.

Radny kontra radny

Przypomnijmy. Marek Kamiński, wiceprzewodniczący rady powiatu 23 sierpnia, pojawił się w mieleckim szpitalu z bolącym okiem. Lekarz nie mógł mu pomóc. Ani SOR ani pogotowie nie mają na dyżurze okulisty. Radny, jak twierdzi Józef Smaczny, wykorzystał swoją pozycję w powiecie i zażądał, by zawieziono go karetką na dyżur okulistyczny do Rzeszowa. Mało tego, wymusił to zastraszając pracowników SOR.

Inaczej przebieg wydarzeń przedstawiał nam we wrześniu Marek Kamiński. Jego zdaniem zachowywał się stanowczo, ale spokojnie.

- Czy żądanie by potraktowano mnie po ludzku, to jest nadużycie? - pytał retorycznie i sam sobie odpowiadał. - Nie jest. Owszem zażądałem, by mnie ratowano na SOR, bo to jest ich obowiązek i praca. I każdy pacjent powinien żądać, by jego prawa były przestrzegane.

Gdy okazało się, że dyrektor szpitala zażądał od lekarza, który wystawił zlecenie na transport karetką Kamińskiego do Rzeszowa, zwrotu pieniędzy za wykonanie tej usługi. Radny stwierdził, że odda mu pieniądze, jeśli będzie taka potrzeba.

WIĘCEJ: Marek Kamiński, radny z Mielca: oddam lekarzowi pieniądze za karetkę

Nie doszli do porozumienia

- Nie doszliśmy do porozumienia, bo nie mam za co przepraszać - mówi Józef Smaczny. - Na sesji poprosiłem zarząd powiatu o wyjaśnienie i zajęcie się tematem zachowania pana radnego na SOR. Nie wygłosiłem oświadczenia, że tak było, to jest różnica - tłumaczy i dodaje:

- Jeśli dostaję sygnał od mieszkańców to mam prawo i obowiązek jako radny, poprosić o wyjaśnienia w ich imieniu. I tak było w tym przypadku. Nie można próbować zamknąć radnemu ust. Każdy ma prawo oczekiwać od lekarzy odpowiedniej opieki, ale nikt nie może się wynosić ponad innych - komentuje zachowanie Marka Kamińskiego.

Trzeba mieć grubą skórę

- W polityce nie tylko tej samorządowej, ale i wyższego szczebla, nie tylko w naszym kraju i do tego od zawsze, dominuje wzajemny antagonizm - komentuje sprawę dr Krzysztof Prendecki, socjolog, wykładowca Politechniki Rzeszowskiej. - Ale wchodząc do tego politycznego bagienka, wybraniec ludu przecież wie, że będzie musiał m.in. potarzać się w bagienku i poobrzucać błotkiem. Gdzie jak gdzie, ale w polityce trzeba być bardzo gruboskórnym i trzeba wyczuć, gdzie jest granicą pomiędzy poważnymi problemami, a błahostkami i kuriozami. W innym przypadku można narazić się na komiczność.

Bez komentarza

Marek Kamiński nie chciał z nami rozmawiać i komentować sprawy. Powiedział, że wyśle specjalne oświadczenie. Do sprawy wrócimy.


WIDEO: Rozmowa z Anitą Markulis, technikiem kryminologii Komendy Powiatowej Policji w Mielcu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie