Nadal nie wiadomo, kto ma płacić za utrzymanie sierot z Izdebek. Dzieci finansowo niczyje, bo… są wątpliwości prawne

Andrzej Plęs
Andrzej Plęs
- Dzieci pozostają w naszym domu w dalszym ciągu bez zabezpieczenia finansowego – potwierdza s. Edyta Wójtowicz, dyrektorka DPS dla Dzieci w Starej Wsi.
- Dzieci pozostają w naszym domu w dalszym ciągu bez zabezpieczenia finansowego – potwierdza s. Edyta Wójtowicz, dyrektorka DPS dla Dzieci w Starej Wsi. Krzysztof Kapica
Brzozowskie starostwo czeka na opinię sądu: kto ma finansować pobyt dziesięciorga sierot społecznych u sióstr służebniczek. A dzieci od roku wciąż są na ich utrzymaniu.

Latem ub. roku, z decyzji Sądu Okręgowego w Krośnie, dziesięcioro rodzeństwa Izdebek trafiło do Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Starej Wsi, prowadzonego przez zgromadzenia sióstr służebniczek. Sąd jednak nie wskazał, kto ma finansować pobyt dzieci w DPS. Rozgorzał spór kompetencyjny pomiędzy trzema samorządami: czy należności ma regulować gmina Nozdrzec, z której dzieci pochodzą, czy miasto Brzozów, na terenie którego leży placówka sióstr, czy Starostwo Powiatowe w Brzozowie, jak w swojej interpretacji uznał urząd wojewódzki i Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

Brzozowski starosta miał jednak wątpliwości, czy z prawnego punktu widzenia wolno mu finansować opiekę nad dziećmi z budżetu starostwa. Bo – jak utrzymywał – pobyt pensjonariuszy DPS może być opłacany przez gminę, ale nie starostwo. Gdyby dzieci trafiły do domu dziecka, wtedy odpowiedzialność finansowa za dzieci mieściłaby się w ramach zadań własnych starostwa i wątpliwości by nie było.

- W opinii szeregu instytucji, do których zwróciliśmy się o rozstrzygnięcie prawne, nie wolno nam przekazać środków, bo to grozi nam postępowaniem prokuratorskim – tłumaczy starosta Zdzisław Szmyd. - I uważam, że za ten bałagan ktoś powinien odpowiedzieć.

Zaznacza, że w budżecie powiatu zarezerwował już pieniądze na zwrot siostrom zaległych kosztów i pokrycie bieżących, ale nie może ich uruchomić, dopóki nie zostaną rozwiane wątpliwości prawne.

- Zwróciliśmy się do Sądu Okręgowego w Krośnie „o rozstrzygnięcie zaistniałego sporu kompetencyjnego w zakresie jednostki samorządu, właściwej do pokrycia kosztów” - – cytuje starosta fragment wniosku. – Wiemy, że taka wykładania postanowienia sądu powstała 25 lutego, ale do tej pory jej nie otrzymaliśmy. Jeśli będziemy ją mieć na pismie, będziemy mogli należności wypłacać.

Jednak nie wyklucza, że sprawa może wrócić do początku swojego biegu sądowego, który raz jeszcze określi, do jakiej placówki i na podstawie jakiej ustawy trafią dzieci.

- Może się zdarzyć, że dojdzie do uchylenia dotychczasowych orzeczeń i dzieci znów trafią do DPS, albo do placówki pieczy zastępczej – podpowiada starostwa. Czyli – w tym drugim przypadku – do domu dziecka.

Sędzia Adam Lipiński, rzecznik krośnieńskiego SO potwierdza, że pożądana przez starostwo wykładania powstała 25 lutego, samorządowi została przesłana 5 marca, a sąd dysponuje potwierdzeniem jej odbioru przez starostwo.

Jeszcze w lutym br. w rozwiązaniu problemu próbował pomoc Rzecznik Praw Dziecka. Po trzech miesiącach od tego momentu ma swoje przemyślenia.

- Starosta cały czas się wymiguje przepisami, interpretacją – twierdzi Mikołaj Pawlak. - W lutym lub w marcu byłem tam po to, by wyjaśnić staroście jak brzmi to postanowienie i wtedy był na cito złożony wniosek do sądu mój i prokuratury o wyjaśnienie, o interpretację. I Sąd Okręgowy w Krośnie wyjaśnił jak należy interpretować to orzeczenie w zakresie płatności, natomiast starosta uznał, że ciągle mu to nie pasuje!

CZYTAJ TEŻ: Sieroty społeczne trafiły do DPS w Brzozowie prowadzonego przez siostry zakonne. Dla państwa te dzieci są niczyje, nie ma na nie pieniędzy

Przyznaje, że w tej sprawie istnieje pewna wątpliwość prawna, wynikająca z tego, że jasne wytyczne co do tego, kto ma płacić, znalazły się w uzasadnieniu wyroku, ale nie w jego sentencji. Mikołaj Pawlak przekonuje, że dla starosty brzozowskiego to pretekst, by uchylać się od łożenia na dziesiątkę sierot. Dlatego zwrócił się do Sądu Rejonowego w Brzozowie, by ten uzupełnił sentencję swojego postanowienia.

- Mój wniosek wpłynął dwa miesiące temu i sąd do tej pory tego nie rozstrzygnął, bo zasłania się tym, że akta były w Sądzie Okręgowym – przytacza RPD. - A mnie nie obchodzi, gdzie są akta, albo to czy sędzia pracuje do godziny 16., bo przecież sąd ma rozstrzygać sprawy na korzyść dzieci. Powiedziałem to wprost sędzi przewodniczącej w Brzozowie.

Miesięczny koszt utrzymania dziecka w DPS wynosił w ub. r. 3800 zł, w roku 2021 wzrósł do 4150 zł. Tymczasem niemal roku ciężar finansowy opieki nad dziesięciorgiem sierot ponosi DPS, co placówkę sióstr kosztowało do tej pory już ponad 300 tys. zł. i żadna instytucja nie kwapi się, bo regulować te zobowiązania.

- Dzieci pozostają w naszym domu w dalszym ciągu bez zabezpieczenia finansowego – potwierdza s. Edyta Wójtowicz, dyrektorka DPS dla Dzieci w Starej Wsi.

Wspomina, że po serii publikacji medialnych z pomocą i wsparciem finansowym pospieszyli dobrzy ludzie, także chicagowska Polonia. To jednak – zaznacza – nie rozwiązuje problemu systemowego, a DPS-owi w Starej Wsi zagraża utrata stabilności finansowej.

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A wszystko to w PISoBOLSZEWICKIEJ republice bolandii.

Towarzysze siedzą w korycie o pasą się miliardami parę groszy dla dziecieciakow brak.

G
Gość

Przepraszam bardzo ale czy zakonnice przeginają - 4150 koszt utrzymania 1 dziecka miesięcznie ? !!!.

Przecież duża część rodzin za takie pieniądze utrzymuje kilka osób.

R
RenRen

Ta sytuacja to skandal !!! I ogromny dramat dzieci. Nie dość, że od maleńkiego krzywdzonych w domu, to teraz społecznie sierocych z winy państwa - z powodu procedur, przepychanek, papierologii... A gdzie w tym wszystkim człowieczeństwo? Gdzie zwykła empatia dla małego człowieka? Gdzie są wszyscy krzyczący obronie praw dziecka? Ta straszna sytuacja nie wymaga decyzji na poziomie "wyścigu zbrojeń"... To kilkoro dzieciaków, którym najpierw patoligiczni "rodzice" a teraz patologiczne państwowe procedury, przepisy i ignorancja zgotowały prawdziwe piekło na ziemi. Takie sytuacje właśnie pokazują gdzie zwykłych ludzi, a w tym przypadku dzieci, ma "opiekuńcze" państwo....

Dodaj ogłoszenie