Ochroniarze, mimo zakazu, jeżdżą po Rynku w Tarnobrzegu

Katarzyna Sobieniewska-Pyłka
Tarnobrzeski rynek razem ze spacerowym deptakiem miał być oaza spokoju, ale, jak poinformowali nas nasi czytelnicy, od czasu do czasu spokój ten zakłócają auta ochrony.
Tarnobrzeski rynek razem ze spacerowym deptakiem miał być oaza spokoju, ale, jak poinformowali nas nasi czytelnicy, od czasu do czasu spokój ten zakłócają auta ochrony. Fot. Katarzyna Sobieniewska–Pyłka
To skandal, ochroniarze z "Gospodarczyka" wjeżdżają na nasz rynek i zagrażają bezpieczeństwu spacerujących po nim dzieci i starszych osób - zaalarmowali nas czytelnicy.

- Jeśli to prawda posypią się dyscyplinarki - zapewnia kierownik sandomierskiego biura firmy ochroniarskiej.

Problem z ochroniarzami pędzącymi swoimi samochodami po deptaku ciągnącym się wzdłuż rynku stał się palący od kiedy zrobiło się ciepło i tzw. Plac Czerwony, czyli Plac Bartosza Głowackiego, zapełnił się spacerowiczami w różnym wieku.

Ochroniarze robili zakupy

- Wyszedłem na spacer z dzieckiem, które jeździło rowerkiem aż nagle pojawiło się auto firmy ochroniarskiej "Gospodarczyk", które dość szybko przejeżdżało przez plac - opowiada młody tato, który zadzwonił do naszej redakcji. - Zauważyłem, że panowie w mundurach jechali do "Biedronki", żeby sobie zrobić zakupy. Tak nie powinno być, ochrona ma pilnować porządku a nie straszyć ludzi.

Podobnymi spostrzeżeniami podzielił się z nami starszy mężczyzna, który lubi w pogodny dzień pospacerować po rynku.

Tędy nie wolno jeździć

Plac Czerwony, czyli tarnobrzeski rynek od wielu lat jest zamknięty dla ruchu pojazdów. Wjechać tu mogą tylko posiadacze specjalnych zezwoleń, zaopatrzeniowcy okolicznych sklepów i służby porządkowe i ratunkowe.

Mogą też wjechać ochroniarze, ale nie po zakupy. - Pracownicy naszej firmy mają możliwość wjazdu na rynek tylko w sytuacji alarmowej, kiedy coś się dzieje w obiekcie, który pozostaje pod ochroną - mówi Tadeusz Kukiełka, kierownik sandomierskiej siedziby Agencji Ochrony "Gospodarczyk" . - Trudno mi się odnieść do tych zarzutów, na pewno zbadamy sprawę. Jeśli zarzuty się potwierdza, posypia się dyscyplinarki.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

~marta~
Ci ochroniarze nie pierwszy raz wjechali na płyte placu czerwonego....i zazwyczaj nie jada wolno....
ja spaceruję tam z dzieckiem i boje sie o jego bezpieczeństwo ...
następnym razem zrobie fotke komórka....
D
Darek
Jak ci kiedyś kibole będą klepać ryło w rynku to będziesz wołał BURAKÓW żeby ci pomogli.
[/qwzywać ochrone? przecież ochroniarze sami się kiboli boją i pierwsi przed nimi uciekają, a w takich przypadkach tylko Policja może pomóc
s
sawo
Jak ci kiedyś kibole będą klepać ryło w rynku to będziesz wołał BURAKÓW żeby ci pomogli.
G
Gość
Jakiś pajac z konkurencji głupoty podaje ,a papier wszystko przyjmie ,jak ten dureń będzie miał kiedyś własny i będzie potrzebował ochrony to ciekaw jestem czy nie będzie mu zależało ,aby ochrona przyjechała szybko .Może będzie chciał ,aby ochrona zostawiła auto 2 kilometry od jego firmy i przyszła na butach ,ale myślę ,że burak w koszach szuka dlatego mu to przeszkadzało.
j
janzewsi
Buractwu wydaje się że mogą wszystko ale tak nie jest. To są zwykli najemnicy - robole za parę groszy. Smutne ale prawdziwe.
Dodaj ogłoszenie