Policyjny wieżowiec gorszy niż slums

Bartosz Gubernat
WOJCIECH ZATWARNICKI
Obdrapane, pomalowane flamastrami ściany, połamane kontakty, gniazdka i zdewastowana winda. W tym wieżowcu przy ul. Dąbrowskiego, nie mieszkają jednak "menele".

Obok bloków przy ul. Hanasiewicza i Siemiradzkiego, policyjny wieżowiec to zmora pracowników Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych.

Nie nadążają z remontami

- W innych blokach mieszkańcy dbają o klatki, dzięki czemu wystarcza, gdy malujemy je nawet co 10 lat - mówi Krzysztof Biskupski, dyr. MZBM w Rzeszowie. - Tymczasem przy ul. Dąbrowskiego generalny remont konieczny jest co 3 lata. Ślady flamastrów ze ścian sprzątaczki zmywają niemal codziennie.

Ręce załamują też pracownicy administracji zarządzającej wieżowcem.

- Każdorazowe, doraźne malowanie ścian kosztuje nas nawet 1500 zł - mówi Marta Orłowska, kierownik administracji przy ul. Dąbrówki. - W porównaniu do innych bloków znacznie wyższe są tu koszty utrzymania budynku. Ciągle naprawiamy też kontakty i zniszczoną windę.
[obrazek2] (fot. WOJCIECH ZATWARNICKI)Strażnicy przegonią wandali

Na pytanie, czy w klatce uda się w końcu zaprowadzić porządek, zarządcy budynku bezradnie rozkładają ręce.

- Skoro mieszkają tu prawie sami policjanci i nie potrafią sobie poradzić z dziećmi, to obawiam się, że my tym bardziej nie możemy zrobić niczego więcej - mówi dyr. Biskupski.

Pomoc lokatorom bloku obiecuje natomiast Jadwiga Jabłońska, zast. komendanta rzeszowskiej Straży Miejskiej.

- Nasi strażnicy będą teraz często kontrolować, co dzieje się w klatce. Ukarzemy każdego, kogo złapiemy na dewastacji. Za wybryki młodszych chuliganów zapłacą rodzice a starsi koszty malowania pokryją sami.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mieszkaniec
Nie wiem, za jaką przyczyną pod artykułem z lutego znalazł się nowy wpis. który ponownie wyeksponował temat na Forum. Skoro już tak się stało pozwolę sobie, jako mieszkaniec bloku skreślić kilka słów w tej sprawie. Otóż blok ten, czysto policyjny, to tak naprawdę był tylko w założeniu, na etapie projektu i w pierwszej fazie realizacji. Inwestor, jakim była Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie nie miał wystarczających funduszy, żeby blok wybudować, więc w ramach porozumienia z Gminą Miasto Rzeszów wybudowano go wspólnymi siłami, po czym podzielono mieszkania, według poniesionych nakładów - mniej więcej pół na pół. Połowa mieszkań przypadła Policji i ówczesnemu UOP, połowa dostała się Urzędowi Miasta. Mieszkania podległe Miastu zostały zasiedlone różnie, począwszy od powszechnie szanowanych naukowców, którzy dostali tutaj mieszkania z puli Fundacji Rozwoju Ośrodka Akademickiego, skończywszy na tych, którym mieszkanie w takim bloku się absolutnie nie należy, bo nie potrafią docenić i uszanować tego, co otrzymali i są zmartwieniem i problemem pozostałych mieszkańców. Uważam, że to jest wielki błąd ze strony Urzędu Miasta, że nowe, piękne mieszkania są przydzielane ludziom, którzy nie dość, że nie potrafią tego docenić, to jeszcze nie szanują części wspólnych i są zmorą pozostałych mieszkańców. Pan Biskupski uczestniczy w zebraniach Wspólnoty. Zachowuje przy tym bardzo powściągliwe stanowisko. Pamiętam, na jednym ze spotkań poruszono sprawę postępowania eksmisyjnego mieszkańca notorycznie zakłócającego ciszę nocną, będącego niewątpliwie sprawcą, o ile nie bezpośrednim, to pośrednim wielu zniszczeń i dewastacji (mam na myśli odwiedzające go towarzystwo), pan Biskupski nie dość, że nie pociągnął wątku, to jeszcze go zmarginalizował, że to są trudne sprawy, ciągnące się latami i wogóle nie ma czym sobie głowy zawracać. Pewnie tak jest - ale jeśli się nie zacznie, to i nie ma szans na ich realizację i zakończenie. Dla pana Biskupskiego, to już kłopot. Pani Komendant Straży Miejskiej - dzisiaj z perspektywy czasu, jaki ubiegł od publikacji artykułu zadaję Pani publicznie pytanie - ile razy strażnik miejski był na klatce schodowej bloku, w czasie, kiedy się tam gromadzą młodzi ludzie będący najczęściej sprawcami dewastacji, czyli w dni weekendowe, późnym popołudniem? Śmiem zaryzykować odpowiedź - ANI RAZ! Myślę, że prawdopodobieństwo tego stwierdzena graniczy z pewnością! Po cóż więc puste, medialne deklaracje, nie mające pokrycia w rzeczywistości. Ostatnia kwestia - nieprawdą jest wypowiedź pana Biskupskiego, że w bloku mieszka dużo policjantów - może kiedyś ich pewna ilość tu mieszkała, obecnie są to emeryci, których uprawnienia funkcjonariusza publicznego wygasły z chwilą złożenia legitymacji. Są w tej chwili takimi samymi obywatelami, jak wszyscy inni i nie mają prawa do legitymowania osób przebywających na terenie części wspólnej bloku. Prawdą jest, że dzieci niektórych byłych policjantów - to nie aniołki, ale największe zniszczenia idę ze strony mieskańcow tzw. komunałki. Tak się sprawa przedstawia, jedyne, co było prawdziwe w tym artykule, to to, że faktycznie jest brudno i faktycznie stanowi to wstydliwy problem dla wielu mieszkańców.
G
Gość
policyjny to on byl 20 lat temu. teraz moze mieszka tam z 5 policjantow, bo reszta mieszkania posprzedawala.
w tym momencie mieszka tam sama patologia.
Dodaj ogłoszenie