Prawie 150 tys. ludzi w regionie szuka pracy

Stanisław Siwak
Pracownicy zwolnieni kiedyś z Krośnieńskich Hut Szkła pozakładali własne nieduże wytwórnie. Efekt - w Krośnie prawie nie ma bezrobocia.

Tarnobrzeg przeżywa kryzys, po upadku przemysłu siarkowego. Trudno założyć prywatną kopalnię siarki…

W Krośnie jest tylko 2 tysiące bezrobotnych, a wskaźnik procentowy sięga 6,7 proc. To zdecydowanie lepiej niż w Rzeszowie, w którym jest 8,1 tys. pozostających bez pracy (8,4 proc.).

Pod względem niewielkiej liczby bezrobotnych z Krosnem może się równać jedynie powiat leski - 2,6 tys. osób zarejestrowanych w pośredniaku. Jednak w tym przypadku wskaźnik bezrobocia sięga aż 24,8 proc, ze względu na niskie zaludnienie w rejonie bieszczadzkim.

Zaradni krośnianie

- Niskie bezrobocie to zasługa samych mieszkańców, którzy są aktywni, zaradni i przedsiębiorczy. Nie oglądają się, aż ktoś im zorganizuje pracę. Mamy dużą liczbę małych, nawet jednoosobowych firm, których sytuacja jest stabilna, funkcjonują na rynku od wielu lat - tłumaczy Piotr Przytocki, prezydent Krosna.

Duże miejscowe zakłady w odpowiednim czasie przeszły restrukturyzację. Na początku lat 90., kiedy kryzys dotknął KHS, zwalniani hutnicy bronili się przed zwolnieniami. W końcu pogodzili się z redukcją załogi. Nie załamali jednak rąk. W Krośnie i okolicy powstało szereg prywatnych, niewielkich hut, zakładów wytwarzających szkło ręcznie wykańczane i zdobione.

Te produkty znalazły odbiorców w strefie dolarowej. Obecny niski kurs dolara zmniejsza opłacalność produkcji, ale hutnicy szkła przeżyli już niejedno załamanie koniunktury.

Samorządowcy mają program podatkowy zachęcający przedsiębiorców do tworzenia miejsc pracy. Wolą jednak pozyskiwać pieniądze na rozwijanie produkcji z funduszy europejskich.

- Nasi przedsiębiorcy narzekają na brak rąk do pracy. Ale… brakuje też miejsc pracy dobrze płatnych - zwraca uwagę Przytocki.

Regina Chrzanowska, dyrektor PUP w Krośnie tłumaczy, że dobra sytuacja jest wynikiem wieloletniej pracy na rzecz aktywizacji bezrobotnych. Teraz to owocuje. PUP tworzył kluby pracy, gminne centra informacji, ośrodki kariery w szkołach.

Powiat brzozowski: 26 procent bezrobotnych

- Mamy strukturalne bezrobocie. Nigdy u nas nie było większych zakładów, a największym pracodawca od lat jest szpital - przyznaje starosta brzozowski, Zygmunt Błaż.

W minionych latach wiele osób z rejonu brzozowskiego dojeżdżało do pracy w sanockim Autosanie i Stomilu, krośnieńskim Polmo i WSK. Redukcje w tych dużych zakładach dotknęły w pierwszym rzędzie dojeżdżających do pracy. Efekt - 26,5 procent bezrobotnych.

- Przymierzam się, by poszukać poważnego inwestora, który zechce tutaj przyjść - zapowiada starosta Błaż.

Jakby nie zauważał, że przecież najpierw trzeba mieć coś do zaoferowania potencjalnemu biznesmenowi. Chociażby odpowiednio przygotowany i uzbrojony teren pod inwestycje i dobrą drogę dojazdową.

- Nie jest łatwo tworzyć nowe miejsca pracy, bo ponad 90 procent ludzi żyje na wsi. PUP w ciągu roku 1500 osób kieruje do różnego rodzaju prac, ale w większości są to roboty okresowe - ocenia Józef Kołodziej, dyrektor PUP w Brzozowie.

Dramat po upadku Ustianowej

W powiecie bieszczadzkim bezrobocie sięga 26,2 proc. W liczbach bezwzględnych nie wygląda to aż tak źle - tylko 2,2 tys. ludzi nie ma pracy.

Wskaźnik bezrobocia w Ustrzykach gwałtownie podskoczył po upadku zakładów drzewnych w Ustianowej. Kiedyś ten kombinat dawał pracę 3 tysiącom ludzi i był głównym pracodawcą dla Ustrzyk Dolnych i okolicy. Dziś funkcjonuje tu kilka spółek.

- Istnieje spora grupa małych firm usługowych i gastronomicznych, które żyją z turystyki. Prowadzą głownie działalność sezonową - ocenia Joanna Szczepanik, kierownik działu pośrednictwa pracy w ustrzyckim pośredniaku.

- Grupa długotrwale bezrobotnych sięga u nas aż 40 proc.

Nowe przejście graniczne w pobliskim Krościenku nie wpłynęło na ożywienie gospodarcze. Nie wytworzyła się jeszcze infrastruktura usługowa na samym przejściu jak i w jego otoczeniu.

Szukają pracy w Anglii

W rejonie jarosławskim wskaźnik bezrobocia sięga 19,6 proc. Paweł Niemkiewicz, zastępca dyrektora jarosławskiego PUP tłumaczy, że wskaźnik obejmuje również tereny wiejskie, a tam bezrobocie jest większe.

- W ostatnich latach były zwolnienia w większych zakładach, Upadł Jarlan. Większość kobiet dojeżdżała do pracy w Jarlanie z okolic miasta - ocenia Niemkiewicz.

Zaskakujące, że bardzo wysoki wskaźnik bezrobocia - 10,2 tysiąca (16,5 proc) jest w powiecie rzeszowskim (ziemski). Jednak wokół Rzeszowa, wiele osób funkcjonuje w szarej strefie zatrudnienia.

- Z pewnością jest mniej przedsiębiorców w powiecie ziemskim niż grodzkim. Szara strefa funkcjonuje w budownictwie, transporcie, usługach. Zaczyna się sezon budowlany, więc znowu okresowo bezrobocie spadnie - przewiduje Grażyna Żuchowska, z-ca dyrektora PUP w Rzeszowie.

W rejonie strzyżowskim bezrobocie sięga 24,1 proc.

- Młodzi są w rejestrach, ale ich nie widać, bo wyjechali na zachód. W naszych firmach, zwłaszcza budowlanych brakuje rak do pracy - zwraca uwagę Jan Stodolak, wicestarosta strzyżowski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie