Psycholog potrzebny od zaraz, czyli trudne leczenie ran po powodzi na Podkarpaciu

Andrzej Plęs
Wielu powodzian będzie wymagało  pomocy psychologicznej, czasami psychiatrycznej przez kilka lat.
Wielu powodzian będzie wymagało pomocy psychologicznej, czasami psychiatrycznej przez kilka lat. Krzysztof Łokaj
Gdy przychodzi woda, górę biorą emocje. Najpierw szok, potem chwila euforii: żyjemy, woda nas nie zabiła! I znów rozpacz, złość, pretensje, brak nadziei, apatia. Z odbudową domów można sobie poradzić, z emocjami nie zawsze.

Starsza kobieta wyciąga z błota papierową torebeczkę: to był mój budyń - mówi z żalem. Nie patrzy na swój dom, który wali się po odejściu wody. Jakby całej jej życie zamknęło się w brudnej torebce budyniu.

Starzy tę powódź znoszą lepiej. Niektórzy wojnę przeżyli i śmierć bliskich. Padali i powstawali już nie raz. Powódź to tylko kolejne nieszczęście, które trzeba przetrwać. W życie już nie będą inwestować i niewiele im trzeba. Mają dystans do tych dobrych i tych złych przejawów życia. Mniej w nich złości na Pana Boga, wójta, sołtysa i na wodę.

Inaczej młodzi: dorabiali się, coś już zdobyli i woda wszystko zabrała. Oni nie zdążyli, nie mieli okazji nauczyć się, że życie to nie tylko pasmo sukcesów.

Wszystkim trzeba dostarczyć wodę, żywność, odzież, środki czystości.
I nadzieję. Tym zajmuje się zespół psychologów, pracujących z powodzianami z gminy Gorzyce: Sokolnik, Orlisk, Zalesia Gorzyckiego i innych miejscowości.

Dobre słowo nie wystarczy

- Nie można czekać, aż powodzianie zgłoszą się po pomoc psychologiczną, trzeba do nich iść - podkreśla Maria Dekert ze Stalowowolskiego Ośrodka Wsparcia i Interwencji Kryzysowej.

Nie wystarczy dopłynąć, czy dojechać do nich z dobrym słowem. Psycholog bierze ze sobą pomoc materialną, pyta o potrzeby, spisuje listę oczekiwań, rozwozi i zbiera informacje, szuka i proponuje miejsca noclegowe. To dobry pretekst do rozmowy, wtedy można wyczuć stan emocjonalny ofiary powodzi i pomóc.

- W Zalesiu na wałach spotkaliśmy mężczyznę w samych skarpetach - opowiada M. Dekert. - Zostały mu tylko klapki żony. W takiej sytuacji nie można pytać o uczucia, bo to tak, jakby głodnego pytać tylko o emocje. Następnego dnia po naszej interwencji strażacy dostarczyli mu kalosze.

- W lepszej sytuacji są rodziny wieloosobowe, wzajemnie dają sobie wsparcie, także w miejscach ewakuacji trzymają się razem - tłumaczy Barbara Grzegorzewicz ze stalowowolskiej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. - Znacznie więcej pomocy psychologicznej będą wymagać osoby samotne i młodzi ludzie mieszkający ze starszymi rodzicami.

Odżywają konflikty, narastają napięcia

- Jak opada woda, to czasem wychodzi brud popowodziowy - mówi Maria Dekert. - Kiedy między ludźmi, w rodzinie, były konflikty, to powódź tylko zaognia te relacje.

"Trzeba było nie brać ojcowizny" - mówi brat do siostry, jakby miał pretensje, że ojcowie na siostrę przepisali gospodarkę, która właśnie spłynęła z wodą. A siostra - powodzianka musiała zamieszkać u brata.

Ludzie czasem nie wytrzymują presji nieszczęścia. Domy im zmyło, mieszkają u rodzin, albo u obcych ludzi. Długo już mieszkają, napięcia narastają. W dwupokojowym mieszkaniu w Stalowej Woli od dwóch tygodni mieszka 16 osób. Niewiele trzeba, żeby doszło do konfliktu.

Mężczyzna w średnim wieku podciął sobie żyły. Bo nie udźwignął ciężaru tragedii? Niekoniecznie, razem z dobytkiem woda zabrała mu resztkę sensu życia, ale już wcześniej musiał być blisko tej decyzji.

- Ujawniają się skrywane emocje, odzywają nie zamknięte wcześniej sprawy, wyjaskrawiają konflikty - tłumaczy Beata Wasiuta, koordynator pomocy psychologicznej na terenie gminy Gorzyce.

A czasem inaczej: jedna z powodzianek, w zaawansowanym stadium raka: "przyjedzie rodzina, wszystko odbudujemy, poradzimy, byle tylko zdrowie było". Bo czymże taka strata w obliczu realnej nowotworowej śmierci?

Rzeczy ważne i ważniejsze

Pod wodą każdy stracił coś, co szczególnie trudno mu "przeboleć". Rzeczy wielkie, małe, mniej ważne i ważniejsze.

- Wiele dzieci miało w tym czasie pierwszą komunię - opowiada Beata Wasiuta. - Jeden z chłopców w tracie rozmowy nieustająco wracał do telefonu komórkowego, komunijnego prezentu. "Mój telefon tam utonął" - powtarzał. Pewnie już zawsze wielu z tych dzieciaków ta uroczystość będzie kojarzyła się z powodzią.

Mnóstwo powodziowych dzieci mieszka z rodzicami w tymczasowych ośrodkach ewakuacyjnych. Matki nie włączają telewizorów, nie chcą widzieć cieknącej z ekranów powodzi i nie chcą, żeby dzieci to oglądały.

- Dzieci z tej tragedii mają swoje obrazy: że "tatuś siedział na palapecie" i radość, że psy udało się uratować - wspomina M. Dekert. - Dzieci patrzą, jak reagują rodzice i zachowują się podobnie.

Rozmiar strat czasem odbiera nadzieję, drobiazg jest w stanie ją przywrócić. Kiedy pod Gorzycami woda opadła, do wcześniej kompletnie zalanego gospodarstwa wrócił właściciel. W błocie i ruinie znalazł samochód i ciągnik. Silniki zaskoczyły w jednym i w drugim, mężczyzna był bliski euforii, choć wokół rozciągał się pejzaż, jak po bombardowaniu. Jakby to były dwa silniki jego nadziei.

Ktoś musi być winien

Psychika włącza mechanizmy obronne. Taki ogrom tragedii musi mieć przyczynę, czyli winnego. Kiedy w 2001 roku zalało Gorzyce, było łatwiej: "ktoś rozwalił wały, żeby ratować sandomierską hutę, dlatego nas zalało" - głosiła plotka.

Wystarczyło na wentyl bezpieczeństwa psychicznego. Przynajmniej część z wyniszczających psychikę emocji trzeba "wyeksportować", żeby zachować jaką taką równowagę umysłu. Zaczyna się szukanie kozła ofiarnego.

- Zwykle sołtys "idzie na pierwszy ogień" - mówi M. Dekert. - Nie każdy z nich to wytrzymuje, tym bardziej, że i domy sołtysów stoją w wodzie.
Po sołtysie wójt, służby ratownicze, rząd, itd.
- Złość musi mieć adresata - tłumaczy M. Dekert.

Ludzie wzajemnie się "nakręcali", po sąsiedzku zarażali tą złością.
- A czasem zdarzali się ludzie, u których można było psychicznie odpocząć, choć przecież też dotknięci tragedią - opowiada siostra Honorata z sandomierskiego Caritas. - Żona starszego pana o kulach spokojnie opowiadała, jak udało im się uratować zwierzęta: dwie krowy, dwie kury, coś tam jeszcze. "My tu, jak na arce Noego" - mówiła. Nie chcieli żadnej pomocy materialnej, zawsze mówili, że inni bardziej potrzebują.

Normą jest życzeniowe oczekiwanie, że "jak nazbieram jak najwięcej, to będzie choć trochę podobnie jak było wcześniej". Często zdarzają się postawy roszczeniowe: tego jeszcze nie dostaliśmy i na tamto czekamy... Albo gorzej: tamten dostał więcej, szybciej...

Pomocy potrzebuje też sołtys, wójt, radny

Kiedy po Bożym Ciele przyszła druga fala, ludzie mieli pretensje, że w święto nie rozdawano pomocy. I winny całego tego nieszczęścia musi być. Sołtys, bo najbliżej.

W Sokolnikach cała rodzina radnego gminnego angażuje się w pomoc powodzianom. Radny miota się za trzech, żona rozdaje pomoc materialną, córka też w roli wolontariusza. I wszystkie "pomyje" ofiar powodzi leją się na nich. Bo są pod ręką.

- Teraz już jeździmy do wójta, urzędników gminy, sołtysów, radnym wyjaśnialiśmy na radzie gminy mechanizmy zachowań, aby nie przyjmowali krytyki osobiście, bo i oni są na skraju wytrzymałości psychicznej - dodaje M. Dekert.

Wójt śpi po dwie godziny na dobę. Gdy przeszła druga fala, z wyrzutem sumienia przyznał się do czterech godzin. Sen przerywany telefonami. W pierwszych dniach powodzi ktoś przyniósł mu pierogi do gabinetu. Łykał w pośpiechu - "na posterunku". Przyszedł powodzianin. Reakcja?
- On je, zamiast się nami zająć!

Gdy już będzie sucho

Woda zejdzie, ludzie odbudują domy, albo wyniosą się z tego terenu. Życie wróci do normy, ale skutki psychiczne będą trwać kilka lat. Mają trochę racji, mówiąc: "Teraz jesteśmy na pierwszych stronach gazet, w czołówce informacji telewizyjnych, ale wkrótce zostaniemy zupełnie sami".

Statystyki i doświadczenie mówią, że 20 procent powodzian będzie wymagało długotrwałej pomocy psychologicznej, czasami psychiatrycznej. Sprzątanie w obejściach potrwa kilka tygodni. W głowach - kilka lat.

**SPRAWDŹ!

Powódź na Podkarpaciu: najnowsze informacje, zdjęcia, filmy

**

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3