Regionalny Puchar Polski. Stal Sanok słynęła z gry w...

    Regionalny Puchar Polski. Stal Sanok słynęła z gry w Pucharze Polski, a wszyscy kibice pamiętają jej starcia z Legią Warszawa

    Miłosz Bieniaszewski

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    W sezonie 2006/2007 Stal Sanok wyeliminowała z Pucharu Polski Legię Warszawa i całe miasto świętowało ten sukces do rana
    1/30
    przejdź do galerii

    W sezonie 2006/2007 Stal Sanok wyeliminowała z Pucharu Polski Legię Warszawa i całe miasto świętowało ten sukces do rana ©Krzysztof Łokaj

    Pewnie nie ma na Podkarpaciu kibiców, którzy nie pamiętają, jak Stal Sanok eliminowała z Pucharu Polski Legię Warszawa. Od tego czasu minęło już wiele lat, a sanocki klub zdążył zniknąć z piłkarskiej mapy, by się odrodzić pod szyldem Ekoball Stal.
    W tym roku sanoczanie nie powtórzą tamtego wyczynu, bo odpadli z regionalnego Pucharu Polski w półfinale okręgu Krosno. Ich rywalem były Karpaty Krosno.



    Bez sentymentów



    Ciekawostką jest fakt, że trenerem krośnian jest Dariusz Jęczkowski, który w barwach Stali Sanok wystąpił przeciwko Legii Warszawa. I to wtedy, kiedy warszawianie w Sanoku przegrali, a miejscowa drużyna znalazła się na ustach całej Polski.

    - Zagrałem wtedy tylko, albo aż 20 minut. W mojej przygodzie z piłką jest to jeden z tych momentów, których się nie zapomina. Właśnie dla takich chwil gra się w piłkę. Było to dla nas wszystkich spore przeżycie, a do tego udało się wyeliminować Legię - opowiada Dariusz Jęczkowski.

    Teraz sentymentów jednak nie było i to krośnianie stoją przed szansą na fajną przygodę.

    - Mając na uwadze tamte doświadczenia z meczu z Legią przestrzegałem swoją drużynę, aby nie lekceważyć niżej notowanego rywala. Puchar ma to do siebie że nie zawsze wygrywa zespół grający w wyższej lidze. Do tego były to derby, a więc prestiżowy pojedynek - mówi trener krośnian.

    Tym razem sanoczanie nie napiszą nowej, pięknej historii. Postaramy się więc przypomnieć, jak to Stal Sanok z Legią Warszawa grała. A toczyła wtedy niesamowite boje.

    Sprytni kibice



    Jest połowa sierpnia 2006 roku i rozpoczyna się rywalizacja w rundzie wstępnej Pucharu Polski. Sanoczanie grają z rezerwami KSZO Ostrowiec Świętokrzyski i wygrywają ledwo, ledwo 1:0. Wtedy zapewne nikt nie przypuszczał, że właśnie zaczęła się wspaniała przygoda. Jak pamiętamy pierwsza, ale nie ostatnia...

    W kolejnej rundzie gorsza od Stali jest Polonia Bytom. Przed 1/16 finału wszyscy czekali na to, kogo los przydzieli drużynie Ryszarda Federkiewicza. I stało się! Do Sanoka miała przyjechać Legia Warszawa, aktualny mistrz Polski, gdzie trenerem był Dariusz Wdowczyk, a w kadrze nie brakowało uznanych nazwisk. 20. września to dzień, który przeszedł do annałów sanockiego klubu.

    - Pamiętam, że zainteresowanie tym meczem było ogromne, a ceny biletów nie należały do najniższych. Ludzie kombinowali jak mogli i część z kibiców zdecydowała się wynająć pokoje w Domu Turysty i z balkonów oglądali mecz. Była to taka swoista loża VIP - mówi Waldemar Mazgaj, kierownik działu sportowego Nowin, który miał przyjemność na żywo obserwować tamto spotkanie.

    Klub nie zamierzał tym sprytnym fanom utrudniać życia i nie zasłaniał w żaden sposób boiska. Na trybunach, tych prawdziwych, zasiadło 3 tys. kibiców. Meczem żył jednak cały Sanok.

    - Ja pamiętam, że ludzie oglądali mecz nawet z dachów sąsiednich budynków - mówi Dariusz Jęczkowski.

    Najważniejszy gol



    Większość zastanawiała się pewnie ile Legia nastrzela goli Stali, która w owym czasie była outsiderem w 3 lidze, a cały sezon zakończyła spadkiem.

    - Znajomi cały czas mówili, że dostaniemy mocne lanie. Nic sobie jednak z tego nie robiliśmy. Odpowiadałem, że przegrać z Legią to nie wstyd, a wspomnienia zostają - wspomina Mariusz Sumara, obrońca sanockiej drużyny.

    Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna. Legia może i mocno cisnęła dużo niżej notowanego rywala, ale sanoczanie grali z wielkim poświęceniem i toczyli zacięty bój. Po golu Piotra Badowicza w 36. minucie zapanował prawdziwy szał radości.

    - Nie uderzyłem czysto, ale to chyba zmyliło Jana Muchę. Piłka poszła mu po piszczelu między nogami - wspominał w rozmowie z Nowinami w 10 rocznicę tego meczu strzelec pierwszej bramki.

    Warszawianie zdołali wyrównać w 73. minucie za sprawą Miroslava Radovicia, ale szybko odpowiedział Ireneusz Gryboś.

    - Nie pamiętam, kto mi podał, ale wpadłem w pole karne, przyłożyłem z lewej nogi po długim słupku i Mucha nie sięgnął piłki. Gol był niebrzydki. Nie najładniejszy, jaki strzeliłem, ale najważniejszy - wspominał w 2016 roku. Do końca wynik nie uległ zmianie i cały Sanok zaczął balować do rana.

    Zdradzony przez piłkarzy



    - Trener Wdowczyk miał łzy w oczach, a wydawało się, że klub chce się z nim po tym meczu pożegnać. W korytarzu doszło nawet do scysji między nim, a zawodnikami. Ci drudzy mieli zakaz rozmów z dziennikarzami, ale pod autobusem wyszedł do nas Łukasz Surma. Sytuacja była tak napięta w warszawskim klubie, że kilka dni później mieliśmy nawet telefon od rzecznika klubu, który pytał, czy na pewno z nim rozmawialiśmy - mówi Waldemar Mazgaj.

    - Moi piłkarze mnie zdradzili - mówił do dziennikarzy Dariusz Wdowczyk.

    Samemu meczowi towarzyszyło ogromne zainteresowanie medialne, a o Stali materiały robiły największe telewizje i dzienniki w Polsce. Można się było m.in. dowiedzieć, że jeden z zawodników kosi trawę na stadionie.

    - Gra w piłkę to był dla nas taki dodatek. Prasa pisała, że normalnie pracujemy, a popołudniu kopiemy sobie w piłkę. Takiej niespodzianki nikt się nie spodziewał - dodaje Dariusz Jęczkowski.

    Warto dodać, że w tym meczu rewelacyjnie bronił Dawid Pietrzkiewicz, wtedy 18-letni młokos, który niedawno zadebiutował w ekstraklasie, mając na karku 30 lat. Los trochę zachichotał sobie z niego, bo ten w 1/8 finału popełnił spory błąd, a Stal przegrała z Arką Gdynia po golu straconym w 118. minucie. Przygoda pierwsza dobiegła w ten sposób końca.

    Pies na treningu



    Żywe wspomnienia o tym wydarzeniu jeszcze na dobre nie zdołały wygasnąć, a Stal znów postanowiła zabawić się w pogromcę faworytów. Dwa lata później, jeszcze zanim doszło do starć z Legią Warszawa w ćwierćfinale, zespół pod wodzą Janusza Sieradzkiego kolejno eliminował: Unię Tarnów, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Widzew Łódź i Stal Stalowa Wola. 1/4 finału to był już mecz i rewanż, a to oznaczało jeszcze większe przeżycia dla sanockich piłkarzy.

    Musieli jednak na to trochę poczekać, bo mecze miały zostać rozegrane na wiosnę następnego roku. Pierwsze spotkanie zaplanowano na 17. marca w stolicy. Starano się podejść do tego bardzo profesjonalnie, z naciskiem na słowo „starano”.

    - Drużyna pojechała dzień przed meczem, a cały wyjazd organizował kolega jednego z byłych trenerów, a nie działacze. Zespół trenował w Piasecznie na szkolnym boisku, w bramkach nie było siatek i pamiętam, że piłkarze byli mocno wkurzeni. Do tego po boisku biegał sobie pies, z którym bawił się Maciej Kuzicki - śmieje się na to wspomnienie Waldemar Mazgaj, który pojechał za sanocką drużyną.

    Stal Sanok do meczu w Warszawie przygotowywała się na boisku w Piasecznie. W pewnym momencie miała nieoczekiwanego gościa...
    Stal Sanok do meczu w Warszawie przygotowywała się na boisku w Piasecznie. W pewnym momencie miała nieoczekiwanego gościa... Wojciech Zatwarnicki


    - Był też dziennikarz z Faktu, który zrobił z tego całą rozkładówkę - słyszymy.

    Drużyna spała natomiast w motelu, a plotka głosiła, że wcześniej znajdował się tam...dom uciech...

    Jak głosiła plotka piłkarze Stali Sanok zatrzymali się w motelu, który w przeszłości miał być domem...uciech
    Jak głosiła plotka piłkarze Stali Sanok zatrzymali się w motelu, który w przeszłości miał być domem...uciech Wojciech Zatwarnicki


    Piątki z kibicami Legii



    Mecz odbywał się o godz. 20 i przed nim sanoczanie wybrali się na zwiedzanie stolicy, m.in. byli w Łazienkach. Dla sporej części z nich była to pierwsza wizyta w Warszawie. Tym razem Legia nie chciała zlekceważyć rywala i mocno przycisnęła. Prowadzenie dał jej w 19. minucie Piotr Rocki, ale niespodziewanie pięć minut później wyrównał Marcin Borowczyk.

    - Kibice Legii mieli wtedy konflikt z właścicielem i po golu dla Stali cieszyli się bardziej, niż po bramce dla swojej drużyny - przypomina Waldemar Mazgaj.

    Tuż przed przerwą trafił dla miejscowych Adrian Paluchowski, a w doliczonym czasie meczu wynik ustalił Jakub Rzeźniczak. Rezultat nie był jednak najgorszy, a przede wszystkim sanoczanie zaskarbili sobie sympatię „Żylety” i po meczu przybijali piątki z fanami Legii.

    Legia Warszawa u siebie pokonała Stal Sanok 3:1
    Legia Warszawa u siebie pokonała Stal Sanok 3:1 Wojciech Barczyński


    W Domu Turysty wyciągnęli wnioski



    Przed rewanżem mieliśmy powtórkę z rozrywki, czyli znów całe miasto mówiło tylko o jednym. Ponownie sprzedały się wszystkie bilety, a jedno co się zmieniło, to...ceny w Domu Turysty. Po pierwszej bezbramkowej połowie kibice wciąż nie tracili wiary, a gdy zaraz na początku drugiej części gola zdobył Paweł Kosiba cały stadion eksplodował.

    - Wrzawa przechodziła ludzkie pojęcie - mówi Waldemar Mazgaj.

    Do awansu Stal potrzebowała jeszcze jednego gola, ale ten piękny sen przerwał Rocki i skończyło się na remisie 1:1.

    - Przypomniała mi się jeszcze dosyć zabawna historia. Po pierwszym meczu piłkarze Stali chcieli się wymienić na koszulki z rywalami, ale ci nie byli na to przygotowani. Na rewanż się już poprawili i pewnie do dzisiaj uczestnicy tego meczu mają pamiątki w postaci koszulek warszawskiego klubu - wspomina Waldemar Mazgaj.

    - Odpadliśmy z Legią, ale bilans jest całkiem niezły, bo mamy po jednym zwycięstwie, remisie i porażce - uśmiecha się Mariusz Sumara.



    REGIONALNY PUCHAR POLSKI w SPORTOWY24.PL

    Wszystko o Regionalnym Pucharze Polski - newsy, ciekawostki, wyniki i tabele!

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Terminarz regionalny PP

    Herb godpodarza Herb gościa
    Brak danych
    Więcej

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    GAZ-SYSTEM realizuje program społeczny „GAZ-SYSTEM dla edukacji”

    GAZ-SYSTEM realizuje program społeczny „GAZ-SYSTEM dla edukacji”

    Kwartalny dostęp do prenumeraty cyfrowej Nowin za POŁOWĘ CENY! ▶▶ KUP ◀◀

    Kwartalny dostęp do prenumeraty cyfrowej Nowin za POŁOWĘ CENY! ▶▶ KUP ◀◀