Rodzinny album to nasz skarb

Wanda Mołoń
Teresa i Wrzesław Żurawscy regularnie zatrzymują w kadrach ulotne, rodzinne chwile.
Teresa i Wrzesław Żurawscy regularnie zatrzymują w kadrach ulotne, rodzinne chwile. Krzysztof Kapica
Teresa w sukience z bieluchnej żorżety z mirtem wplecionym matczyną ręką w pszeniczny warkocz owinięty wokół głowy. Welon ma kilka metrów.

Wrzesław z białą muszką pod szyją. Jerzy Żurawski, przyszły teść, spogląda na synową.

- Tereska, wyglądasz jak Zosia z "Pana Tadeusza". - O to mi chodziło! - myśli panna młoda.

Wrzesław przeciera zakurzone szkło przesłaniające ślubne zdjęcie w sepii.
- Słuchamy kazania podczas mszy świętej!

Szesnastoletnia Zosia Żurawska, córka, pisze po latach w pierwszym tomiku wierszy - "Warkocz pszeniczny/ Twoja trzecia ręka/ Gdy głaszczesz nim/ Mamo".
Dom. Wrzesław pamięta, że Terenia marzyła o dworku, a on - o domu zabytkowym, którym trzeba się zająć, wyremontować.

- Takie opiekuńcze uczucia przed ślubem. Nie widziałem się w nowym domu, zbudowanym przeze mnie od fundamentów. Marzyłem o takim z własną historią, wymagającym remontu, ocieplania. Ot, jeździmy używanym samochodem, meblujemy używanymi sprzętami, noszę marynarki z drugiej ręki. Meble i marynarki mają klasę.

Stał w pokrzywach

Ściany przesłaniały pokrzywy po pachy, okna zabite deskami. Kompletna ruina na lekkim zboczu w zacisznej łańcuckiej uliczce. Teresa rozgarniała chaszcze wspinając się na taras.

- Za dziesięć lat w ogrodzie rozlegnie się śmiech naszych dzieci - pomyślała.
Wrzesław Żurawski z Teresą Bagińską zarządzili przyjęcie weselne bez alkoholu. Był sierpień 1987 roku, miesiąc bez napojów wysokoprocentowych. Młodemu Żurawskiemu udało się przekonać dyrektora lubelskiego hotelu, by wyraził zgodę na obiad bez wódki.

Jak dwie połówki jabłka

Za chwilę upłyną 22 lata wspólnej drogi Wrzesława Żurawskiego, znanego architekta wnętrz i Teresy Bagińskiej - Żurawskiej, kustosza (po historii sztuki) w łańcuckim Muzeum Zamku.

Odnaleźli się we wszechświecie niczym dwie połówki jabłka. Teresa nie rozstaje się ze srebrną połówką jabłuszka od męża.
- Och, 22 lata to wcale nie dużo - śmieje się Wrzesław - bo wciąż uważamy, że nam dopiero życie się należy. Kończymy remont domu, kuchnia i trzy pokoje gotowe, a dzieci zaczynają matury. Tyle jeszcze przed nami wydarzeń.

Zosia o ojcu - "Spokój szarych oczu/ W oprawkach nadwyrężonych/ Lampa przytłumiona/ Tańcem ciem/ Ta sama precyzja/ W dojrzałej dłoni".

Helenka, Piotruś, Zosia, Jaś

Troje młodszych urodziło się w domu. Piotruś przyszedł na świat na... pradziadkowym biurku (teraz odrabia przy nim lekcje). Pierwsza pojawiła się na świecie Helenka (1990 r.), po roku Piotr, za dwa lata Zosia, za rok Jaś.

Fotografowali pociechy, uznając, że to rodzicielska powinność. Wrzesław żałuje, że nie dosyć obfotografował maleńką Helenkę, bo dziecko tak szybko się zmienia, że warto zatrzymywać w kadrze każdy miesiąc jego istnienia.

Regularnie zatrzymują w kadrach ulotne, rodzinne chwile. Tworzą albumy. Rodziny Teresy historia nie szczędziła razów. Dziadkowie stracili wszystko, zachowali po wywózce na Sybir jedynie zdjęcia i modlitewnik. Te zdjęcia są największym skarbem rodzinnym.

- Dzieci? - Grzeczne, dobrze uczące się, słuchające rodziców. Wymagamy od nich szacunku dla historii, dla przeszłości, znajomości dziejów rodziny - wymieniają Żurawscy. Nie szkodzi, że to na przekór modom i panującym tendencjom. Wstrzymują nieco czas w rodzinnym gronie, co wynika z ich wykształcenia, uznawanych wartości.

- W krakowskiej ASP uczono projektowania rzeczy nowych, nowszych mających zadziwiać, ale mnie bliższe było obcowanie z historią. Historykami sztuki są rodzice i żona. Mama stworzyła w łańcuckim Zamku dział pojazdów konnych, wyspecjalizowała się w tej tematyce.

Po chrzcinach Helenki, Piotrusia i Zosi jechali na konie. Tylko przy Jasiu chrzczonym w lutym odpuścili.

Konie z teatrem

Wrzesław Żurawski, lekko się uśmiechając: - Jesteśmy świadomie, cywilizacyjnie nieco zapóźnieni! Tak, tak! Telewizor wprowadziliśmy, kiedy wszyscy już mieli. A komputer pojawił się dopiero przed półtora rokiem. Nikt nie wierzy, że tak późno, bo jako projektant powinienem posługiwać się nim od kilkunastu lat. Ale doszedłem do wniosku, że skoro dobrze rysuję rękami, po co mi urządzenie. Trochę przekorne, ale też nie chcieliśmy, aby dzieci marnowały czas przed ekranem. Woleliśmy, by jeździły konno, pływały, oddawały się sztuce. Helenka, Zosia i Piotrek grają w amatorskim teatrze "Przedmieście". Traktują to jako towarzyską przygodę i wewnętrzny rozwój.

Czwórka pociech Żurawskich przekornie blokuje komputer mówiąc, że nadrabiają "stracone" dzieciństwo, więc muszą swoje odsiedzieć przy grach i na gadu-gadu.

Zapisane w Niebie

Zosia pisze - "Stój!/ Zatrzymaj się!/ Nie pędź z zamkniętymi oczami!/ Zwolnij!/ Życie jest zbyt krótkie/ By je przebiec/ By stracić jego smak"

Na sukienki ślubne ze sztucznych koronek Teresa nie mogła patrzeć. Przeżegnała się, rzekła: święty Antoni dopomóż! Wsiadła w podmiejski pociąg, pojechała do Warszawy i kupiła ostatnie pięć metrów białej żorżety.

Jak to się dzieje, że dwoje ludzi ma tak zbieżne oczekiwania, pomysł na życie, wychowanie dzieci?

- Zapisane w Niebie - kwituje Teresa. Smakują życie obydwoje. Dostrzegł Teresę na zamku w Nidzicy, gdzie jego matka wydawała pożegnalną herbatę dla swoich studentek. Odkąd pamięta zaplatała pszeniczny warkocz ("od kiedy starszym siostrom nie pozwoliłam przycinać sobie włosów").

- Z latami pszenica zmienia barwę na lekko szarawą - uśmiecha się Pani Domu nad Stawiskiem. Dom leży w pobliżu Stawu Browarnego. A ruinę wypatrzył przed laty dla Żurawskich przyjaciel domu, Witold Skręt, rzeszowski ginekolog położnik.

Nie zetlały uczucie i emocje. Teresa nie przywiązuje wagi do biżuteri, wkłada artystyczne drobiazgi od męża. Bursztynowego żuczka mąż sprezentował jej podczas wspólnej podróży na Hel. A srebrny, zaręczynowy pierścionek, został kupiony w sandomierskiej pracowni, znanego artysty Łutowicza.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hana

Fantastyczna para.
Jakby nie z tego zwariowanego świata.
Oby dalej pozostali wierni tak pięknym zasadom i wzorcom :-).

Dodaj ogłoszenie