Rzeszów ma już tymczasowego prezydenta. Przeczytaj, jakie plany ma Marek Bajdak [ZDJĘCIA, WIDEO]

Bartosz Gubernat
Bartosz Gubernat

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Marek Bajdak od czwartku pełni obowiązki prezydenta Rzeszowa. Na stanowisko komisarza powołał go premier Mateusz Morawiecki. – Będę prezydentem około 90 dni, dlatego nie zamierzam podejmować żadnych zobowiązań, które mogłyby skutkować na kilka lat w przyszłość - mówi tymczasowy prezydent.

To, co zapowiadaliśmy od kilku dni w czwartek stało się faktem. Po uprawomocnieniu się decyzji o wygaszeniu mandatu Tadeusza Ferenca, do Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego dotarła decyzja premiera Mateusza Morawieckiego, powołująca na funkcję p.o. prezydenta miasta Marka Bajdaka. Na to stanowisko wskazała go premierowi wojewoda Ewa Leniart, która wręczyła mu nominację.

Marek Bajdak p.o. prezydenta Rzeszowa [ZDJĘCIA]

- Na mocy decyzji premiera pan Marek Bajdak będzie pełnił tę funkcję do czasu przeprowadzenia wyborów na wakujące stanowisko prezydenta. Dziękuję mu za to, że podjął się tego zadania i wierzę, że jest osobą kompetentną, która w planowy sposób doprowadzi do tego, aby nie zakłócić bieżącej pracy Urzędu Miasta Rzeszowa i jednocześnie doprowadzić do przedterminowych wyborów. A te prawo nakazuje przeprowadzić w ciągu 90 dni od momentu, kiedy urząd stał się wakujący, czyli od 10 lutego – mówi wojewoda Ewa Leniart.

P. o. prezydenta Marek Bajdak zapewnia, że jest świadomy ciężaru zadania, którego się podjął.

- Szalenie trudno pozbierać myśli w takiej chwili, proszę mi wierzyć, że czuję ciężar zaufania, którym mnie obdarzono. Zamierzam swoje obowiązki wykonywać jak najrzetelniej, dla dobra tego pięknego miasta. Będę pełnił funkcję prezydenta przez mniej więcej 3 miesiące. Pragnę zadeklarować wszelką otwartość i dobrą wolę do współpracy ze wszystkimi środowiskami, zarówno radnymi, jak i organizacjami mieszkańców – mówi Marek Bajdak.

I dodaje: - Mandat osoby pełniącej funkcję prezydenta tym się różni od mandatu prezydenta wybranego w powszechnych wyborach, że ten drugi jest nieporównanie mocniejszy. Dlatego przez te 90 dni nie będą podejmowane żadne zobowiązania, które mogłyby skutkować na kilka lat w przyszłość, natomiast sprawy ważne, które się toczą być może będą potrzebowały podejmowania interwencji i konkretnych działań. To zamierzam robić. Liczę na dobrą współpracę z pracownikami urzędu miasta i radnymi na czele z przewodniczącym rady i sekretarzem – dodaje tymczasowy prezydent.

Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa zwraca uwagę, że miasto jest w przełomowym momencie swojej historii.

- Odejście pana prezydenta Ferenca to koniec pewnej epoki. A przed nami nowe decyzje i nowe wymagania. Z tego, co rozmawialiśmy z panią wojewodą mogę wyciągnąć wniosek, że ten przejściowy okres naszymi wspólnymi siłami będzie przeprowadzony stabilnie, spokojnie i prezydent doprowadzi do wyborów oczekiwanych przez mieszkańców w terminie 90 dni. Abyśmy mieli prezydenta, który będzie miał mandat od mieszkańców – mówi Andrzej Dec. Podkreśla, że wojewoda Ewa Leniart zadeklarowała, iż tymczasowy prezydent nie otrzymał żadnych wskazówek, zaleceń, ani wytycznych. - Nie będzie robił żadnej rewolucji kadrowej w urzędzie. Dla mnie i rady miasta oznacza to poczucie stabilności – mówi Andrzej Dec.

- Wniosek pani wojewody, decyzja premiera i słowa pana prezydenta są gwarancją, że w najbliższych miesiącach Rzeszów jest w dobrych rękach i mieszkańcy nie odczują bezpośrednio kampanii wyborczej. Ona będzie się toczyła na ulicach i w mediach. Ludzie oczekują od nas natomiast realizacji konkretnych zadań, które są w toku, są zaplanowane i chcę zadeklarować, że urząd i wszystkie jednostki będą dokładać starań, aby współpraca z prezydentem była jak najlepsza, aby spełnić oczekiwania rzeszowian. Wybory się odbędą, wygra najlepszy, a naszym zadaniem jest zabezpieczenie Rzeszowa we wszystkich dziedzinach – podkreśla Marcin Stopa.

Marek Bajdak zapowiedział dzisiaj, że pierwsze dni w ratuszu poświęci na zapoznanie się z aktualnymi sprawami. Chce przyjrzeć się m.in. przygotowaniom do budowy Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki oraz obwodnicy Południowej. Przeprowadzenie wyborów w ciągu 90 dni jest jednym z najważniejszych zadań, a na przeszkodzie w jego realizacji może stanąć wyłącznie trudna sytuacja epidemiologiczna.

Jakie zmiany czekają miasto?

Niezależnie od terminu wyborów, w razie zmiany opcji politycznej, miasto czekają najpewniej znaczące ruchy kadrowe. Po pierwsze należy się spodziewać powołania zupełnie nowych wiceprezydentów. W miastach do 200 tysięcy mieszkańców może ich być trzech. Dotychczasowi – Andrzej Gutkowski, Stanisław Sienko i Marek Ustrobiński zakończyli już pracę na tych stanowiskach. Kto ich zastąpi? Najprawdopodobniej będą to ludzie politycznie związani z opcją reprezentowaną przez przyszłego prezydenta. Chętnych do tej funkcji nie powinno zabraknąć, przede wszystkim ze względu na prestiż i wysokie zarobki, sięgające kilkunastu tysięcy złotych brutto.

Utrzymanie zastępców w przypadku swojej wygranej zapowiedział co prawda kandydat poparty prze Tadeusza Ferenca – wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Ale mimo to Marek Ustrobiński i Stanisław Sienko nie czekając na wyborcze rozstrzygnięcia szybko znaleźli zatrudnienie w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji. Pierwszy z nich objął stanowisko prezesa, płatne podobnie jak wiceprezydenta, drugi pracuje na kierowniczym stanowisku w laboratorium.

- Jeśli miasto przejmie opcja przeciwna do Tadeusza Ferenca, zmian można się spodziewać także w spółkach komunalnych, które są kontrolowane przez miasto. Nowy prezydent zapewne szybko zrobi swoje porządki w radach nadzorczych i na kierowniczych stanowiskach. Z pewnością błyskawicznie znajdą się na te stołki inni fachowcy. Czy lepsi, nie wiem, ale przede wszystkim bardziej „prawidłowi” politycznie – mówi nasz rozmówca, jeden z lokalnych działaczy samorządowych.

Wśród miejskich spółek oprócz MPWiK są jeszcze Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej i Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Ich prezesi także mogą liczyć na bardzo wysokie zarobki.

W przypadku przejęcia władzy przez nowego prezydenta zmian nie można wykluczyć także w samym Urzędzie Miasta Rzeszowa. Tu nowe twarze mogą zastąpić pracowników, którzy do tej pory byli najmocniej kojarzeni z Tadeuszem Ferencem i jego polityką. W przypadku dyrektorów wydziałów pensje wahają się między od 8 do 11 tys. zł brutto.

ZOBACZ TEŻ: Konferencja prasowa po wręczeniu aktu wyznaczenia na urząd p.o. prezydenta Rzeszowa Marka Bajdaka

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pjoter

Polska Press (medialnie: Polska Press Grupa, dawniej: Grupa Wydawnicza Polskapresse) – polska grupa wydawnicza wchodząca w skład niemieckiego holdingu Verlagsgruppe Passau.

M
MG

Sądzę że to dobry wybór, miałam okazję współpracować z Panem Bajdakiem to bardzo otwarty i konkretny człowiek.

s
stary

To nie jest zły wybór - wierzcie mi, a trochę już w życiu widziałem.

Życzę Panu Komisarzowi dobrej, efektywnej pracy na rzecz Rzeszowa, kontynuacji tego co cenne i wolności od politycznych i personalnych nacisków. Tak naprawdę powinna nas łączyć miłość do tej dużej i małej Ojczyzny i mimo podziałów politycznych i upolitycznienia samorządów powinniśmy się uczyć pracować wspólnie dla Jej dobra. W samorządach ta praca weryfikowana jest bardzo namacalnie, poprzez inwecję, determinację w dobrym i przez wdzięczność mieszkańców za służbę na rzecz ich dobra. Życzę powodzenia.

Dodaj ogłoszenie